Cena: 1999/2199 zł (komplet czarne/białe)
Masa: 751/904 g (przednie/tylne z zaciskami, rowerowawaga.pl)

W zasadzie gdyby nie symbolika WCS, laik w pierwszym momencie w ogóle nie zwróciłby uwagi na konwencjonalne i masywne z wyglądu koła. Skąpo cieniowane, całkiem zwykłe szprychy DT (28 sztuk plecione na 3 krzyże) i nie grzeszące finezją obręcze. Na koniec dorzuciłby pewnie: „dobrze, że nyple są aluminiowe”. Ale jeśli nie jesteś laikiem, dobrze wiesz, że zwykłe szprychy pozwolą uniknąć kłopotów, kiedy jakiś osioł wjedzie ci w koło i urwie jedną czy dwie. Po prostu oddasz koło do serwisu i kołodziej wstawi szprychę, którą ma w pudełku. Wydziwione szprychy zawsze trzeba zamawiać, a to łączy się z długim oczekiwaniem, zresztą nie każdy mechanik zabierze się za naprawę nietypowego koła. Mniej radykalne cieniowanie pozbawia szprychę niepotrzebnej elastyczności, a choć trzy krzyże nie wyglądają spektakularnie, to najlepszy sposób
zaplecenia łączący rozsądną masę ze sztywnością na boki. Masa kompletnego zestawu z opaskami i zaciskami (1655 g) stawia WCS w pierwszym sektorze. Nie są może wybitne, ale w odniesieniu do droższych odpowiedników Mavica i Fulcruma nie mają się czego wstydzić. Po pierwszym wyjeździe w teren testerzy potwierdzili, że koła zachowują się bardzo pewnie na gęstych nierównościach i odcinkach obfitujących w ciasne, posiekane korzeniami zakręty. Prowadzą się stabilnie, są sztywne, a przy tym - jak okazało się przy pierwszym uderzeniu w solidny kamień - trudne do uszkodzenia i skrzywienia. Rodzynkami tych WCS są bez wątpienia piasty, które jak zwykle w tym typoszeregu Ritchey’a są bezbłędnie wykonane i eleganckie. Kołnierze piast są wycinane dla elegancji i uszczknięcia paru gramów. Przednia piasta zwraca uwagę skrajnym, zahaczającym o ukierunkowanie szosowe, minimalizmem. W obu wypadkach osie obracają się niezwykle lekko i z zegarmistrzowską precyzją. W trakcie jazdy po szosie na semi slicku, praktycznie nie czuć oporów. Bębenek zazębia się z częstotliwością podobną jak Shimano i jest dość cichy. Szkoda, bo dzięki głośnemu klikaniu piasty - w parze z aluminiowym bębenkiem - nabrałyby rasowego charakteru. Po trzech tygodniach jazd, także w błocie, nie należy się spodziewać, że łożyska lub uszczelnienia zawiodą. Bardzo istotne jednak jest to, że dostęp do łożysk w WCSach jest łatwy i nie wymaga dodatkowych narzędzi. Sporadycznie przy wychodzeniu z zakrętów z jednoczesnym ostrym depnięciem, w ostatniej fazie jazdy w pochyle bębenkowi zdarzyło się przeskoczyć. Jednak tak naprawdę jedynym istotnym minusem kół WCS jest brak kompatybilności z systemem UST. Szkoda, bo trzeba będzie kombinować z opaskami.

Dodano: 2012-11-14

Autor: Tekst: Jarek Hałas

Tagi: koła, Ritchey

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920