Są rowery, które wymagają złego traktowania. Testowany sprzęt jest tego dobrym przykładem. Jego prawdziwy charakter wychodzi na jaw dopiero wtedy, gdy wyraźnie słychać syk tłumików w amortyzatorach a pot zaczyna zalewać oczy. Wszystko, co działo się wcześniej to nuda, dopiero pod presją sokół może naprawdę rozwinąć skrzydła.

Wygląda dynamicznie i nowocześnie, pomalowany na wciąż modny biały kolor, do którego dołożono liczne grafitowe i czerwone elementy. Do takiego zestawu pasują czarne i srebrne komponenty a całość jest „designersko bezpieczna” i powinna przypaść do gustu większości bikerów. Ramę wykonano z ułożonego jednokierunkowo włókna węglowego. Przedni trójkąt to jeden element (monocoque), carbonowy jest również tylny trójkąt i ogniwo łączące go z tylnym amortyzatorem. Rama waży 2205 gramów (rozmiar 18, bez amortyzatora) co nie jest złym wynikiem, ale „palców z wrażenia nie urywa”, podobnie jak detale - brak poszerzanej główki, „zwykłe” łożyska suportu Hollowtech II, haki tylnego koła na oś 9 mm. Cieszy metalowa płytka chroniąca rurki łańcuchowe przed uszkodzeniem, jednak biorąc pod uwagę ofertę innych producentów w tym segmencie cenowym Wheeler powinien myśleć o odświeżeniu tej konstrukcji. Z drugiej strony jest to solidna rama, wyposażona w sprawdzone rozwiązania, której niczego nie brakuje.

Napęd i amortyzacja
Przegląd grup Shimano, w które wyposażono rower zaczynamy od pozagrupowej korby FC-M552 z zębatkami w układzie Dynasys (42/32/24). Przednia przerzutka, kaseta, łańcuch i manetki to SLX, a za prestiżową funkcję zmiany biegów z tyłu odpowiada XT. Hamulce to również XT, bardzo fajnie. Za amortyzację przodu odpowiada „znana i lubiana” Reba RL, tu w wersji z manetką (super) i osią 9 mm (niech będzie). Z tyłu DT Swiss M210, niestety bez manetki. Przedni amortyzator pozwala na dokładną regulację wielu parametrów (dwie komory powietrzne, tłumienie odbicia, czułość blokady) a manetka ucieszy „ścigancko” nastawionych użytkowników. Tył oferuje zdecydowanie mniej (naprężenie wstępne, tłumienie odbicia) a brak zdalnego sterowania blokadą zmusza do grzebania między nogami podczas jazdy. Czy jednak jest to konieczne? Tego dowiecie się za chwilę. Kończąc opis komponentów warto wspomnieć o dobrze wyglądającym mostku, kierownicy i sztycy Ritcheya z poziomu Pro. Rower wyposażono w koła na piastach Deore i obręczach Mavic XM317. Biorąc pod uwagę cenę roweru, od listy komponentów można oczekiwać więcej, za podobnie wyposażonego Kellys’a Orc zapłacimy dwa tysiące złotych mniej.

Inny punkt siedzenia
Czas zająć miejsce na siodełku. Szybka regulacja pozycji, tradycyjne dla tej części zespołu testerskiego obniżenie przodu (30 mm podkładek i mostek +- 6° dają duże możliwości regulacyjne), dopompowanie amortyzatorów i można jechać. Pierwsze wrażenie - mimo idealnego przekroku rower okazuje się krótki (górna rura 595 mm, mostek 90 mm). Z drugiej strony kolejny rozmiar to aż 20’’ - nasz pech polegał na tym, że testerzy o wzroście mniej więcej 182 cm trafiają idealnie pomiędzy tymi rozmiarami. Wystarczyłaby sztyca o długości 400 mm i już wszyscy byliby szczęśliwi. Tzn. my z taką Falcona objeżdżaliśmy, seryjnie jest 350tka. Ale nic to, jedziemy dalej, robi się nudno, zwłaszcza, że napęd działa bardzo dobrze, z wyraźnie sygnalizowaną i szybką zmiana przełożenia.

Postanawiamy przyspieszyć…
… i wtedy Wheeler pokazuje swoje drugie oblicze. Skręca szybko i pewnie, przez ruch kierownicą jednak nie jest nerwowy. Takie prowadzenie powinno zadowolić raczej zawodników niż maratończyków amatorów lub turystów. Krótka górna rura pozwala na swobodne balansowanie ciałem, zarówno na zjazdach jak i na podjazdach, dzięki czemu Falcon dzielnie pokonuje
różnice wysokości w obu kierunkach. Pewności siebie dodają szybkie i nieźle trzymające opony a i hamulcom nie brakuje modulacji a ich siła jest duża.

Na nierównościach
Reba RL (120 mm skoku) pozwala na dokładne dopasowanie swojej charakterystyki do pokonywanego terenu a manetka sprawia, że chętnie blokujemy przód i podjeżdżamy na stojąco,
na pełnej mocy. Odpowiednio wyregulowany „zawór bezpieczeństwa” Floodgate pozwala jeździć z „blokadą” włączoną na stałe i za to go lubimy, trzeba jednak nastawić się na utratę części komfortu. Tył (100 mm skoku) możemy całkowicie zablokować trochę brakuje manetki a sposób działania blokady nie do końca pasuje do charakteru Reby. „Szwajcar” posiada firmowo ustawioną „platformę”, co w połączeniu z nieco za dużym ciśnieniem (SAG 5-7%) pozwala na niemal całkowite wyeliminowanie bujania, jednak kosztem czułości na małych nierównościach. Na niższym ciśnieniu pojawia się znana z innych czterozawiasowców aktywność i czułość, przylepia ona koło do przeszkód tak jak lubimy. Jednak na gładkich podjazdach wolimy blokować amortyzator.

Podsumujmy
Szczerze mówiąc, po wstępnych oględzinach testowanego roweru mieliśmy mieszane odczucia. A że komponenty za słabe, a że rama mogłaby być nowocześniejsza… Na jazdy próbne jechaliśmy nastawieni mocno... neutralnie, wróciliśmy jednak bardzo zmęczeni i zadowoleni. Warunek - Wheelerem trzeba jeździć szybko, zarówno w górę jak i w dół. Wtedy rower zachowuje się tak, jak powinien, przewidywalnie skręca, połyka nierówności i kilometry jest naprawdę lekki i świetnie przyspiesza. Konkurentów na trasie też będzie dzielnie połykał, warto dać mu szansę, aby pokazał, co potrafi.


>>>Falcon to uniwersalny pojazd, charakterem bliższy bardziej XC niż maratonom. Ma kilka minusów, jednak naprawdę dobrze zachowuje się podczas szybkiej, agresywnej jazdy<<<


bikeBoard 8/2011 (gdzie kupić)

Dodano: 2011-08-21

Autor: Tekst: Paweł Steinke

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści