Należę do osób powściągliwych w zachwytach nad nowymi superrozwiązaniami serwowanymi nam co sezon przez producentów. Mam zazwyczaj krytyczne nastawienie do wszelkiego rodzaju nowych, wspaniałych, cudownych rozwiązań, jakimi i Wy, i ja jesteśmy co kilka miesięcy karmieni. Nie miałem jeszcze okazji jazdy na zawieszeniu RE:aktiv z Thru Shaft. Jako użytkownik Treka Remedy z 2017 r. bez Thru Shaft byłem bardzo ciekaw różnicy w jakości pracy tylnego zawieszenia.

Pierwsza generacja rowerów aero wydawała się być skokiem na kasę, a przekonanie o konieczności wyspecjalizowanego roweru dla sprinterów nie było powszechne. Wraz z upływem czasu walory przekonały jednak odbiorców i zawodników do stosowania tego typu rowerów także w sytuacjach gdzie aerodynamika sprzętu nie ma pierwszorzędnego znaczenia.

To model, który wraz z kolejnym wcieleniem staje się maszyną do coraz to trudniejszych wyzwań. To idealny wybór dla rowerzystów, którzy uwielbiają doże hopy, strome kamieniste zjazdy czy bandy pokonywane na dużej szybkości.

Przecież to jest ten sam rower co w zeszłym roku, pisaliśmy o nim w bB 7/2017. Skup się Rafał... mówię sam do siebie i dopiero po chwili zauważam, że nie do końca.

Jeszcze kilka lat temu można było sobie tylko pomarzyć o kilometrach znakomicie zaprojektowanych ścieżek, jakie obecnie mamy do dyspozycji w Polsce i najbliższych częściach Europy.

Wymusza neutralną, nieprzesadnie pochyloną pozycję, ale po wyjęciu wszystkich podkładek spod mostka okazuje się ona całkiem aerodynamiczna. Świetnie dopasowano do tego kierownicę o niemałym dropie, która pozwala dobrze chronić się przed czołowymi podmuchami. Choć w trudnym terenie szału ni ma, Checkpoint pozostaje wprawdzie sterowalny, ale wymaga skupienia i ostrożności, bo kontrowanie nie jest intuicyjne, a w przechyłach jest nerwowy.

To chyba najmodniejszy rower enduro w ostatnim czasie. Bardzo słaba, wręcz szczątkowa dostępność Slasha w zeszłym sezonie tylko natężała apetyt potencjalnych kupców, co z kolei rozpalało rozmowy na jego temat. Koniec końców wokół nowej endurówki Treka powstała legenda opisująca jej niesamowite własności. Jak naprawdę wyglądają możliwości Slasha przekonaliśmy się na nieco odświeżonym modelu 2018.

„Staszek” od początku powstania stawał się maszyną do coraz bardziej agresywnej jazdy. Będąc najpierw ścieżkowym hardtalilem na klasycznych oponach, w kolejnej odsłonie otrzymał koła plus. Nowością na sezon 2019 jest model w pełni zawieszony o skoku 130 mm, kręcący się na kołach 29+.

Checkpoint ma baranek kierownicy, ale jest szosówką dla wszystkich, którzy nie są szosowcami. Paradoks? Bynajmniej. Przeznaczono go na patchworkowe nawierzchnie i szeroki widnokrąg. Jest uniwersalny na tyle żeby wzbudzić zainteresowanie turysty pragnącego uciec od ruchu drogowego, złodzieja KOMów i niezależnej laski, która nie planuje trasy przejazdu tylko kolekcjonuje wrażenia z jazdy.

Roscoe to w założeniu rower o potencjalnie szerokim spektrum zastosowań, dlatego test któremu go poddaliśmy też musiał być odpowiedni. Zaczęło się zatem od rajdu przygodowego w śląskich lasach.

9.0 to rower bardziej uniwersalny od topowych modeli Madone. Teoretycznie zmiany nie są duże, ale zwiększają możliwości roweru przy znacznej redukcji ceny.

Trzykrotny zwycięzca Wielkiej Pętli, Vuelty i Giro – Alberto Contador ścigający się w barwach Trek Segafredo – został mocno zaangażowany w promocję nowego modelu Emonda.

Nazwa modelu kojarzy się z topowym i bardzo ekskluzywnym rowerem na węglowej ramie, słynnej z płynności jazdy po nierównych drogach i amortyzacji siodełka i kierownicy w systemie Isospeed.

Rozwiązanie ThruShaft ma na celu eliminację z dampera tłoka IFP (Internal Float Piston). Separuje on olej służący tłumieniu od komory pneumatycznej. Bez niego sprężane przy ugięciu dampera powietrze pieniłoby olej, w efekcie czego traciłby skuteczność tłumienia. To jakże pożyteczne rozwiązanie, ma jednak swoją ciemną stronę.

Moda na ścieżkowe hardtaile nie mija. Trek przedstawia Roscoe. Sztywniaka na kołach 27,5 z oponami 2,8”. Wyposażony w widelec o skoku 120 mm i prosty napęd 1x dostępny jest w trzech wersjach męskich i dwóch damskich, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Czy się to komuś podoba czy nie, prezentacje rowerów na sezon 2018 przebiegają pod dyktando e-bików. Trek poszedł na całość i zaprosił nas do Verbier, dbając o odpowiednią pogodę i dreszczyk emocji w postaci wielkiego pożaru, po którym kazali nam siedzieć w chyba najbardziej odjechanym hotelu w mieście.

Pozycja zbliżona do wyścigowej, ale jeszcze na tyle wygodna, by śmiało przemierzać niezliczoną liczbę kilometrów. Pędząc po asfalcie, słychać jedynie szum wiatru we włosach; pomimo iż opony są znacznie grubsze niż w standardowych szosówkach.

To niemal topowy full (tuż za 9.9 Race Shop Limited) przeznaczony do cross country. Ma wszelkie zadatki, aby stawać na najwyższym stopniu podium najtrudniejszych edycji pucharu świata.

Domane to nie jest brzytwa, ale w miarę szybko reaguje na impulsy. Za to na szybkich zjazdach jest niesamowicie pewny i solidny. Po zjechaniu w teren... No właśnie, drugi rzut oka wskazuje, że jak na szosówkę Domane ma dość skomplikowany kształt ramy, tarczówki i naprawdę grubaśne opony. Dlatego kiedy już kierujesz na niego trzecie spojrzenie, zaczynasz zastanawiać się, czy to nie jest aby gravelówka?

Jakieś 7 lat temu na targowych stoiskach firm, które usiłowały zwrócić uwagę odwiedzających Eurobike widziałem pierwsze faty z pełnym zawieszeniem.

Prezentacja nowych założeń konstrukcji ram Treka na 2017 r. odbiła się głośnym echem, zwłaszcza o sufit naszego laboratorium. Laboranci biegali z wypiekami i dumą wypisaną na twarzach.

Kiedy publikowaliśmy informacje o nowym Remedy, a zwłaszcza o całej nowej linii, gryźliśmy się po palcach, żeby nie puścić pary o całkiem nowej maszynie.

Jak jeździ przeczytacie w lipcowym bikeBoardzie.

Nowy Silque SLR to najwygodniejsza maszyna szosowa dla kobiet. Cechy nakierowane na długodystansowe jazdy takie jak: regulowany tylny IsoSpeed, dodany przedni IsoSpeed oraz innowacyjna kierownica tłumiąca drgania Bontrager IsoCore zapewnią wiekszą ilość kilometrów komfortowej jazdy. Aby uwierzyć, trzeba to spróbować.

W waszym imieniu przetestowaliśmy całkiem przerobionego Fuel EX. Opis jazdy przeczytacie w sierpniowym bikeBoardzie (#bB 8/2016). Pojawi się także wersja na kołach plus z oponami 27,5”x3”.

Trek zaprezentował nowego ścieżkowca na grubych kołach. „Lepiej jak jest więcej” - takie hasło przyświecało konstruktorom przy projektowaniu nowego Fuela EX.

Co za maszyna! Bolid wprost z Pucharu Świata. Jedną z ciekawostek zastosowanych w tym modelu jest przeszczepiony z rowerów szosowych Treka system Iso-Speed. Test rozwiał nasze wątpliwości co do tego, czy ten wynalazek wart jest zwiększonej masy ramy.

W pierwszych wersjach Fuel miał być wyczynowym fullem dla zawodowców, jednak u europejskich „prywaciarzy”, maratończyków i krosiarzy taka koncepcja się nie przyjęła. Woleli hardtaile. W kolejnych wersjach wyróżniono więc Top Fuele – ściśle wyczynowe rowery z zawieszeniem obu kół oraz bardziej „ekstremalne” Fuele EX.

Wygląda jak księżniczka i jest równie dostępny. Topowe osiągnięcie w trailowej linii Treka waży niecałe 11 kg! 2,03 kg przypada na ramę, a w specyfikacji znajdziecie jeszcze mnóstwo bajecznie lekkich komponentów.

Prezentacja Treka w Holandii przyniosła sporo nowości. Oprócz kompletnie przeprojektowanej „Madonki”, o której pisaliśmy w poprzednim numerze, Trek pokazał dwie nowe platformy rowerów przeznaczonych do Cross Country. Jedną z nowości jest full o skoku 100 mm. Top Fuel pod względem technologicznym znacznie różni się od Superfly FS, który do tej pory był jedynym w pełni zawieszonym rowerem XC tej marki. Top Fuel nie afiszuje się nowinkami technologicznymi, a jest się czym chwalić.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści