RITCHEY P29ER

To stal zrodziła pierwszy rower górski i wciąż się dobrze broni na rowerowym rynku. I choć nie jest to jedyna firma zajmująca się obecnie obróbką tego materiału, to jednak ten produkt sygnowany jest nazwiskiem pioniera. Człowieka, który wprowadził rower na górski szlak. Ten model na pewno można zaliczyć do grona oldschoolowych maszyn. Przy pierwszej jeździe od razu odczuwamy, czym jest stal. Drgania są wyraźne, a rama zdaje się w ogóle ich nie tłum ić. Początkowo można sądzić, że jedyne, na co możemy liczyć, to zbawienny wpływ komponentów. Testowany rozmiar odpowiadał 21” (535 mm). Rura górna licząca 635 mm, przy połączeniu z mostkiem 110 mm wymuszała wyciągniętą pozycję za sterem. To wymagało zaś przyzwyczajenia. Jazda była jak powrót do lat 90. i pierwszych górali, z tą różnicą, że funkcjonowanie komponentów było na najwyższym poziomie. Gdy unosimy rower do góry, doświadczamy ciążenia stali (masa całego roweru 11,360 kg wraz z pedałami SPD Comp MTN). Biorąc pod uwagę, że to wersja na dużych kołach, wynik jest zadowalający. Choć nie porażający, jednak w maratonach i w długodystansowej jeździe jest czym powalczyć. Rower bardzo dobrze przyspiesza. Po kilku głębszych (przejazdach) zaczynamy znać się coraz lepiej. Co oferuje P29er? Wysoką sztywność. W zakręty składa się bez zająknięcia. Na podjazdach czuć, jak dobrze trzyma się gleby. Sztywne carbonowe koła Vantage II w połączeniu z oponami WCS Shield 2,1” zapewniają wysoki stopień kontroli nad rowerem (masa przód: 1690 g bez zacisku, tył 2110 g z zaciskiem). Napęd działa znakomicie (SRAM X0 w konfiguracji 2x10), podobnie jak hamulce z tej samej grupy. Pierwsze mieszane odczucia na zjazdach odchodzą w niepamięć. Jak się można było przekonać, to tylko kwestia przywyknięcia do zupełnie innego charakteru pracy „starego surowca”. Twardość jest odczuwalna przy delikatnym traktowaniu - „Pe” trzeba potyrać i wówczas złe wrażenia się zacierają, a rower świetnie trzyma się drogi. Rama jest pięknie wykończona. Gęste łuski stalowego spawu tworzą niewidoczne połączenie rur. Linki biegną od spodu górnej rury, a przewód tylnego hamulca posiada specjalne mocowanie po jej lewej stronie. Kokpit odznacza się wysoką sztywnością. Za sprawą nowego mostka WCS C260 pewnie trzyma kierownicę (WCS Carbon Flat). Przesiadka na taki rower wzmaga chęć zapuszczenia wąsów jak Tom. Jednak wygląd retro i inne rozpraszanie nierówności to jedno, pomyślmy, ile stalowe ramy mogą służyć? Rok, dwa, dziesięć lat…? Na pewno więcej niż carbon, czy aluminium. To powinno dać do myślenia. Dzięki umiejętnemu doborowi komponentów możemy zdobyć rower na wiele ciężkich
sezonów.
Tekst: Kuba Świderski

 

 

 

 

 




STORCK FASCENARIO 0.6 G2

Oglądając na żywo takie arcydzieła, jak widelec Scapula produkcji niemieckiej manufaktury THM Carbones, można doznać wrażenia, że myśl ludzka jest nieograniczona. Ramiona hamulca przypominające ideę v-breaków są integralną całością wlaminowaną w strukturę wewnętrznych ścian widelca. Elastyczność carbonu stanowi, że nie wymagają śrub mocujących ani sprężyn. W rzeczywistości widelec Scapula ze sterówką 225 mm i hamulcem ważą 353 g! Rama Fascenario wykorzystuje tę samą ideę. IBS, czyli niewidoczny system hamulcowy, pozwala upiec trzy pieczenie na tym samym ogniu albo w parowarze ugotować na raz warzywa, kurczaka i ryż. Hamulec stanowią dwie cienkie płytki z carbonu, przykręcane po wewnętrznych stronach rurek podsiodłowych. Gwarantuje to fenomenalną aerodynamikę, bo nic nie odstaje od ramy. Ponadto składający się z pięciu węglowych części i sześciu śrubek hamulec praktycznie nic nie waży. Trzecią zaletą jest kapitalny wygląd roweru, w zasadzie tylko linka zdradza istnienie tylnego hamulca. Rama i widelec wraz ze zintegrowanymi hamulcami ważą 1750 g. W tym układzie nawet fakt, że od trzech lat rower ten niewiele się zmienił, gwarantuje mu wejście do naszej TOP piętnastki. Wszedłby mimo to bo na Recordzie EPS kosztuje, bagatela 11 938... Euro!
Tekst: Miłosz Kędracki

 

 


 

 




TIME FLUIDITY

Hamulce tarczowe na szosie to coś, na co czekaliśmy od lat. To rozwiązanie nieznacznie podnosi masę, jednak o wiele bardziej bezpieczeństwo. Na rynku jest już coraz więcej producentów wyposażających swoje rowery w tarczówki. To swego rodzaju wyraz buntu wobec sztywnych zasad UCI. Być może tam, gdzie kompetencje Unii nie sięgają, tarczówki zaczną się pojawiać regularnie. Nam bardzo przypadł do gustu nowy Time Fluidity, którego status nie jest do końca jasny. Ten model po raz pierwszy pojawił się o ofercie przed rokiem. Wyposażony był w normalne hamulce. Teraz pojawia się z tarczówkami. Choć oficjalnie nie znajdziemy tej wersji w katalogu, to Time zdaje się poważnie rozważać wprowadzenie jej na rynek. W pełni carbonowa rama wykonana została w technologii monocoque. Ma geometrię z grupy Performance, a więc nie jest typowo wyścigowy okaz - tym większe wskazanie na amatorów! Bardzo dobrze prezentuje się przedłużony komin wspornika siodła. Widelec przedni posiada wewnętrzne prowadzenie linki hamulca przedniego (podobnie z linką tylnego, która jest schowana w ramie). Dla zredukowania masy zastosowano carbonowe koła Corima i napęd Shimano Di2. Producent zdecydował się na umieszczenie mechanizmu korbowego fi rmy Rotor. Time nie zdradza masy, być może wciąż nad nią pracuje. Do gustu przypadają kolory, które są przyjemne dla oka i podkreślają sportowe zacięcie maszyny. Być może przemysł szosowy zacznie zmuszać producentów hamulców tarczowych (jak na razie mechanicznych) do tworzenia ultralekkich mechanizmów. Czekamy z niecierpliwością na kolejne kroki.
Tekst: Kuba Świderski

Zobacz inne rowery: Wilier Triestina Corsa 1948, BMC Teamelite TE01 29 Carbon, Corratec Insidelink, Colnago C59 Disc, Cube Stereo Super HPC, Giant Trance X 29er 0, KTM Scarp, Intense Hard Eddie, Lapierre XR29, Norco Sight Killer B1, Pinarello Dogma XC 9.9, Stevens Comet SL, Ritchey P29er, Storck Fascenario 0.6 G2, Time Fluidity.

Dodano: 2013-02-13

Autor: bikeBoard

Tagi: KTM, Lapierre, Giant, Ritchey, Time, Corratec, cube, Colnago, wilier, BMC, norco, pinarello, stevens, storck

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu