Na początku był...
Ok. Od czego by tu zacząć. Może najlepiej od początku. A zatem wszystko zaczęło się od tego, iż pewnego dnia surfując sobie po necie - a był to zimny, szary, zimowy dzień - szukając nowej podniety z braku możliwości wyjścia na rowerek, natknąłem się na coś, na czym od pierwszego wejrzenia wiedziałem, że musze się przewieźć, i co jest spełnieniem marzeń o końcu podziału roku na 'season' i 'off season', pomimo tego co głosi jeden z plakatów firmy Race Face. Snowscoot! Nie myśląc wiele skontaktowałem się z dystrybutorem tej zabawki i już kilka dni później ta niesamowita maszynka była w moich rękach, aż prosząc się by zabrać ją na przejażdżkę? Teraz - po kilku tygodniach śmigania mogę co nieco powiedzieć na temat tego nowego patentu Szwajcarów.
Ale o co chodzi?
Albo raczej jak to działą. Otóż, jak można zauważyć na zdjęciach Snowscoot ma budowę prostą jak cep, i aż dziw, że nikt na taką konstrukcję wcześniej nie wpadł, a okoliczności powstania pomysłu wskazują iż był to moment geniuszu wsparty kilkoma piwami i butelką tequili. Zabawka składa się z dwóch desek snowboardowych: tylniej - dłuższej, do której przymocowana jest rama, oraz przedniej - odpowiednio krótszej, do której zamocowany jest widelec. No i oczywiście kierownica. I to w zasadzie tyle. Jak mawiał ktoś mądry - piękno kryje się w prostocie. Nie znajdziemy tu żadnej amortyzacji, hamulców, ani napędu - ergo jeździmy w dół. Oczywiście, Snow Bicycle Machine dostępny jest w różnych modelach, różniących się typem desek, oraz materiałem i kształtem ramy. Wszystko to aby jak najlepiej dopasować skuter do potrzeb użytkownika - i tak dostępne są modele przeznaczone typowo do freestyle'u, freeride'u, carvingu, racing'u oraz specjalny model dla dzieci.
Z czym to się je?
Jak sama nazwa wskazuje, do zabawy potrzebny oprócz elewacji, jest również śnieg, no chyba że ktoś ma na podwórku górę z igielitu? A zatem, krótki kurs nauki na Snowscoot'cie w weekend :D Sobota: wsiadamy na snowscoot - czytaj stajemy w miejscu do tego przeznaczonym, chwytamy za kierownicę i wołamy: "Z drogi!". Niedziela: Ruszamy z miejsca odpychając się nogą i jeździmy, skaczemy, robimy tricki i budzimy ogólne zainteresowanie na stoku :D Jeśli ktoś nie zrozumiał, to powtórzę - nauka jazdy jest pod względem trudności podobna do budowy samego urządzenia :D Tutaj pozwolę sobie na mały wywód uprzedzając pytanie - scooter pod względem wyglądu, pozycji jazdy i nadawania kierunku jazdy - kierownica - jest urządzeniem analogicznym do roweru. Natomiast sposób jazdy, wynikający z charakterystyki podłoża - czyt. śnieg, przypomina jazdę na desce, czy nartach - mianowicie trzeba się nakręcić czterema literami, i nie zapominać o braku hamulca. Pomimo powyższych uwag, osoba która nigdy nie jeździła na rowerze, tudzież na desce/nartach, albo też na żadnym z wymienionych, nie powinna znaleźć żadnych trudności w powożeniu skuterem. Jako że ten artykuł skierowany jest głównie do osób związanych z dwoma kółkami, w tym takich, które lubią się wygłupiać w powietrzu (czyt. robić tzw. tricki) :D, a i ja do takich należę, wydaje mi się iż ta zabawka powinna ich szczególnie zainteresować, po tym co powiem? A zatem, ku mojemu wielkiemu zadowoleniu odkryłem iż skuter może być szczególnie pomocny przy nauce niektórych tricków, i ogólnie skakania.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-04-05

Autor: Tekst: Łukasz Pociecha

Tagi: FR, gadżet, zima

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920