4Ritchey is a roadie. Roadie to po naszemu szosowiec. Są jednak pewne różnice pomiędzy szosowcem amerykańskim i włoskim. Porównać je można do gry w socker i football. W Stanach w sockera, czyli piłkę nożną, grają głównie dziewczyny. A europejski football ma się nijak do amerykańskiego. Różnica pomiędzy europejskimi pedałami do szosówek a ich odpowiednikami zaprojektowanymi w USA jest podobna. Zresztą popatrzcie. Krasnoludki! Cały pedał jest wielkości bloku europejskiego LOOK-a.

Forma
Gustowne pudełko kryje w środku komplet pedałów, bloki i śrubki do ich montażu.
Produkt Tom’a wygląda jak małe dzieło sztuki. Są naprawdę ładnie wykonane i w wielu miejscach opatrzone logotypem producenta. Szyku i elitarności dodaje mocowanie tylko na klucz imbusowy. Po założeniu do korb wyglądają z ramieniem jak jedna całość. Po prostu full wypas. Na samym początku powala masa kompletu pedałów wynosząca 204 g (plus 50 g bloki). Dla porównania para LOOK-ów A3.1 (porównywalnych cenowo) waży aż 418 g (plus 90 g bloki). To dwa razy więcej. Pod względem masy z Ritchey’ami mogą konkurować tylko pedały z najwyższej półki kosztujące po 1000 zł a nawet więcej.

Budowa
W kontekście tego co napisałem wcześniej wydaje się to nieprawdopodobne, ale wszystkie elementy pedałów (oś, korpus, elementy zatrzasku, bloki) wykonane zostały ze stali! Sprytnie, bo dodatkowym bonusem będzie większa trwałość. Aż trudno uwierzyć, że w tych mikrusach udało się upchnąć aż 3 rodzaje łożysk. Patrząc od strony korby są to kolejno: ślizgowe uszczelnione, igiełkowe, a na samym końcu łożysko kulkowe. Jak na rasowe pedały szosowe przystało, zaopatrzono je w pięciostopniową regulację siły wypięcia, a zatrzaski znajdują się tylko z jednej strony.

Test
Żeby wyjechać z centrum miasta najpierw musiałem pokonać niezliczoną ilość skrzyżowań. To było znakomitą okazją przetestowania wypinania i wpinania się w Ritchey’e. No i niestety wpinanie jest, delikatnie mówiąc, uciążliwe. Znalezienie tego maleństwa blokiem w bucie to wyczyn. Znajduję i co? I śmigło. Oczywiście pedał jest obrócony tak, że gniazdo do wpięcia jest skierowane w dół. Zaczyna się szamotanina, gdyż łożyska są solidnie nasmarowane i ciężko się obracają. W końcu się udaje. Warto jednak podkreślić, iż takie odwrotne ułożenie pedałów szosowych po wypięciu to norma. Tak samo zachowują się wynalazki Shimano i LOOK-a. Jednak są one znacznie większe, co bardzo ułatwia obrócenie ich butem do właściwego położenia. Przyczyną ciężkiego obracania się „krasnoludków” są wyżej wspomniane nowe łożyska i dużo smaru. Z czasem (po około 150 km lewy pedał kręci się wyraźnie lżej niż na początku, prawy nadal jest oporny) powinny się kręcić dużo lżej.
Ale oddajmy sprawiedliwość V4 – w pedały szosowe trzeba się wpiąć na początku wyścigu i wypiąć po 200 km. Zatem to nie jest wada dyskwalifikująca. Na plus amerykańskich pedałów przemawia spora różnica w masie. Porównałbym to do zdemontowania siodełka ;).
Jest jednak cecha, która nie do końca nas przekonała. Ritchey’e są jak dyby. Nie pozwalają na swobodę ruchu stopy na boki. Luz jest praktycznie zerowy i nawet niewielki ruch piętą w bok kończy się wypięciem. Regulacja czyni wypięcie łatwiejszym lub trudniejszym. Klasyczne pedały szosowe pozwalają na nieco większą swobodę, którą kolana doceniają szczególnie na dłuższych dystansach. Tylko fanatycy idealnego spięcia z rowerem pochwalą rozwiązanie od Ritchey’a, ale i tu musimy powiedzieć, że podparcie buta przypomina to znane z roweru MTB, a nie szosówki. To malutkie pedały – fizyki nie dało się oszukać.
Cechą, z której projektant jest najbardziej dumny, to obniżenie wysokości podparcia bloku. Faktycznie, różnica w stosunku do innych pedałów jest znaczna i środek ciężkości obniżył się, jednak tylko zawodowcy byliby w stanie ocenić na ile rozwiązanie to pomaga pokonywać zakręty. Mała wielkość V4 Road sprzyja pedałowaniu w zakrętach i nie sposób zaczepić pedałem o asfalt nawet w silnym pochyleniu.

Podsumowanie
Jedno jest pewne: szosowcy kręcący kilka lub kilkanaście tysięcy kilometrów rocznie nie kupią tych pedałów ze względu na słabe podparcie stopy. Czy te pedały są złe? Nie. One po prostu są propozycją dla specyficznych odbiorców. Pierwszym typem jest rowerowy anorektyk, który z chęcią pozbędzie się każdego zbędnego grama z roweru. Drugim mógłby być kolarz górski, który używa szosówki jako narzędzia treningowego i nie chce kupować drugich butów do jazdy na szosie. Warunkiem jest jednak to, że w góralu używa systemu SPD. I tu jest mały szkopuł. Bloki Ritchey’a pasują do SPD, ale SPD do Ritchey’ ów już nie. Tomek sprytnie wykombinował, że potencjalni użytkownicy będą musieli kupować oryginalne bloki. Ale lubiący modyfikacje Polacy na pewno sobie z tym poradzą.
bikeBoard 2/2006 (gdzie kupić).

Dodano: 2006-02-28

Autor: tekst: Ziemek Cyra, zdjęcie: bikeBoard

Tagi: szosa, pedały, Ritchey, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920