Kiedyś miałem wojskową wersję M.U.L.E. Była ekstra, zielony kamuflaż krył mnie przed oczyma parkowców, a supermocna cordura była nie do zdarcia. Ale nie ma rzeczy wiecznych, nie podarł się, ale ktoś się nie bał i... mi go ukradł. Potem używałem cywilnego Muła - był gdzieś tak z pół kilo lżejszy i mimo cieńszego materiału po czterech sezonach wciąż jest w dobrym stanie, choć mama pierze mi go regularnie. Dlatego kiedy wziąłem do ręki Charge 450, zaniemówiłem - ten plecak waży razem z bukłakiem 630 g!...
W dłoni wydaje się o połowę lżejszy niż mój stary Muł (856 g z bukłakiem). Ale nie tylko to odróżnia Charge od starszych Camelbaków. Najważniejsze zmiany dotknęły samego bukłaka. Nowa zakrętka bagnetowa wymaga mniejszej siły do zakręcenia i odkręcenia - w poprzednich wersjach gwint trzeba było smarować olejem jadalnym albo strasznie się siłować - olbrzymia poprawa. Przegroda wspawana w bukłak spłaszcza go po zalaniu do pełna - ale myśleliśmy, że będzie to dawało więcej. Szczelny konektor rurki pozwala wyjąć bukłak zostawiając rurkę w uprzęży plecaka- bardzo przydatny patent, ułatwia zalewanie i suszenie - duża poprawa. Specjalne plastikowe skrzydełka po rozłożeniu formują pusty bukłak tak, że łatwo schnie wewnątrz - banalne jak skobel do wychodka, ale genialne w swej prostocie rozwiązanie! W rurkę i sam bukłak wtopione są jony srebra, które zniechęcają większość bakterii i grzybów do osiedlania się na ściankach. To naprawdę działa. Sam plecak jest superlekki, bo wykonany z nylonu Ripstop - kiedyś robiło się z tego spadochrony. Paski są bardzo wiotkie, ale dobrze spełniają swoją rolę. Na plecach znajduje się uformowana w szkielet sztywna pianka, mająca ułatwiać transport ciepła i wilgoci. Nie wierzcie w takie rzeczy, zwija się i jeśli nawet oddala ładunek od spoconych pleców, to w stopniu minimalnym. Napełniony bukłak i nawet mikroskopijny ładunek skompresowany paskami formuje z plecaka serdelek, który opiera się po jednej lub drugiej stronie wygiętego w pałąk kręgosłupa. Stabilność ładunku nie jest najwyższej próby, plecy plecaka musiałyby być sztywniejsze, a paski twardsze. Ale to uczciwy kompromis pomiędzy lekkością a stabilnością, zwłaszcza że Charge może być użytkowany jako bardzo lekki „nośnik” bukłaka, zestawu kluczy i łatek, a po zluzowaniu pasków kompensacyjnych może pełnić rolę całodniowego transportera. Mieści wtedy 3 l wody, lustrzankę i dwa spore obiektywy, polar setkę, cienką wiatrówkę, zapasowe rękawiczki, dwie pompki - do kół i dampera, duży zestaw narzędzi, cztery duże batony, portfel, zestaw sześciu dużych kluczy do domu... i mimo wszystko nie pęka w szwach. Co więcej, z takim ładunkiem można nieźle poszaleć na dropach. A jeśli chcesz usztywnić plecy Charge, wystarczy wsunąć doń aktualny numer bikeBoardu.

Cena: 359 zł
Masa: 631 g (z bukłakiem)

bikeBoard 6/2011 (gdzie kupić)

Poniżej znajdziecie film prezentujący, w jaki sposób są projektowane i testowane bukłaki Camelbak.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-06-12

Autor: Tekst: Antek Zuzak

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920