Po numerze #9/2010, w którym przedstawiliśmy raport wykonany po dwóch dniach ostrego jeżdżenia, obiecaliśmy Wam kolejny test - tym razem „w Polskim błocie”. Przykręciliśmy zatem części XTR-a do dwóch rowerów: wyczynowego HT i delikatnego enduraka i zaczęliśmy jazdę. W sumie komponenty pokonały niewiele więcej niż 3 może 3,5 tysiąca km. Warunki były idealne - błoto śnieg i syf po kostki. Mimo wszystko jak zwykle byliśmy zdziwieni, że nic się nie zużyło na tyle, żeby można tę deteriorację poczuć. Ale dziś mamy przynajmniej wszystko dokładnie pomierzone i poważone na naszych urządzeniach pomiarowych i wiemy, co sądzą o nowym wcieleniu XTR polscy maratończycy.
Do testu wytypowaliśmy użytkowników siódmej wersji XTR, czyli M970. Postanowiliśmy sprawdzić, jak wyglądają usprawnienia w nowej grupie. Natrętnym pytaniem, jakie wysyłali namiętnie nasi testerzy, było: „ale czy dycha będzie choć porównywalnie tak trwała jak dziewiątka?” Dziś, po kilku miesiącach testowania, ostrożnie możemy powiedzieć, że nowa grupa wytrzyma nieco więcej kilometrów. Wymaga jednak dbałości i większej kultury technicznej, jak wszystkie co bardziej zaawansowane mechanizmy. Dla chamów i prostaków pozostają single, w których nawet łańcucha nie trzeba oliwić, a napęd wystarcza na około 10 sezonów.
HamulcePróbowaliśmy w przypadku każdego elementu odnieść się do „970”, jednak w przypadku hamulców lepiej sobie to darować. Nawet błysk polerki nowych zacisków i cylindrów w porównaniu do matowej powierzchni dźwigni „970” wypada tak ze dwie klasy lepiej. Ale żeby było sprawiedliwie, „970” królowały na trasach wielu wyścigów i były jednocześnie jednymi z moich ulubionych. Były dobrymi, ale tylko dobrymi, hamulcami. Bez rewelacji, choć klamki dobrze leżały pod palcem, hamulce były proste w obsłudze i w miarę niezawodne. Ich siła dawała poczucie względnie dobrej kontroli na sporej części tras. Znam jednak przynajmniej jednego zawodnika z najwyższej półki polskich maratonów, który właśnie za taki charakter wystawiłby im pomnik – „…mogę cisnąć z każdą siłą w klamki, ale zawsze czuję, że do zblokowania koła daleka droga.
Kontrola pozostaje…”. Na atakowanych z grawitacyjnym nastawieniem, ryzykownych zjazdach, do zachowania pozorów kontroli nad sytuacją koniecznym okazywało się użycie nie tylko dwóch palców, ale i sporej w nich siły. Dreszczyk emocji zawsze pozostawał.(...)

Pełen tekst znajdziecie w papierowym wydaniu bikeBoard 5/2011 (gdzie kupić)

Dodano: 2011-05-31

Autor: Jarek Hałas

Tagi: maratony, XC, enduro, ultralekkie, XTR, Shimano, hamulce, napęd, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920