Bez wątpienia włosi potrafią projektować piękne przedmioty. Bianchi Methanol SL wygląda genialnie, ale ciekawy dobór kolorów, matowy lakier i fikuśne kształty to tylko wrażenia zewnętrzne.
Bianchi to nie tylko wierzchnia powłoka i design, to ponad sto lat tradycji Budowania wyczynowych rowerów. Testowaliśmy wersję SL z masztem podsiodłowym i tytanowymi osłonami. Choć poza tym wygląda identycznie jak SX, odróżnia się jeszcze zastosowanym włóknem o wysokim współczynniku T700, a miejsca narażone na urazy zewnętrzne pokryto warstwami nieprzebijalnego T30 i T40. Przed oczami użytkowników ukryte jest też żebro wzdłuż dolnej rury przedniego trójkąta, poprawiające właściwości.
Zwróciliśmy uwagę na przelotową oś 142x12 i mocowanie przerzutek na DM. Ciekawostką są też otwory na elektryczne przewody sterujące przerzutką - tak, XTR Di2 jest już naprawdę bardzo bliski prezentacji. Ciekawostką jest maszt podsiodłowy, który w razie potrzeby można obciąć i zastosować każdy normalny wspornik ø 31,6 mm! To dobra wiadomość dla, obawiających się, że perfekcyjnie dopasowana rama z masztem jest nie do odsprzedania. W naszym przypadku wielkość o dziwo spasowała testerowi, więc porwał ją i uciekł na trasę.
Bardzo specyficzny kształt węzła podsiodłowego przypomina resor i tak też działa. Zresztą cała rama bardzo dobrze pochłania drgania, a wraz z kołami 650B, jest jeszcze lepiej. Całą paletę walorów Methanol pokazuje na zjeździe. Rower jest bardzo skrętny i żywo reaguje na impulsy bikera. To zasługa niezwykle krótkiego tylnego widelca, identycznego jak w wyścigowych 26” - 425 mm. Przy czym należy zaznaczyć, że Bianchi nie jest nerwowy, a po prostu pełen werwy. Rower bardzo pewnie prowadzi się po łuku, jest stabilny i łatwy do opanowania. Duża w tym zasługa szerokiej i bardzo wygodnej kierownicy z grubymi chwytami.

Bardzo ładne koła niestety nie są tak sztywne jak reszta komponentów, co było wyraźnie czuć podczas nagłych zakrętów i hamowań. Na trudnych sekcjach i dużych nierównościach wyczuwa się zwartość całej konstrukcji, a dodatkowo widelec Fox dobrze wybiera duże przeszkody bez utraty przyczepności, utrzymując stabilność. Na uwagę zasługują opony Hutchinson Cobra, które są mocno wyspecjalizowane, rewelacyjnie spisują się na twardych i suchych nawierzchniach, oferując
dodatkowo niezwykle niskie opory toczenia. W błocie się nie sprawdzają. Na podjazdach dość nisko usytuowany kokpit oraz mocno wyciągnięta pozycja kolarza sprawiają, że przednie koło jest dobrze dociążone i jedzie pewnie po podłożu, dzięki czemu nie ma problemów z manewrowaniem
między przeszkodami. Przydałaby się pełna blokada skoku. Fox ma mocno sportową charakterystykę, jednak wewnętrzne ustawienia są tak dobrane, że nawet w pełni stłumiony widelec przy agresywnym podjeżdżaniu lekko pracuje.
Napęd złożony z komponentów Shimano XTR i FSA SLK jest wybitny. Działa wyśmienicie nawet pod dużym obciążeniem, dzięki czemu możemy zmieniać przełożenia nawet podczas przyspieszania na stromych odcinkach pod górę. Na płaskim rower nie ma problemów z utrzymaniem wysokiej kadencji, a dzięki niskim oporom toczenia można rozwijać całkiem wysokie prędkości. Mimo pośredniego rozmiaru kół, Methanol nie jest mistrzem przyspieszenia. Winy szukałbym w masie kół. Tylne koło z tarczami, ogumieniem i kasetą waży 2420 g, a przednie 1940 g. Jak na sprzęt tej klasy, nie jest to wynik rzucający na kolana - nasza waga widziała już lepsze wyniki.
Masa kompletnego Methanola wraz z pedałami to 10 950 g i, jeśli mówimy o realnych parametrach, a nie tak zwanej masie marketingowej, stanowi to bardzo dobry wynik. Największą zaletą Methanola jest połączenie zwinności i dzielności z pewnością prowadzenia, którą doceni każdy wysokiej próby kolarz, zmagający się z trudnymi technicznie trasami.

Dodano: 2013-12-25

Autor: Kuba Chryczyk

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu