Właśnie wróciłem z treningu i jeszcze cały ociekam wodą, więc słowa te czytacie tylko dzięki folii, która ochroniła wnętrzności mojego notebooka. Mimo tego, że jestem mokry, czuję się świetnie. Koniecznie musicie zapoznać się naszą prezentacją wiatrówek.

Czy nie zdarzyło się Wam wracać przemokniętym do suchej nitki i w związku z tym przemarzniętym na kość z kilkugodzinnego treningu bądź wycieczki? Przecież rano na progu domu zapowiadało się na spacer po sawannie… A czy nigdy w trakcie walki na dystansie GIGA w górach nie przydarzyło się Wam nagłe załamanie pogody, a tym samym znaczny spadek temperatury w wyższych partiach? Wtedy zapewne spoglądaliście z zazdrością na kolesia, który właśnie wyjął, nie wiadomo skąd, niewielką wiatrówkę i kilkukilometrowy zjazd pokonał bez towarzyszącego Wam szczyrkania zębów i dygotu na miarę osiki. Popatrzcie na prawo i zobaczcie jak niewielkie są prezentowane przez nas wiatrówki. Paulina najpierw pieczołowicie je zwinęła a potem docisnęła szczelnie w menzurce. I od razu widać różnice (Pearl Izumi może po odpięciu rękawów pełnić funkcję kamizelki co zaciemnia wynik pomiaru objętości i masy). Prezentujemy kurtki ważące od 100 do 300 g. Kurteczki te niewiele ważą, a mogą odegrać istotną rolę. Szczególnie w kluczowych momentach i w sytuacjach nieprzewidzianych zmian pogody, gdy poziom zmęczenia przewyższa możliwości organizmu do skutecznej ochrony zgromadzonego ciepła. Zyski z takiej ochrony na kilku wychładzających zjazdach będą zapewne wyższe niż straty poniesione z tytułu dźwigania dodatkowych 100 gramów. Jakie cechy powinna mieć idealna wiatrówka? Czy dla maratończyka liczy się w jakikolwiek sposób wodoszczelność? Otóż nie! Z doświadczenia wiem, że w trakcie intensywnego wysiłku w deszczu, szczególnie w górskim terenie przy dużej amplitudzie temperatur, największe znaczenie odgrywa możliwość ochrony ciepła. Intensywnie pracujący organizm nie odczuwa tak bardzo dyskomfortu wynikającego z wilgoci, jak konsekwencje gwałtownego wychłodzenia na długim zjeździe. Najlepszym przykładem może być ekstremalny Salzkammergut 2009, gdzie temperatury oscylowały w okolicach 1- 4o, regularna ulewa była najmniej szkodliwym zjawiskiem, a każdy zjazd potęgował skutki wychłodzenia zebrane na poprzednich. Wielu zawodników - ku mojemu zdziwieniu - właśnie dzięki lekkim wiatrówkom dotarło bez zaawansowanej hipotermii na metę. Z racji minimalnych rozmiarów i wagi traktować je należy wyłącznie jak wyposażenie awaryjne. Najistotniejsza jest ochrona przed wiatrem oraz możliwości odprowadzenia potu, membrana powinna być co najwyżej jednowarstwowa i jak najcieńsza. Wystarczy praktycznie symboliczna wodoszczelnośc Mimo to w naszej prezentacji znalazły się tylko dwie wiatrówki bez membrany Scott Helium, i North Wave Sid. Są one dzięki temu najlżejsze. Gdy kieszenie są wypchane batonikami i żelkami, liczy się każdy cm 3 przestrzeni. Wiatrówka maratończyka powinna mieścić się do kieszonki koszulki kolarskiej, nasza menzurka ma pojemność jednego litra (porównywaliśmy podobne rozmiary). Aptekarze z pewnością zaczną wołać - „a waga”? Dla ich uspokojenia dodam, że owszem - na ostatnim podjeździe, po kilku godzinach tyrania nawet 50 g robi różnicę mięśniom wyssanym z glikogenu. Jednak uwierzcie - bez skutecznej ochrony termicznej chłód wyssie z Was paliwo jeszcze szybciej.

Pełen tekst prezentacji zamieściliśmy w papierowej wersji bikeBoard 6/2010 (gdzie kupić). A pod lupę wzięliśmy: Cannondale Men’s Pack Me Shell, Endura Helium, Endura Rebound, Fox Vapor Jacket, Jeantex Orthez, Northwave Sid Jacket, Pearl Izumi Elite Barrier, Race Face Membrane Jacket, Scott Helium Windstopper, Scott Helium Windbreaker, Shimano WF Light (CW9U106105), The North Face Lands End.

Dodano: 2010-06-17

Autor: Tekst: Jarek Hałas

Tagi: szosa, maratony, XC, ultralekkie, odzież

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920