Niesamowicie lekki i nieprawdopodobnie komfortowy. Wiem, że w ten sposób załatwiłem cały tekst, ale nie mogłem się powstrzymać.


W chwili kiedy piszę te słowa, minął już dobry tydzień od premiery nowego Ravena Maxa, a ja nadal nie mogę otrząsnąć się z wrażenia, jak bardzo zmieniły się współczesne hardtaile. Inżynieria materiałowa, zmiana filozofii projektowania geometrii i oczywiście wielkość kół sprawiły, że rowery tego typu stają się komfortowe i przyjazne użytkownikowi jak nigdy dotychczas. I to nic nie tracąc ze swojej efektywności. Nowy Raven Max nie jest w tej dziedzinie prekursorem, bo wystarczy przypomnieć już funkcjonujące na rynku Cannondale F-Si (test bB#3/2015) czy Canyon Grand Canyon CF ze sztycą VCLS (test bB#5/2015), ale zdecydowanie wpisuje się w trend, do którego dołączają kolejne marki, jak BMC czy Trek (o których możecie przeczytać na str. 28). Wszystko są to rowery, w których szczególnie duży nacisk położono na maksymalną poprawę komfortu zawodnika, wychodząc ze słusznego założenia, że im mniej energii zużyje on na amortyzację, tym więcej zostan ie mu na napędzanie. Ich konstruktorzy odrzucili pokusę tworzenia superlekkich rowerów z wahaczem i damperem z tyłu. Wprawdzie (...)


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 7/2015 (gdzie kupić)

Dodano: 2015-07-03

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski

Tagi: Focus, Focus Raven Max Team 29

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu