Komponenty Sun Race są bez dwóch zdań egzotyczne. Warto jednak pamiętać, że nie pojawiły się znikąd. W 1972 roku Pan Hsu zakłada fabrykę na Tajwanie i rozpoczyna produkcję przerzutek. W latach dziewięćdziesiątych wraz z rządem Tajwanu tworzy największe centrum badawcze na Tajwanie z sześcioma tysiącami pracowników i tysiącem pracowników z tytułem doktora. Ten instytut stanowi podwaliny Tajwanu jako potentata w branży rowerowej.

Sun Race rozrasta się, by w 2000 roku z całym dobrodziejstwem inwentarza przejąć dumę Anglii - Sturmey Archer - firmę zajmującą się komponentami napędu od 1902 roku. Ale tak naprawdę świat usłyszał o Sun Race dopiero w XXI wieku wraz z sukcesami teamu Sun Race Santa Cruz i produktem przez nich rozwjanym: Ju Ju. Nie wiem jak Moldayowi na Ju Ju udało się wygrać puchar NORBA XC, ani jak na tym osprzęcie Kathy Pruit zwyciężała w DH, Ju Ju mocno odstawało od produktów Shimano i SRAM, nam nie udało się nawet ukończyć testu. Ale czas nie stał w miejscu. W 2008 roku Sun Race przedstawia komponenty DriveN - wersję Z na szosę z klamkomanetkami i X do MTB. Mamy 2011 rok i przykręcamy niezwykle efektowne części do naszej platformy testowej. Klasyczny napęd 3x9 opiera się na korbie FCMZ7. Ramiona są aluminiowe, a z zewnątrz pokryte warstwą carbonu i łączą się za pomocą tytanowej osi - ktoś tu chce, żebyśmy się ślinili. Na wadze szału nie ma - SLX jest lżejsze, wprawdzie tylko o 3 gramy, ale zawsze. Do ramy wkręcamy kompatybilne z korbami łożyska (125 g). Złote obudowy i ceramiczne kulki... ślina cieknie po brodzie. Na tytanowy bębenek piasty XTR nanizujemy wielką, złotą kasetę 11-34. Tylko 40 gramów więcej, niż dziewiątkowy XTR - nieźle, i niecałe 20 g więcej, niż odpowiedni X.0! RDMZ7, czyli przerzutka tylna jest naprawdę ładna, podoba nam się kompozytowe wykończenie wózka i wycięte CNC, osadzone na łożyskach ceramicznych kółka o 11 zębach. W czasie testu będzie się na nich obracał złoty łańcuch CNM9Z z pustymi sworzniami i płytkami. Wszystkiego mamy aż za dużo. Na przykład nadesłane piasty leżą grzecznie w pudełkach, bo „platforma testowa” ma zaplecione na piastach XTR koła 29”. DriveN X programowo nie ma manetek i przedniej przerzutki - Tajwańczycy polecają produkty Shimano. OK. Manetki Saint pasują idealnie, zwłaszcza że baryłki regulacyjne są anodowane na identyczny, jak detale grupy DriveN, złoty kolor. Montaż jest prosty. Regulacja... nie. Ustawienie tylnej przerzutki zajmuje sporo czasu i nie byliśmy w pełni zadowoleni z efektu. Można ustawić ją tak, żeby sprawnie zmieniać biegi na największych albo najmniejszych trybach. Najlepsze, co udało się nam osiągnąć, to to, że „góra” i „dół” działały na niezłym poziomie, natomiast dwa środkowe tryby wchodziły z opóźnieniem, a przy multiplikacji strzelały. Test wykazał, że redukcja na kasecie jest głośna i twarda, ale nawet pod obciążeniem przyjemna. Pod jednym warunkiem - biegi są zmieniane pojedynczo. Przy zmianie o dwa tryby naraz dzieją się rzeczy trudne do opisania. Łańcuch wariuje, nie zazębia i strzela. Multiplikacja, czyli zrzucanie łańcucha na mniejsze tryby, jest gwałtowniejsza, niż jesteśmy przyzwyczajeni, ale akurat do tego można się przyzwyczaić. Staraliśmy się, ale proces ten przerwała katastrofa. Tytanowy bębenek XTR padł w trakcie testu. Nerwowo przekładamy napęd do innego roweru. Z lenistwa podłączamy przerzutkę i wspomniane komponenty Sun Race do manetek XT. Czyścimy regulujemy i... Indeksacja całej kasety wreszcie jest możliwa. Tylko na najmniejszy tryb kasety łańcuch spada z wyraźnym opóźnieniem i mało przewidywalnie. Redukcje są głośne, ale nawet w seriach po trzy pod obciążeniem możliwe. To nie jest ta sama miękkość co XTR, ani brutalna bezpośredniość XX, ale z drugiej strony poziom XT czy X.0 został... osiągnięty z symbolicznym minusem. Zmiany biegów na suporcie są bardzo dobre. Sterująca łańcuchem przednia przerzutka SLX wraz z dwoma zestawami pinów na koronkach Sun Race pozwala redukować i multiplikować na obie nogi. Trzeba jednak powiedzieć, że o ile różnica względem systemów 3x9 jest akceptowalna, o tyle w bezpośrednim porównaniu do suportów DynaSys stanowi sporą dysproporcję technologiczną. Dobór przełożeń jest identyczny jak w zestawach SRAM 3x9: 44-32-22, a kaseta: 11, 12, 13, 14, 16, 18, 21, 24, 28, 34, zatem największy tryb jest biegiem ratunkowym i jego zapodanie drastycznie zmienia kadencję. Kaseta sprzyja zatem zawodniczej jeździe po płaskich trasach na twardych przełożeniach.

WNIOSKI

Jak zwykle okazało się, że test polowy potrafi całkowicie zmienić percepcję testowanych części. W jego trakcie obaliliśmy kilka mitów. Po pierwsze o niezniszczalności piast XTR, o 100% kompatybilności Sainta z choćby XT, po trzecie, że carbon i tytan są lżejsze, niż aluminium i stal, po czwarte, że hegemonia Shimano i SRAM jest niepodważalna. Niezgodność pierwszych manetek z komponentami DriveN mogła być efektem zsumowania się niedoskonałości, jak choćby inne, mniej korzystne prowadzenie pancerzy, czy kompletna susza. W drugiej części testu nie spadła ani kropla deszczu. Dla kogo jest DriveN? Dla indywidualisty poszukującego butikowo wyglądających części, który nie zwraca uwagi na to, że system dziesiątkowy opanowuje świat, ani na wystający dużo dalej na prawo pantograf Sun Race. Bo X.0 wystaje wprawdzie tylko o 1,5 mm mniej, ale Shadow już o 22. Ale przecież robi się bardziej zaskakujące rzeczy, ażeby wyróżnić się w tłumie.

Dodano: 2011-07-11

Autor: Opracował: Miłosz Kędracki

Tagi: maratony, XC, napęd, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920