Kolejny bezpiecznik się spalił, tym razem dosłownie, co ciekawe przy podłączaniu akumulatora.
"Kup bezpieczniki jak będziesz jechał po rower". No dobra, na każdej stacji benzynowej są, tyle że w kompletach, na szczęście w motoryzacyjnym były na sztuki. Wziąłem cztery na zapas. 31 grudnia spędziłem w górach. Jada była przednia, dopóki mi prądu nie zabrakło. Wystarczyło żeby wjechać na Kamiennik, później musiałem wepchać tego potwora na Chełm (to koło Myślenic) bo już nawet „pusty” nie chciał uciągnąć.

Pierwszą część naszego testu on-line przeczytacie tu.

Dodano: 2012-01-20

Autor: Źródło: bikeBoard (MW)

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści