Wszyscy, którzy ją widzieli mówili, że jest piękna. Mnie też spodobała się od razu. Nasze pierwsze spotkanie nie trwało długo, ale zdążyłem się przekonać że jest szybka. Niestety musiałem się z nią rozstać na kilka tygodni. Tylko że to nie było przelotne zauroczenie. Coś poważnego, bo z utęsknieniem czekałem na kolejny wspólny wyjazd, żeby lepiej poznać jej charakter i zobaczyć, jak się zachowuje w trudnych sytuacjach. Pierwszy techniczny podjazd z kamieniami i korzeniami dał mi odczuć, że nie jest taka łatwa. Ach te smukłe kształty i te duże czarne... koła. Wiadomo, rowerzyści myślą tylko o jednym. Zwłaszcza że ta Santa, to jest ona. Odziana wyłącznie w biżuterię, jest sexy. Wolelibyśmy jednak, żeby była jak kumpela z harcerstwa, bardziej tradycyjna i żeby bez stresu można ją przedstawić obślinionym kolegom, ale nie uprzedzajmy faktów.

Sylwetka
Gładko ułożone włókna węglowe dające płynne przejścia pomiędzy kształtami elementów ramy i kolor zachodzącego słońca przykuwają uwagę i nie pozwalają oderwać oczu. Tall Boy jest trzecią carbonową ramą Santy (po Blur XC i LT), więc powstała na bazie bogatych doświadczeń. Santa Cruz nie nazwał swojej technologii budowania ramy żadnym skrótem. Elementy są wykonane jako monolity. Nie ma tu części uniwersalnych każdy rozmiar ramy jest budowany indywidualnie od zera, dzięki czemu można nieco obniżyć masę o materiał potrzebny do łączenia uniwersalnych, czytaj: nieco tańszych w masowej produkcji elementów. Zastosowany sposób budowy ramy pozwala na lepsze ułożenie włókien i dystrybucję obciążeń. Proces technologiczny umożliwia kontrolowanie kształtu zewnętrznego, co jest oczywiste, ale został przygotowany tak, że dodatkowo kompresuje warstwy od wewnątrz. Ściskanie laminatu ma na celu zapewnienie ciągłości szkieletu tworzonego przez carbon i wyeliminowanie przestrzeni wypełnionych wyłącznie żywicą. Przenikanie żywicy do wnętrza i jej przesadna aplikacja obniżyłaby wytrzymałość i znacznie zwiększyła masę. Jedynym elementem ramy wykonanym z metalu jest dolny łącznik, górny to też element z włókna węglowego. Oczywiście zawieszenie to słynny system VPP wielokrotnie przez nas opisywany (Magia z bB #6/2006) i niezmieniony od lat. Dwa łączniki wahacza, tak jak tłoki Subaru obracające się przeciwsobnie, gwarantują unikalną pracę zwieszenia.

Prowadzenie
Do testowego roweru zostały zamontowane super kółka z fajnymi oponami, Lekkie. Przednie gotowe do jazdy waży 1,5 kg, a tylne niecałe 2 kg, to zapiera dech. Dzięki nim Santa wyrywa do przodu bez najmniejszego problemu. Do ramy został zamontowany FOX z trójstopniową regulacją twardości platformy. Już pierwszy stopień znacznie ogranicza huśtanie. Jednak gdy chcemy ostrzej pojeździć, warto przestawić na dwójkę. Załączenie platformy i blokada widelca pozwala na pełną efektywność sprintów na stojąco i twarde podjeżdżanie. Nic nie buja. Na ścieżkach zawieszenie jest czułe, przód i tył dobrze ze sobą współgrają. Zamontowany z przodu FOX ma regulację tłumienia kompresji, która przydaje się na technicznych zjazdach. Blokada skoku jest wyposażona w regulację siły pozwalającej się ugiąć amortyzatorowi, więc można ją praktycznie ustawić jak platformę w damperze. Najwięcej pozytywnych emocji wytwarza na umiarkowanie trudnych trasach. To, jak doskonale zachowuje się na niezbyt stromych i krętych ścieżkach, trudno porównać do innych rowerów o porównywalnym skoku i przeznaczeniu. Na podjazdach lekko się kieruje, nie odrywa przedniego koła, a na prostych i łatwych zjazdach jest stabilna w prowadzeniu. Jednocześnie Santa swobodnie poddaje się ruchom kierownicy, a do pewnego momentu lekko zacieśnia zakręt. Na najbardziej ciasnych nawrotkach wyłazi wielkość ramy. W końcu postawiony na tylnym kole rower ma aż 180 cm wysokości. Na trudnych górskich podjazdach nieznacznie myszkuje pomiędzy kamieniami. Ale trzeba przyznać, że z wielką łatwością podjeżdża. Ten rower waży zaledwie 11 kg w rozmiarze XL! Za sprawą przemyślanej geometrii i dużych kół trudny i stromy podjazd testowy, który jechałem na wielu rowerach, „pękł” w najkrótszym czasie i to bez podparcia. Kamienie i korzenie zrobiły się jakby mniejsze. Tam gdzie przednie koło 26” utykało i tylko dzięki miękko ustawionemu amortyzatorowi i zaawansowanej akrobatyce udawało się je przepychać dalej, tam Santa bez problemu przetaczała się. Owszem, czasem zdarzało się zahaczyć pedałem o jakąś przeszkodę, a przy kręceniu z małej zębatki minimalnie czuć, że obrót nie jest płynny. Jednak w ogólnym rozrachunku świetnie. Na kamienistych technicznie trudnych zjazdach wymaga silnej ręki. Co chwilę gdzieś ucieka i nie może zdecydować, którędy jechać. Wyraźnie coś się gnie w tym rowerze. Ale to nie rama czy widelec. Lekkie koła zaplecione na mocno cieniowanych szprychach 1,6 mm, i sprawiły, że łatwo przyspieszający rower nie daje sobie rady na najtrudniejszych trasach.

Biżuteria
Nie będę się rozpisywał o komponentach, gdyż testowany rower nie jest w specyfikacji fabrycznej. Warto natomiast zwrócić uwagę na piasty Chris King, szczególnie tylną mającą bardzo mały kąt zazębienia. Delikatny ruch korby i już moment napędowy jest przekazywany na koło. Jeszcze jednym fajnym gadżetem jest sztyca Gravity Dropper o skoku 5” w wersji turbo co oznacza, że po naciśnięciu manetki do końca siodło od razu zjeżdża na dół (nie trzeba go najpierw odciążyć) i tak samo od razu wysuwa, choć trafniejszym określeniem jest wystrzeliwuje do góry.

Pożegnanie
Już nie tylko wierzę, ja jestem pewien, że duże koła to jest to! Według mnie ta pomarańczowa Santa powinna się nazywać „Hi, Tall Boy!” bo tak samo jak rozgrzewa zmysły wysokich chłopaków, jest bardzo szybka i czuła, tak i niezdecydowana. Dlatego w wersji docelowej zrezygnowałbym z dużego przyspieszenia na rzecz sztywniejszych kół, a co za tym idzie, lepszego prowadzenia w trudnym terenie. Zastosowane w tym studyjnym projekcie superlekkie koła są jak superwysokie szpilki. Kiedy widzi się w nich Dżoanę Krupę, to..., ale z taką babką nigdzie nie zdążysz, tak drobi. Jest to z pewnością rower do XC i XCM, na pewno kapitalnie poradziłby sobie w maratonach bez względu na ukształtowanie trasy. Ale łatwość, z jaką pokonuje przeszkody w trudnym terenie pokazuje, że jest znacznie bardziej uniwersalny niż większość maratońskich fulli. Bo kiedy robi się naprawdę trudno, zachowuje się jak all mountain.

>>>Tall Boy podjeżdża jak rewelacyjna maszyna do XC, a zjeżdża jak wspaniały all mountain<<<

Dodano: 2012-04-12

Autor: Tekst: Marcin Wielkiewicz, zdjęcia: Jace Wejster

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści