Nie ma co ukrywać - stajemy się coraz bardziej leniwi i wygodni. Wiedzą o tym producenci rowerów i… nie odpuszczają!

Rowery ze wspomaganiem elektrycznym, takie jak testowany Scott - piękne i prestiżowe - skierowane są do dość specyfi cznego użytkownika. Jest nim bogaty właściciel przysłowiowego Merca, którego taki rower ma skłonić do odrobiny ruchu. Producent roweru liczy, że ten bogacz chce być proekologicznie trendy, że ma już dość stania w korkach i denerwują go rosnące ceny paliw. Niestety, jazda z silnikiem elektrycznym jest mocna uzależniająca i nie wierzę, że ów nadziany właściciel będzie przekraczał magiczne 25 km/h, przy których silnik się wyłącza. No, bo po co ma się męczyć? Przecież zapłacił za luksus lenistwa. Mimo sceptycyzmu przewidujemy także w Polsce szybki wzrost sprzedaży e-bike’ów, ich masowa sprzedaż na Zachodzie jest już faktem.

Rower
Na pierwszy rzut oka rama wygląda tak samo dobrze jak inne z miejskiej serii Sub. Ale została specjalnie zaprojektowana, żeby zamocować w niej elementy układu elektrycznego. Dolna rura przedniego trójkąta jest mocno spłaszczona pod akumulator, a w miejscu suportu wspawane są specjalne blachy do mocowania silnika. Z przodu lekkie zaskoczenie: sztywny aluminiowy widelec. W oczy rzuca się optymistyczny dobór kolorów -leciutko, „przeźroczyście” i ekologicznie. Napęd „klasyczny” można określić jako 1x10, bowiem korba wyposażona jest w pojedynczą zębatkę 44. Ciekawostką jest to, że jest ona niezależna od korby, gdyż ten rower ma dwa wolnobiegi - w tym jeden w mechanizmie korbowym. Kręcenie korbami do tyłu nie powoduje ruchu łańcucha, a tylko klikanie wolnobiegu. Z tyłu do dyspozycji mamy 10-rzędową kasetę o rozpiętości 11-36. Zakres przełożeń do miasta wystarczy aż nadto. Mimo że do roweru dołożono dwa ciężkie elementy, pozostał on łatwy w manewrowaniu i przewidywalny. Konstruktorzy osiągnęli to umieszczając silnik i akumulator bardzo nisko i centralnie w ramie. Dzięki temu środek ciężkości nie został przesunięty na jedno z kół, nie wzrosła też masa rotowana, jak ma to miejsce w rowerach, gdzie silnik umieszczony jest w piaście. Ma to duże znaczenie przy jeździe bez wspomagania.

NiE-rower
Dopalaczem w Scottcie - na szczęście legalnym nie tylko w EU, ale od niedawna także w Polsce, jest zestaw Mechatronic firmy Bosch. Jak w każdym pedelecu (Pedal Electric Cycling) silnik działa tylko wtedy, gdy pedałujemy i wyłącza się po przekroczeniu 25 km/h. Tak stanowią przepisy UE, żeby to ustrojstwo było traktowane jako rower. Mimo niechęci do dopalaczy przyznajemy, że ten rower daje niezłego kopa! Przyjemność z takiej jazdy jest niesamowita. Moment wyłączenia silnika to koniec haju. Aby ekstaza powróciła przestajemy pedałować i czekamy aż prędkość spadnie poniżej przepisowej granicy 25 km/h. Potem lekko dokręcamy i rower znów wyrywa do przodu. I tak się na nim w praktyce jeździ: pedałując i przestając. Jego masa szybko zniechęca do przekraczania tej magicznej granicy. Do kontroli systemu elektrycznego służy komputerek zamocowany na kierownicy. Najważniejszy przycisk, czyli „mode”, przełącza pomiędzy 4 programami wspomagania (Eco, Tour, Sport i Speed). Każdy z nich można w trzystopniowym zakresie dopasowywać do potrzeb. Mamy więc do dyspozycji aż 12 trybów pracy, które wielokrotnie się pokrywają. W zależności od wybranego trybu i stopnia naładowania akumulatora komputerek od razu podaje nam możliwy do osiągnięcia zasięg. Trzeba go jednak traktować orientacyjnie i często kontrolować. Producent deklaruje zasięg od 60 do 145 km. Jednak w praktyce zależy on w przeważającej mierze od terenu (ilości podjazdów), a także masy jeźdźca, bagażu, wiatru, a nawet ciśnienia w oponach. Na najmocniejszym wspomaganiu w mocno pagórkowatym terenie zamiast deklarowanych 60 km uzyskiwaliśmy połowę. Gdy wrócimy do bazy za pomocą kluczyka odpinamy akumulator i włączamy do solidnej ładowarki. Mamy do wyboru dwa tryby ładowania: szybki uzupełnia energię w 2,5 godz., a normalny w niecałe 8. Kończąc temat komputerka: kolejnym przyciskiem sterujemy światłami, a ostatnim przełączamy pomiędzy podstawowymi funkcjami rowerowymi: odczytem prędkości chwilowej i średniej, dystansem pojedynczej wycieczki i całkowitym. Na końcowe podkreślenie zasługują cicha praca elektrycznego napędu, jego solidne wykonanie oraz staranne schowanie kabli.

Be E?
Konserwatyści będą kręcić nosami i na pewno nie dadzą się przekonać. Pozostała, zdecydowanie większa część ludzkości, która nie ma wystarczającej siły woli, aby utrzymywać się w dobrej kondycji fi zycznej przyjmie takie rozwiązanie jak zbawienie. Mamy za redakcją taki podjazd 10-15% nachylenia, niecałe dwa kilometry długości. Na sam widok rośnie nam tętno, czoło rosi się potem, a w żołądku pojawia się skurcz jak przed rzyganiem. Na E Subie przy 30 stoponiowym upale można go zrobić w garniaku, tylko po to, żeby wypić espresso w kafejce na szczycie. Jeżeli to ma być cena za to, aby więcej ludzi wysadzić z samochodów i skuterów, to jesteśmy za. Jednak potrzebny jest jeszcze spory skok technologiczny, aby rowery takie E Sub stały się tańsze i lżejsze. Póki co Scott E-Sub będzie u nas tak egzotyczny, jak Porsche 911 RS, ale bardziej efektowny, co potwierdziliśmy w czasie krakowskiego testu.

PS. Gdy tylko rowery takie staną się u nas popularniejsze i pojawi się więcej sportowych konstrukcji, to portale rowerowe będą pełne ogłoszeń typu: „Chip tuning rowerów - max do 50 km/h - tanio i solidnie”. My już rezerwujmy domenę.

Na zdjęciu nr 1:
Designerskie plastikowo-aluminiowe błotniki należą do zestawu Urban Kit tak samo jak zamontowane na nich lampki. Przednia świeci dzięki jednej dużej diodzie LED o wysokiej mocy. Tylna wyposażona jest w diodę czerwoną i odblask. Obie zasilane są z akumulatora. Włączamy je przyciskiem na komputerku pokładowym. Co ciekawe - tylna świeci przez dłuższy czas po wyłączeniu i nawet po wyjęciu akumulatora z ramy

Obręcze Alexrims, jak na rower miejski. mają bardzo wysoki profi l - 30 mm. Daje to bardzo sztywne koła. Cierpi trochę na tym komfort jazdy,dlatego założono na nie objętościowo duże opony Schwalbe. Model Marathon Supreme o szerokości 1.6” ma typowo asfaltowy bieżnik z rowkami odprowadzającymi wodę

Biały kokpit należy do własnej kolekcji Scotta dla miejskich rowerów SUB (Speed Utility Bike - Szybkich Rowerów Praktycznych). Tak samo jak białe, sportowo twarde siodło. Zestaw uzupełnia masywna, choć lekka aluminiowo-gumowa „nóżka”, na której pewnie opiera się ten ciężki rower.

Rama z cieniowanego aluminium 6061, została specjalnie zaprojektowana do rowerów z silnikiem elektrycznym

Napęd 1x10 z 10-rzędową kasetą 11-36 zbudowany został na komponentach Shimano XT, w rowerze elektrycznym tej mocy to nie przesada, bo redukcje wchodzą pod olbrzymim naprężeniem łańcucha - silnik wspomaga na podjazdach

Hydrauliczne hamulce tarczowe Shimano M575, przy ponad 20- kilogramowej masie roweru to nie jest zbędny dodatek, a konieczność

Na zdjęciu nr 2:
2,3 kg litowo-jonowy akumulator o napięciu 36V i pojemności 8Ah wystarczy na przejechanie nawet 140 km

Elektryczny silnik wspomagający firmy Bosch o mocy 250 W waży 4 kg

Dodano: 2011-07-26

Autor: Tekst: Piotr Kisielewski

Tagi: Scott, elektryczne

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920