Białym szaleństwem określamy ogół sportów zimowych, ale zdecydowana większość z nas kojarzy je z nartami i snowboardem. Dla pozytywnie zakręconych bikoholików tę kategorię rozbudowują  opony z kolcami wspierające epicką walkę na pokrytych śniegiem, szadzią i szronem singletrackach. Białe szaleństwo to również panująca moda nie związana z zimą…
Zima, śnieg, trzaskający mróz, lód… nasz rower zapada w długi zimowy sen. Nie u wszystkich! Z wciąż rosnącej oferty producentów w segmencie kolczastych opon wynika, że wśród nas jest coraz więcej nie potrafiących rozstać się z jednośladem, nawet gdy słupek rtęci spada poniżej temperatury równowagi fazowej woda-lód. Ja osobiście dla zachowania równowagi emocjonalnej ;) muszę co tydzień przeobrazić się w weekendowego wojownika bez względu na warunki atmosferyczne. Nie rozumiem zdziwionych twarzy sąsiadów, gdy przy -15°C wyprowadzam rower z garażu. A przecież podczas jazdy rowerem rozgrzewamy się zazwyczaj bardziej, niż przy jeździe na nartach – szczególnie, gdy 70% czasu spędzamy w kolejce pod wyciągiem. Kluczem do sukcesu jest odpowiednia odzież i o  tym chciałem się trochę rozpisać, bo to ostatnio gorący temat w naszej grupie. Sporo eksperymentowałem zanim doszedłem do czegoś na kształt stroju sprawdzającego się w szerokim zakresie -5°C do -15°C, a i kilkugodzinna przejażdżka przy odczuwalnej -25°C nie jest straszna. A wszystko razem wzięte – no może poza zimowymi butami SPD – w cenie jednej dobrej (czytaj: markowej czyli obrendowanej) kurtki narciarskiej. Na  naszym rynku nie brakuje dobrej jesienno-zimowej odzieży kolarskiej szytej w rodzimych zakładach z rewelacyjnych materiałów i w rewelacyjnej cenie, np. 250 PLN za komplet spodni z pampersem i kurtki z pięciowarstwowym windstoperem (specjalnie napisałem przez jedno ”p”, aby nie ocierać się o nazwę zastrzeżoną). Ale do rzeczy. Oto nasza recepta na białe szaleństwo: rowery obute w kolce, kilku bikeBraci odczuwających zew bieli, przemyślana odzież, niezamarzająca przekąska i zimowa aura pobliskiego lasu.
Ad. 1: opony można kupić (nie są niestety tanie, ale technologia ich wykonania pozwala cieszyć się nimi przez kilka sezonów) lub zrobić samemu przy pomocy wkrętów odpowiednio wklejonych i podklejonych grubą dętką w celu ochrony tej właściwej dętki (starannie wykonane rękodzieło powinno starczyć na jeden sezon). Kolce nie są specjalnie przydatne w śniegu podszytym leśną ściółką, ale jeżeli pod spodem skrył się lód to docenimy ich obecność.
Ad.2: nawet jeżeli wśród waszej ekipy nie ma drugiego „kolczastego”, to łatwo tym zarazić – sprawdzone ;).
Ad. 3: termoaktywna bielizna (półgolf + kalesony AKA getry), koszulka kolarska z długim rękawem (jedna, druga, trzecia - zależnie od upodobań termicznych), kominiarka (czasem nawet dwie), spodnie i kurtka z membraną chroniącą przed wiatrem, rękawiczki (ciepła membrana + najprostsze polarowe na wierzch), buty i skarpety jak na zimowy spacer. Miłośnicy butów w systemie SPD też znajdą ciekawą ofertę zimową, ale nawet przy -15°C sprawdzi się letni but uzbrojony w gruby neoprenowy ochraniacz, no i oczywiście w dwie pary skarpet. Generalnie wydaje nam się, że najlepiej sprawdza się ubiór na cebulkę. I co może wydać się zaskakujące, dużo łatwiej jest zadbać o właściwy komfort cieplny przy trzaskającym mrozie, niż przy zerze i padającym deszczu ze śniegiem. Ale pamiętajmy, że w zasadzie nie grzeje nas odzież jako taka, ale warstwa powietrza przez nią zatrzymywana przy ciele.
Ad. 4: najbardziej marzniemy na postojach popijając dodatkowo wychłodzony napój z plecaka (ten w bidonie na ramie dawno już zamarzł). Latem dużo piję, ale zimą ograniczam się do żelu przewożonego przy ciele, bo w plecaku potrafi zamarznąć. Ta strategia sprawdza się przy wycieczkach trwających małe kilka godzin. Bardziej zawzięci wojownicy powinni zadbać o ciepłe picie na trasie (schronisko, termos lub kuchenka). Ekstremalni wojownicy mogą wspierać się dodatkowo jednorazowymi wkładkami ogrzewającymi stopy i ręce. A propos stóp i rąk. Marzną jako pierwsze, bo są najdalej od pompy ciepła jaką jest serce. Problem nie musi leżeć w samych rękawiczkach czy butach. Może to być sygnał, że organizm jako całość nie jest w stanie utrzymać odpowiedniej temperatury i zaczyna odcinać peryferia w celu ratowania mózgu, serca i płuc. Nie możesz się rozgrzać napierając na pedały – wróć do bazy i poszukaj błędów popełnionych przy doborze odzieży!
[bikeŻona] A o co chodzi z tym białym szaleństwem nie związanym z zimą? To oczywiście białe komponenty, których elegancja nigdy nie przemija. Turkus, seledyn i inne przemijają, a biel jest nieśmiertelna. Ostatnio dopadła też mojego bikeMęża… białe siodło, zaciski, mostek, kierownica, pedały… a jednak kryzys wieku średniego ;)

Dodano: 2010-02-04

Autor: Kasia i Barteq Ufnalscy, zdjęcie: Tomasz Rakoczy

Tagi: odzież, zima

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920