Wygląd bardzo mocno odbiegający od pozostałych modeli w kolekcji sugerował, że to koncept bike i nie spodziewaliśmy się ujrzeć go nigdy więcej. A tu proszę, fi rma z Marin County stanęła na wysokości zadania prezentując gotowy rower, który od najbliższego sezonu będzie wieńczył kolekcję sportowych hardtaili zastępując w tej roli zasłużonego Team Titanium. Trzeba przyznać, że nawet w zalewie węglowych konstrukcji, z jakim mamy do czynienia w ostatnich latach, rama CXR wyróżnia się wizualnie i to nie tylko za sprawą malowania. Sprawia to na równo wygięty koci grzbiet, jak i nieszablonowo zaprojektowane główne węzły ramy. Przede wszystkim sprawiająca potężne wrażenie główka znajdująca się w uchwycie żeber stanowiących przedłużenie głównych rur przedniego trójkąta. Rozwiązanie takie pozwoliło uzyskać bardzo dużą sztywność tej części ramy bez konieczności stosowania łożysk o powiększonej średnicy. Węzeł rury podsiodłowej z górną rurą płynnie przechodzącą w widełki tylnego trójkąta to drugi, bardzo charakterystyczny element. Bardzo przypomina rozwiązanie, jakie od lat stosuje Corratec w swoich Crossbowach. Tylko w Marinie wszystko wykonano z carbonu w technologii monocoque. Założeniem, jakim kierowano się przy budowie tej ramy, było takie zaprojektowanie jej poszczególnych elementów, aby obciążenia były rozprowadzane po całej strukturze dzięki czemu poszczególne rury (profile) mogły być tak cienkie, jak to możliwe bez kompromisu w sztywności i wytrzymałości. Do budowy ramy CXR wykorzystane zostały tkaniny wyprodukowane przy użyciu czterech rodzajów włókien węglowych o różnej wytrzymałości, dodatkowo tkane w czterech różnych orientacjach względem siebie. Dzięki temu, według informacji producenta, wszystkie newralgiczne miejsca ramy uzyskały parametry praktycznie niemożliwe do osiągnięcia przy użyciu metalu. Namiastka testu, na jaką mogliśmy sobie pozwolić na Demo Day, nie pozwoliła w pełni ocenić na ile zapewnienia producenta pokrywają się z rzeczywistością, ale już pierwsze wrażenia wyrobiły w nas przekonanie, że na sztywność ramy raczej narzekał nie będzie nikt. Odwrotnie niż na amortyzację. To nie jest komfortowy rower na niedzielne przejażdżki, chyba że odbywają się na trasie Pucharu Świata a Wy należycie do czołówki prosów walczących o najwyższe trofea. Wtedy piekielna sztywność ramy będzie jak najbardziej na miejscu. CXR wymaga dużo uwagi w prowadzeniu, szybko reaguje na ruchy kierownicą i łatwo go wprowadzić w zakręt chociaż nie wykazuje przy tym nerwowości. Jest to zasługa trochę łagodniejszych, niż obowiązujące w Europie kanony XC, kątów 70 i 72,5°. Jednak gdy szlak zaczyna robić się typowy dla naszych Beskidów z dużą ilością kamieni i korzeni, przy większych prędkościach rower zaczyna sprawić wrażenie trudnego do opanowania. Nasze odczucia na pewno zostały zafałszowane przez fakt, że w modelu testowym zamontowano giętą kierownicę szeroką na 690 mm (sic!) zamiast zgodnej ze specyfikacją wąskiej i prostej. To mniej więcej tak, jakby Loebowi w jego C4 założyć „koło” od kamaza i kazać ścigać się po bezdrożach Cypru. Jednak kierownica kierownicą, a nie zmienia to faktu, że rower jest bardzo „twardy” i zdecydowanie nie jest przeznaczony dla mięczaków. I to mimo że dużą pracę w kierunku poprawy komfortu odwala bardzo sprawny amortyzator Fox RL100. Jego praca nie budzi żadnych zastrzeżeń, mimo że wyposażono go tylko w regulację tłumienia i manetkę blokady. Naszym zdaniem jest to wszystko, co potrzeba zawodnikowi (plus oczywiście regulacja ciśnienia). Napęd i hamulce XT oraz koła Mavic Crossmax ST to komponenty niewymagające żadnej dodatkowej rekomendacji. Rower w rozmiarze 17” waży 10,86 kg (z pedałami) - wynik godny uwagi, chociaż na pewno bez pretensji do rekordu świata. Informacja o masie samej ramy nie jest dostępna. Jak na razie na ramie CXR oferowana będzie tylko jedna, testowana przez nas, wersja osprzętowa.

Dodano: 2009-10-03

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski

Tagi: ultralekkie

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu