Przecież to jest ten sam rower co w zeszłym roku, pisalismy o nim w bB 7/2017. Skup się Rafał... mówię sam do siebie i dopiero po chwili zauważam, że nie do końca.

Trek ponownie zrobił press camp w Szwajcarii, bo tak jest „taniej”. Jako że po przylocie nie bardzo mam ochotę siedzieć, od razu wyruszam w poszukiwaniu rowerów testowych, jeszcze przed prezentacją.

Są, zielony kolor świetnie maskuje się w garażu zrobionym w starej remizie. A może oni mają takie duże garaże?

Od razu widzę kilkadziesiąt baterii podłączonych do rozdzielni zrobionej specjalnie na tą okazję i tablicę z kluczykami do każdego roweru. Węszę za carbonem i nie mogę go znaleźć, a tego się spodziewałem, skoro rok w rok jadę na prezentację tego samego modelu...

W końcu gdzieś w czeluściach stoi maszyna Johna Rileya, szefa MTB w Treku. Surowy carbon, pełne oczujnikowanie Wizami od Quarqa i... żadnego egzemplarza dla nas.


Następnego dnia wpadam na salę konferencyjną jako pierwszy i szybko robię dokumentację dla bikeBoardu. Oto on, jego wysokość Powerfly 9.9 LT, król kolekcji. Węglowy przedni trójkąt i aluminiowy wahacz oraz to co wyróżnia nowe elektryki, zintegrowana bateria. I właśnie to jest największa nowość.

Pomysł Treka od rozwiązań z demontowanymi osłonami i bateriami wypadającymi na dół, odróżnia to, że po przekręceniu klucza, bateria z elegancką osłoną odskakuje w bok, wysuwając rączkę do przenoszenia. Nazywa się to RIB (Replaceable Integrated Battery) i powstał na bazie boschowskiego rozwiązania o nazwie PowerTube. Jak twierdzi Trek, dzięki niemu mniej się pobrudzimy, bo najwięcej błota osadza się na spodzie ramy. Ze sobą zabieramy też klapkę, z którą często nie było wiadomo co zrobić. Taki zestaw jest też łatwiej przewieźć w plecaku. Jak dowiedziałem się w nieformalnej rozmowie, ten projekt istnieje już dawno, a John Riley przyznał, że Bosch, mimo swoich dużych mocy produkcyjnych, nie zawsze jest w stanie zapewnić części na żądanie, stąd konieczność ewolucyjnego rozwoju. Rozwiązanie RIB występuje w obu wersjach nowych ram: i carbonowej i aluminiowej.


Technologia laminacji carbonu to nie tylko możliwość uzyskania lżejszych elementów. Węglowa rama jest o 650 g lżejsza. Większa sztywność pozwala też uzyskiwać bardziej wyrafinowane kształty bez utraty wytrzymałości. W tym wypadku udało się minimalnie inaczej ułożyć silnik, ponieważ gniazdo może dokładniej do niego dolegać. Dzięki temu silnik obrócono, a to pozwoliło obniżyć wysokość suportu o ok. 5 mm. W aluminiowej ramie było to niemożliwe i tam parametr pozostał bez zmian. Zapytany o sztywność boczną ramy z otworem wyciętym z boku John wyjaśnił, że (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 7/2018 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie.


Zobacz całą kolekcję rowerów elektrycznych TREK z pełnym zawieszeniem

.

Dodano: 2018-07-05

Autor: Tekst: Rafał Czarkowski, zdjęcie otwierające Urban Engel, pozostałe Sterling Lorence

Tagi: Trek, elektryczne

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści