Podobno mamy ogólnoświatową dekoniunkturę i większość gospodarek znajduje się na skraju głębokiego kryzysu lub już stoczyła się w jego otchłań. Co ciekawe, w tym samym czasie sprzedaż dóbr luksusowych nie dość, że nie maleje, to jeszcze rośnie. Z pewnością nie jest to syndrom końca wieku, ale może jest coś takiego jak szaleństwo „początku wieku”? Postaraliśmy się dotrzymać kroku trendowi nabywania dóbr luksusowych i przetestowaliśmy rower kosztujący mniej więcej równowartość rocznej przeciętnej pensji netto.

Zobacz
Kapitalny wygląd. Szary, matowy lakier (to wersja dla panów, panie nazwą go pewnie antracytowym) kontrastuje z pomarańczowymi napisami, a całość daje świetny efekt. Muskularne kształty ramy z naturalnie wyglądającymi wzmocnieniami we wszystkich newralgicznych miejscach urzekają grą światła i cienia na powierzchniach. Dopiero dokładne oględziny pozwalają zidentyfi kować plastikowe „ochraniacze” części ramy najbardziej narażonych na uderzenia kamieni, z daleka te ciemniejsze miejsca wyglądają jak naturalnie zacienione. Cały rower wygląda bardzo elegancko, ale emanuje siłą. Coś jak mistrz judo. Szczupły, bez tatuaży i bez wielkich bicepsów. Proste plecy, pewna postawa i spokojny uśmiech. Dla mnie osobiście to jeden z najładniejszych rowerów, jaki widziałem przez kilka ostatnich lat. Oko konesera szybko wyłapie carbonowe, ultralekkie koła DT Swiss, które są marzeniem większości ścigantów i rowerowych fetyszystów. Opony Schwalbe Furious Fred to jedne z lżejszych na rynku, tutaj w wersji do dętek ważą jedynie 330 g sztuka. Tak niska masa jest jednak okupiona niemal całkowitą rezygnacją z bieżnika, przez co opony te nadają się tylko na twarde, szybkie trasy. Komponenty Ritcheya – carbonowe: mostek, kierownica, sztyca pięknie wyglądają, ważą niewiele i cieszą oko. Napęd SRAM XX w oczy się nie rzuca, ale wrażenie na znawcach robi niemałe. Hamulce Avid Elixir XX są równie matowe i dyskretne jak reszta osprzętu. Tarcza 185 mm z przodu, 160 mm z tyłu - poza funkcjonalnością takiego zestawu, niewątpliwą zaletą jest jego wygląd - większa tarcza z przodu nadaje rowerowi zadziorności i wskazuje na możliwe zastosowanie w terenie cięższym niż znany z wyścigów XC. Amortyzator - tutaj wybór był niewielki - SID był jedną z kilku zaledwie opcji możliwych w tej klasie. Wersja ze sztywną osią i czarnym malowaniem jest dyskretna i nie odciąga wagi od ramy. Z tyłu mamy Foxa Float RP 23. Nic egzotycznego, solidny standard. Tutaj producent, zamiast biżuterii, wybrał sprawdzone właściwości użytkowe. Wisienką na tym torcie jest siodło Selle Italia Carbonito. Ultralekkie, niemal anorektyczne i wyjątkowo ściganckie z wyglądu. Oczywiście ma elementy carbonowe.

Dotknij
Rama jest ciepła w dotyku, w końcu to włókno węglowe i to wysokiej klasy. Gripy - mięciutkie i lekkie, wykonane z pianki, redukują uciążliwe drgania wysokiej częstotliwości i, o dziwo, nie obracają się na kierownicy. Dodatkowo są tak lekkie, że w zasadzie ich masę można pominąć. Siodło - hmmm… wyjątkowo sportowe. Także w dotyku. Rama i widelec są sztywne bocznie, co zapewnia pewność sterowania. Kroku dotrzymują im szeroka kierownica i mostek, wspomagając precyzyjne kierowanie rowerem. Koła niestety nie są tak sztywne jak rama i przy szybszej jeździe czuć ich wyginanie na zakrętach, jednak moje 80 kg to kilkanaście kilogramów więcej niż waga wyżyłowanego zawodnika XC, być może w tym leży przyczyna tych odczuć. Cały rower to waga piórkowa - poniżej 10 kg razem z pedałami - to doskonały wynik. Co więcej, bardzo trudno byłoby znacząco obniżyć jego masę bez utraty funkcjonalności.

Poczuj
Zacznę od tego, czego nie poczujesz - bólu w krzyżu. To nie zawodnicza maszyna XC, na której jadąc możesz oglądać główkę ramy od przodu. Na Taserze siedzi się raczej jak na rowerze kategorii trail/enduro - pozycja jest umiarkowanie pochylona i bardzo wygodna na długich, wielogodzinnych dystansach. Szeroka kierownica dodatkowo poprawia komfort i wzmacnia poczucie kontroli nad rowerem. Pierwsze obroty korbą ujawniają kolejną ciekawą cechę - mimo nominalnych wartości kąta rury podsiodłowej i standardowego ustawienia siodła, lepiej pedałuje się raczej lekko wypychając nogi do przodu i z mniejszą kadencją niż kręcąc młynka w tempie 90 obrotów na minutę. Podjazdy Taser pokonuje pewnie, jak już wspomniałem, preferując raczej twardsze biegi. Na stromych podjazdach należy przesunąć się mocno do przodu na siodle, jednak rower, ku moje-mu lekkiemu zaskoczeniu, nie ma tendencji do myszkowania na boki. Na płaskich odcinkach KTM jest bardzo zwinny. Sprzyja temu zarówno geometria, jak piórkowa waga oraz bajecznie lekkie koła. Skręt inicjuje się skrętem kierownicy, za którym bardzo płynnie podąża pochylenie roweru. Przy większych prędkościach rower jest bardzo stabilny zarówno podczas jazdy na wprost, jak i w zakrętach, choć przy zmianach kierunku można doszukać się pewnej wiotkości kół, ale odczucia te nie dotyczyły lżejszych niż ja testerów. Niestety, ultralekkie opony ze śladowym bieżnikiem zdecydowanie ograniczają potencjał Tasera do szybkiego pokonywania ostrych zakrętów. Na szybkich zjazdach jest bardzo miło - stabilność pozostaje zachowana, amortyzacja działa bardzo dobrze i jedyne, o co trzeba się martwić, to ewentualny snake bite - takie są jednak minusy superlekkich opon z dętkami. Justyna Frączek, która również jeździ na Taserze i, jak to Justyna, jeździ raczej szybko, z tego właśnie powodu rozważa zamontowanie opon bezdętkowych. Strome, techniczne zjazdy - byłoby bajecznie, gdyby nie opony. Taser niezwykle precyzyjnie skręca i jest niesamowicie stabilny podczas wolnej, technicznej jazdy - z łatwością można się zatrzymać, by obejrzeć możliwe warianty przejazdu i wcale nie trzeba zsiadać z roweru. Naprawdę świetne uczucie i, jeśli komuś na tym zależy, duże wrażenie wywarte na ewentualnej publice. Teraz trochę o tym, jak cała ta biżuteria, którą Taser jest obwieszony, sprawdza się w działaniu. O oponach już trochę było. Bardzo dobre na szybkie, twarde trasy, bo ich opory toczenia są naprawdę minimalne. Kosmiczne koła wraz z tymi oponami powodują, że rower przyspiesza niczym szosówka. Jeśli jednak weźmiecie pod uwagę, że Taser ma wielki potencjał do jazdy w terenie nieco trudniejszym, wymiana opon bardzo poprawiłaby jego zdolność do agresywnej jazdy i sprawnego pokonywania wilgotnych bądź bardziej kamienistych odcinków.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-06-20

Autor: Tekst: Piotr Oleksy, zdjęcia: Jacek Wejster

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920