W czasach, kiedy krokodyle były jeszcze bardzo małe (jak jaszczurki) i 99% naszej planety pokrywały morza i oceany (co tłumaczy rozmiary krokodyli - aby wszystkie mogły zmieścić się na lądzie) jednym z najbardziej kultowych hamulców była legendarna Magura. - Widziałeś? Magury miał! - Tak się wówczas mawiało, ponieważ charakterystyczny kolor tychże nie pozwalał pomylić ich z jakimikolwiek innymi spowalniaczami. Pamiętajcie, że mówimy o czasach, kiedy nie było jeszcze ogromnego wyboru hamulców tarczowych, a Hope’y trzeba było przeregulowywać po ostrym zjeździe, żeby znowu było czym hamować. Eksperymenty z tarczówkami prowadził również RockShox i AMP. Alternatywę dla niezbyt wówczas skutecznych hamulców tarczowych stanowiły v-braki (które wyparły tzw. cantilevery) i właśnie niebotycznie ekskluzywne hydrauliczne Magury. Pamiętam jak wszyscy myśleliśmy, że miażdżą obręcze i ze zwykłymi felgami nie ma o czym mówić… Nie wspominając już o cenie kompletu wściekle zielonych (choć tu zdania są podzielone i niektórzy twierdzą, że wściekle żółtych) hamulców. Magury były hamulcami działającymi na obręcze (co niewątpliwie było ich wadą podczas jazdy po mokrym), ale z ogromną siłą i świetną modulacją, pozwalającą na zachowanie pełnej kontroli nad rowerem (nie miażdżyły więc obręczy…). Ich kolejną zaletą był fakt, iż pozbawione linek były niewrażliwe na zapychanie pancerzy błotem, co nie ograniczało ich skuteczności. Ich instalacja była wprawdzie dość czasochłonna, ale HS-y okazywały się praktycznie bezobsługowe (jeśli nie liczyć wymiany mineralnego oleju o nazwie „royal blood” i związanego z tym odpowietrzania układu). Wymiana klocków zajmowała może z pięć sekund, a wyjęcie koła dzięki wprowadzonej później dźwigni odpinającej jeden z cylinderków nie wymagało już spuszczania powietrza. W skład rodziny HS wchodziły modele 11, 22 i najsłynniejsze 33 Race Line. W czasach swojej świetności dostępne były także serie specjalne John Tomac (czerwono-pomarańczowe), 10th Anniversary (srebrne z wycinanymi na CNC czerwonymi klamkami i przewodami w stalowym oplocie), Frogi (zielone, w kolorze żab) i ostatnio także ICE (białe). Ponadto pojawiały się klamki i tłoczki w kolorze niebieskim i żółtym (dokładnie takim, jak sztandarowy kolor amortyzatorów Rock- Shoxa - Sid i Judy), a później o wszystkich tych barwach zapomniano wytwarzając czarne lub srebrne Magury z kompozytowymi cylinderkami. Na rynku dostępne były także „tuningowe” filigranowe klamki produkowane m.in. przez firmę Kooka. I jeszcze dwa słowa na temat boosterów - w które seria HS była seryjnie wyposażona - oprócz cienkich metalowych, dostępne były rzadkie aluminiowe wycinane na CNC, poszerzane do downhillu (tzw. Horseshoe) i carbonowe. Podsumowując, HS-y były obecne w historii MTB przez kawał czasu ewoluując od miana hamulców wyczynowych do drogowych, stosowanych najczęściej w rowerach „spacerowych”, ale też i w trialówkach. Jednak mimo swoich zalet zostały wyparte ze sportowych MTB przez hydrauliczne hamulce tarczowe. Niech więc pozostaną w kategorii skamielin - ale za to kultowych jak Megalit w Stonehenge.
bikeBoard 1-2/2010 (gdzie kupić)

Dodano: 2010-01-31

Autor: Marcin Glajzer

Tagi: trekking, hamulce, historia roweru, Magura

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920