Jaki musi być dobry plecak? Pomarańczowy! A reszta... też im wyszła.
Plecak wykonany z super-polytexu i nylonu. Przystosowany do przewożenia bukłaka, który niestety trzeba dokupić sobie osobno. Dostępny w dwóch wersjach pojemnościowych i kolorystycznych.

Z pudełka na plecy
I tu zaczyna się cała frajda! Plecak ma tyle kieszonek i różnych bajerów, że spokojnie może konkurować ze szwajcarskimi scyzorykami. Ilość pasków regulacyjnych jest tak ogromna, że każdy znajdzie idealne ustawienie. Poza komorą główną są jeszcze trzy kieszenie wewnętrzne i dwie z siatki po bokach (do każdej wchodzi półtoralitrowa butelka!). Paskami kompensacyjnymi można sobie Deutera zmniejszyć, za to pod zewnętrzne pasy do mocowania kasku wchodzi deska snowboardowa! Przetestowaliśmy. Serio…
Trans Alpine to pierwszy taki plecak, w którym tajemnice i ciekawostki odkry-wam na przestrzeni wielu kilometrów, np: do głównej komory można się dostać od góry i mniej więcej w 1/3 wysokości
(patrząc od dołu). Niby nic nadzwyczajnego – niejeden tak ma. Ale ten ma coś jeszcze: nie dawał mi spokoju kawałek niebieskiego ortalionu wewnątrz… Nie miałem czasu zbadać tego od razu, wrzuciłem Deutera na plecy, ściągnąłem na sobie milion pasków i pojechałem.

Pierwszy szok.
Pierwsze kilometry

System nośny jest niebywale wy-rafinowany. Za stabilność połączenia biker-plecak odpowiadają profilowane, regulowane szelki oraz pasy: piersiowy i biodrowy. Oba mają szeroki zakres regulacji w poziomie, a piersiowy dodatkowo pionową. Pas biodrowy łączy się z plecakiem skrzydełkami wykonanymi z siatki, co ma na celu poprawienie wen-tylacji. I to właśnie wentylacja – prócz naturalnej dla Deutera obsesyjnej staranności wykonania – jest najmocniejszym punktem tego plecaka. Różne patenty miałem już na plecach, ale ten jest totalnie debeściarski! Powoli się do tego przyzwyczajam…

Ok. 120 km. Pierwsza noc…
Pod uchwytem na kask jest malutka patka do mocowania tylnej lampki. No to zamocowałem i wyjechałem. A zaraz potem zaczęło lać. Luz, bo na spodzie plecaka jest jeszcze jedna kieszeń, a w niej fantastyczny jaskrawo-żółty pokrowiec przeciwdeszczowy z odblaskowym logo (odblaski są też naszyte na szelki i centralnie na tył). No i pokrowiec zakrył lampkę… Pół pleców mi świeciło! Bo ta płachta wykonana jest z cienkiego, przepuszczającego światło ortalionu. Wróciłem z tej wyprawy przemoczony do suchej nitki. A plecak miał wewnątrz wszystkie nitki suche. Trochę mu wtedy pozazdrościłem.

328 km. No, to już są jaja!
Tylna ścianka jest usztywniona kawałkiem karimaty. Można go sobie wyjąć i podłożyć pod tyłek! Zacząłem szukać w środku przenośnego kibla…Przy okazji odkryłem, że ów kawałek niebieskiego ortalionu wewnątrz głównej komory zaopatrzony jest w połowę zamka błyskawicznego. Druga połowa jest przy-szyta od wewnątrz do plecaka. Jak się je zepnie, to się robi dodatkowa komora!
Akurat taka, żeby się w niej zmieścić na przykład nieduży śpiwór.

450 km. Załadowałem go na maxa i…
Deuter lekko myszkuje po schabach… Nie spodziewałem się. Ściągnąłem pas biodrowy i przestał. Wentylacja się od tego nie pogorszyła, więc się nie ma co czepiać. Zainstalowałem bukłak. Też Deuter. Pasuje idealnie, no bo jak inaczej.

780 km. Znów zainstalowałem bukłak
Tym razem Camelback. Pasuje tak samo.

1000 km
Trzeba to było uczcić. Więc go uprałem – niech ma. Tak jak na metce kazali.
Znów jest piękny!

1000+
Czekam teraz na porządny deszcz.
Mały mu nie zaszkodził… Zresztą, ja i tak
już nie chcę innego plecaka!

Informacje dodatkowe:
Zagadnienie wentylacji pleców rowerzysty zaczyna się już na poziomie wnętrza plecaka. A dokładnie - usztywnienia tylnej ścianki. Deuter zastosował tu patent prosty, skuteczny i niezwykle funkcjonalny. Usztywnienie to kawałek stosunkowo miękkiej karimaty ukryty w specjalnej przegrodzie. Można go w razie potrzeby wyciągnąć i potraktować z powodzeniem jako izolację przed zimnym podłożem w trakcie postoju. Pianka jest na tyle gruba, że skutecznie chroni plecy przed wystającymi kantami przedmiotów ukrytych w plecaku. Na tyle sztywna, że utrzymuje założony przez producenta kształt tej "mandaryny", ale jednocześnie pozwala się plecakowi ułożyć na plecach rowerzysty stosownie do budowy ciała. W końcu różnimy się między sobą znacznie. I to jest właśnie podstawa skutecznego działania tego, co dla naszego dobra umieścił Deuter na zewnątrz. Powierzchnia styku z plecami to dwa pionowe pasy grubości półtora cm i szerokości od 8-miu u góry do 10. cm na dole. Na każdy składa się 16 klocków z pianki obszytych całościowo przewiewną siatką. Między klockami znajduje się wolna przestrzeń służąca oczywiście do odprowadzania nagrzanego powietrza. A między tymi "pasami styku" jest jeszcze całe mnóstwo niczego, co też świetnie wentyluje.
Całości dopełniają "skrzydełka" z mocnej, ale miękkiej siatki, którymi z plecakiem łączy się pas biodrowy. Efekt jest taki, że nawet po porządnym ściśnięciu pasem, co zapobiega myszkowaniu Deutera po plecach, wentylacja nawet odrobinę się nie pogarsza.
1- "pasy styku" z plecami
2- kanaliki wentylacyjne pomiędzy klockami pianki
3- główny kanał wentylacyjny (pomiędzy pasami styku)
4- profilowane szelki
5- "skrzydełka" pasa biodrowego
6- pas piersiowy z regulacją długości i wysokości
7- paski kompensacyjne
8- pętelki do mocowania peleryny przeciwdeszczowej
Kontakt: Bakosport, tel. (0-22) 773-33-10, www.bakosport.com.p
Cena: 399 zł
Pojemność: 25 l, 30 l
Kolory: pomarańczowo-srebrny, niebiesko-srebrny

Dodano: 2005-06-30

Autor: Tekst: Piotr Jaworski i Ziemek Cyra

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920