Klasyczny I nierzucający się w oczy. Ekologiczny, ale nie zielony. Mocny jak czołg i tylko trochę mniejszy. Odporny na błoto i punktualny. Poza tym lista funkcji nie zwala z nóg.

Porównując go do przeciętnego pulsometru, Casio G Shock jest surowy jak trener boksu. Obok legendarnej trwałości i odporności na szkodliwe warunki, najbardziej zaimponowała nam słoneczna bateria, dzięki której wymiana baterii nie stanowi problemu i funkcja automatycznego podświetlania cyfr w ciemności, której nie udało się nam uruchomić nawet przed próbami wytrzymałości. A potem postanowiliśmy sprawdzić, czy rzeczywiście można nim pomiatać. Jeździliśmy po nim rowerem, topiliśmy w błocie, polewaliśmy rozpuszczalnikiem i benzyną, smarowaliśmy towotem i smarem litowym i... nic. Bezlitośnie informował nas o upływającym do deadlajnu czasie. Twardy z niego syn plaży.


Zobaczcie również film o tym, jak pomiataliśmy Casio:

Dodano: 2011-05-26

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920