Stalowa Sequoia nawiązuje do nazwy pierwszego modelu pod brandem Specialized. W 1974 r. amerykańskich hipisów opanował szał turystyki rowerowej, niezależności i zew zerwania z kulturą samochodową. Wszyscy szukali kolarki, która mogłaby sprostać rygorom wypraw rowerowych. Chwileczkę. Poprzednie zdanie napisalibyśmy dopiero w wyspecjalizowanym XXI wieku, wówczas potrzebny był po prostu rower. Do jeżdżenia.


Mnie przypomina to upalne lato 1985 roku. Czułem się tak samodzielny i niezależny jak nigdy. Wyruszyłem na wakacje do dziadków rowerem. Pokonanie ruchliwą drogą niewyobrażalnego wówczas dystansu 60 km było ostatecznym potwierdzeniem mojej dorosłości. Miałem w końcu szesnaście lat! U dziadków był o fajnie, ale nudno. Na szczęście jeszcze przed wyjazdem dowiedziałem się, że jeden z moich klasowych kolegów też będzie się nudził w Sulejowie. Nawet brak mediów społecznościowych czy telefonu komórkowego nie wykluczył spotkania. Zaproponowałem Adamowi wypad nad Pilicę, powtórzyliśmy to raz czy dwa i było fajnie, a le brakowało nam dreszczyku emocji. Dlatego w trakcie moczenia się i oganiania od komarów zrodził się plan objechania zalewu Sulejowskiego. 60 km – nie w kij dmuchał. Babcia była zachwycona. Co innego mama, ale jej opór tylko skutecznie mnie zachęcał. Mój świeżo odrestaurowany Huragan na ruskich szytkach, z suportem 53 cośtam i 4-rzędowy wolnobieg. Fakt, że nie wszystkie tryby wchodziły nie miał żadnego znaczenia. Adam ruszył na rowerze Traper, chyba w ogóle bez przerzutek, ale za to z chromowanym bagażnikiem, czego bardzo mu zazdrościłem, mocując się z chlebakiem. Nie braliśmy pod uwagę klęski przedsięwzięcia. Nie przeszkadzał nam nawet oczywisty fakt, jakim był choćby brak działającej pompki czy szytki pamiętające kilkanaście sezonów ostrego ścigania się w Społem Łódź. Huragan ciął ścieżki na plasterki, zostawiając w suchej glinie głęboki rowek, w piachu się zapadał, ale na nielicznych utwardzonych fragmentach górowałem. Kiedy byliśmy w połowie drogi, odkryliśmy cudowną zatoczkę. Okazało się jednak, że (...)


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 10/2016 (gdzie kupić)

Kup e-wydanie


Poniżej znajdziecie pełną specyfikację testowanego modelu


SPECIALIZED SEQUOIA EXPERT
Cena: 15 799 zł
Specialized Europe B.V. www.specialized.com

Rama: stal Cr-Mo Premium
Rozmiary: 50, 52, 54, 56, 58, 61 cm
Masa kompletnego roweru: 10 760 g*
Masa ramy: 2510 g
Masa przedniego koła: 1940 g
Masa tylnego koła: 2530 g
Przedni widelec: carbon FACT, carbonowa stożkowa rura sterowa
Koła: Specialized Adventure Gear Cruzero (12x100 / 12x135 mm)
Opony: Specialized Adventure Gear Saw Tooth 700x42C (590 g, dętka 201 g) Korby: FSA SL-K 42 z. (172,5 mm)
Łożyska suportu: FSA MegaEvo
Kaseta: Shimano XT CS-M8000 (11-42) 11-rz.
Łańcuch: KMC X11SL
Przerzutka tył: SRAM Force 1
Manetki: SRAM Force 1
Hamulce: SRAM Force 1, tarcze SRAM Centerline X 160 mm
Kierownica: Specialized Adventure Gear Hover, 440 mm (490 mm rozstaw końcówek), zasięg 80 mm, głębokość 135 mm
Wspornik kierownicy: Specialized Pro SL, 90 mm
Łożyska sterów: 1i1/8”­-1i1/2”
Wspornik siodełka: Specialized CG-R FACT Carbon, 27,2x405 mm
Siodełko: Specialized Phenom Comp, pręty drążone Cr-Mo
Pedały: -

Dodano: 2016-10-07

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Kuba Ruszkowski

Tagi: Specialized

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu