Najczęstsza odpowiedź, jakiej klienci udzielają przy pytaniu „Do czego ma służyć rower?” brzmi: „Do jazdy”. Głupie pytanie, głupia odpowiedź? Ale nic z tych rzeczy. Bowiem ten porównawczy test rowerów za minimalną płacę krajową brutto udowodnił, że pod pojęciem „jazda” nawet w tych tanich sprzętach może kryć się wiele.

Od pierwszych chwil spędzonych na obu rowerach daje się wyczuć, że prowadzą się odmiennie. Element X10 jest wyczuwalnie szybszym rowerem, lepiej spisującym się w terenie. Nie tylko dzięki szerokiej kierownicy, ale i klasycznej geometrii (kąty 70° i 73°). Łatwiej się wspina i zjeżdża, a także pokonuje szerokie zakręty. - Rower lekko się prowadzi, łatwo go opanować na zakrętach i technicznych zjazdach - stwierdził jeden z naszych testerów, Jakub. Boczne klocki opon CST zapewniają przyczepność na zakrętach, a gdy ją tracimy, w miarę sprawnie zadziałają hamulce Tektro. Klamki możemy obsługiwać nawet 1 palcem, pod warunkiem, że zimą sporo czasu ściskaliśmy sprężyny, ćwicząc dłonie i nadgarstki. Storm 2.0 Disc na przekór nazwie jest spokojniejszy. Krótki na 80 mm mostek i 600-milimetrowa, gięta kierownica nie tylko poprawiają skrętności tego roweru, co przyda się również w mieście, ale także prostują sylwetkę nad kokpitem.

Raleigh oferuje rzadko spotykany w sztywniakach spory kąt podsiodłówki (75°), dzięki czemu z łatwością możemy szybko kręcić pedałami na niskim przełożeniu. Spodoba się to tym, którzy wolą szybciej obracać korbą, aniżeli mocniej deptać w pedały. - Na podjazdach Raleigh jest sztywny, lecz pokonywanie nim wzniesień na cięższych biegach jest strasznie męczące - raportowali testerzy. No właśnie, Raleigha ciężko rozpędzić, głównie przez ciężkie koła, które w porównaniu z Genesisem na wadze pokazały ponad pół kilograma więcej. „Winne” są na pewno 180-milimetrowe tarcze hamulcowe (160 w zupełności by wystarczyły), pewnie także i piasty, do których je przykręcono, czy obręcze o wyższym niż w Genesisie profilu. Waga przekłada się na także na solidność i trzeba uczciwie przyznać, że tej im nie brakuje. To pozwoli ładować po krawężnikach i kamieniach w trudniejszym terenie. Na widok mas opon w obu rowerach niejednemu oko zbieleje (kilogram/szt.). Ale to jest dobra wiadomość, bo to najszybciej ulegająca zużyciu część roweru, więc w krótkim czasie możemy zrzucić połowę tego balastu zmieniając je na lżejsze. Genesis wydaje się być szybszy także ze względu na łagodniejszy bieżnik opon CST C-1417, które mimo tego w terenie nie ustępują tym agresywniejszym z Raleigha. Opony z Genesisa tak określił Szymon, kolejny z naszych testerów: Mają bieżnik idealny na leśne ubite ścieżki. Toczą się lekko i nie zdarzyło mi się na nich stracić przyczepności. W kwestii amortyzacji nie ma się co oszukiwać, że oba widelce pełnią raczej funkcję ozdobną. Suntour XCT V4 zamontowany w Elemencie ma 2 cm skoku więcej (Storm 2.0 - 80 mm), co sprawia, że wydaje się być ciut bardziej miękki. Uginany jednak na sucho czy podczas sprintów na stojąco. Bowiem w normalnym użytkowaniu obie wersje złagodzą zjazd z krawężnika czy „spłaszczą” nieco ścieżkę z korzeniami, ale nic poza tym. I nie traćcie czasu na kręcenie regulatorami naprężenia wstępnego.

Oba rowery wyposażono w 24-biegowe napę-dy, które w zupełności wystarczą do rekreacyjnej jazdy w terenie nizinnym czy wyżynnym. Zmiana biegów odbywała się na porównywalnym poziomie, choć zastosowana w Raleighu przednia przerzutka z grupy Acera płynniej zmieniała biegi niż SIS z Genesisa. - Cały napęd jak na tę klasę zadziwił mnie pozytywnie. Zmiana biegów nie przysparza żadnych problemów - podsumował drugi Jakub, nasz nowy tester. Klamkomanetki ST-EF51 co prawda swoją ergonomią nie wszystkim przypadną do gustu, jednak - co istotne - wyraźnym „kliknięciem” sygnalizują zmianę biegów. Hamulce tarczowe są przede wszystkim odporne na warunki atmosferyczne, a dodatkowo te w wersji z linką, a nie płynem, nie onieśmielają serwisanta. I powinno to być głównym kryterium przy wyborze roweru z tarczówkami w rowerach za tę cenę. Shimano BR-M375 w połączeniu z klamkomanetkami działają przy hamowaniu dwoma palcami. Jednak mimo 180-milimetrowych tarcz, nie oferują tyle mocy, ile byśmy sobie życzyli. Raleigh pozostawia jednak furtkę i oferuje także modele z v-brake’ami.

Genesis Element X występują w aż sześciu rozmiarach od 36 cm do 57 cm. Z kolei Storm 2.0 Disc dostępny jest na ramie 18” i 20”, ale także dla pań (17” i 20”), a także opcjonalnie z hamulcami v-brake (tańszy o 150 zł) jako modele męskie (16”, 18”, 20”) i damskie (14”, 17”, 20”). Czyli summa summarum obie firmy mają równie szeroką rozmiarówkę. Choć dla wielu Genesis wizualnie prezentuje się lepiej (widać wyraźnie, że zadbano o połączenie kolorystyczne poszczególnych komponentów), to przez swoje stonowane malowanie Raleigh będzie mniej rzucał się w oczy na mieście. Co też jest plusem.

Podsumowanie
Raleigh Storm 2.0 Disc to rower uniwersalny i bardziej spokojny. W Elemencie X10 jest wyczuwalna nutka zadziorności, wiele wskazuje na fakt, że Genesisa stworzono z myślą o pierwszych startach w zawodach. Ma nie tylko sprawiać wrażenie roweru sportowego, ale i nim być w rękach właściciela. Stąd też taka, a nie inna, geometria ramy, malowanie, mocowania dla dwóch koszyków na bidon czy wąskie siodło. Raleigh Storm 2.0 Disc spisze się podczas rekreacyjnych wycieczek, a dzięki zastosowanym hamulcom tarczowym nie straszne będą warunki pogodowe, w jakich przyjdzie nam dojeżdżać bezpiecznie do pracy czy szkoły jesienią. Sport lub rekreacja - wybór należy do Was.

Na kolejnej stronie znajdziecie specyfikację techniczną opisywanych rowerów.

Dodano: 2012-11-22

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta, współpraca: Jakub Sztybel, Szymon Janik i Kuba Zad

Tagi: genesis, Raleigh

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu