Od kilku lat obserwujemy wzmożony ruch w segmencie długodystansowych wyścigów dla amatorów cienkich opon. Te wydarzenia niejako są namiastką pobudzających wyobraźnię starć gladiatorów na arenie zwanej wiosennymi klasykami - długimi, trudnymi i emocjonującymi wyścigami jednodniowymi po często nierównej i niewygodnej nawierzchni. Gdy rywalizacja wchodzi w trzecią setkę kilometrów, coraz większe znaczenie ma komfort, jaki jest w stanie zapewnić rower. Rolę odgrywa każdy detal. Specjalnie na wydarzenia pokroju Paris Roubaix Giant stworzył dla teamu Rabobank broń w postaci długodystansowych Defy. Jednak nie trzeba mieć budżetu na poziomie przyzwoitego samochodu klasy średniej, aby bez grymasu niewygody przemierzać setki kilometrów. Dla przeciętnego użytkownika - kolarza amatora i turysty optymalną propozycją zdaje się być Defy 2 Compact.

Ramę wykonano ze stopu AluxX SL, a jej profi le wykształcono w procesie Fluid Form. Główna rura przyjmuje kształt w najprostszym tłumaczeniu zbliżony do skręconego graniastosłupa o przekroju prostokąta - w okolicy szyjki większą wartość przyjmuje wymiar pionowy, podczas gdy przy suporcie decydującym gabarytem jest szerokość. Rura górna jest szeroka na kilka centymetrów, lecz spłaszczona w poziomie - dla lepszego pochłaniania nierówności, a przy tym dla odpowiedniej sztywności bocznej. Dolne rury tylnego trójkąta od owalnego przekroju w okolicach suportu przechodzą w kwadratowe „klocki” przy kutych hakach tylnego koła. Bardzo klasycznie i niepozornie wyglądają rury górne o niewielkim okrągłym przekroju. W dolnej części nie ma poprzeczki wzmacniającej. Najciekawszym elementem jest na pierwszy rzut oka wyższa, niż w serii TCR, główka, która wykonana w standardzie over-drive posiada 1,25-calowe łożysko dolne i klasyczne górne. Zdaniem Gianta zapewnia wystarczającą sztywność i wynikającą z niej nienaganną precyzję prowadzenia. Defy 2 Compact cechuje się półkompaktową geometrią. Pancerze opierają się na klasycznych, zewnętrznych przelotkach. O wymiennym haku przerzutki nie wspomnę, natomiast o możliwości zamocowania lekkiego bagażnika lub błotników (otwory w rurkach górnych tylnego trójkąta) nadmienić należy. Taki detal umożliwia bardziej wszechstronne wykorzystanie, np. w trakcie kilkudniowej eskapady lub przy wielosezonowym wykorzystaniu Defy w treningu. Przerzutka przednia montowana jest poprzez hak przynitowany do rury podsiodłowej. Węglowym dodatkiem jest widelec, ale już jego rurę sterową wykonano z Alu. Zestaw nie jest lekki (nieco ponad 2 kg, lecz w tym segmencie ceny i docelowego przeznaczenia przyzwoity. Spawy wygładzono, a całość błyszczy się dobrej klasy stonowanym lakierem.
W odniesieniu do poprzedniego wcielenia, Defy Compact oferuje podobną, niezbyt wyciągniętą pozycję (patrz nasz test szosówek treningowych w bB #7/2009). Natomiast w wyraźnym stopniu
zmieniło się prowadzenie i zachowanie wersji 2011. Nowy Defy jest bardziej zwrotny - w większym stopniu podatny jest na ruch kierownicą, niż na balans ciałem, aczkolwiek proporcje te są wyważone. Prosto pisząc: trudno jest stracić nad nim panowanie. Niektóre szosówki ciężko wyczuć, a pierwsza próba jazdy bez trzymania może skończyć się wycieraniem... co najmniej potu z czoła. W Defy gwałtowne ratowanie sytuacji nam nie grozi. Optymalna baza kół pozwala stabilnie prowadzić rower na wprost, a także eliminuje konieczność korygowania toru jazdy w długich łagodnych zakrętach. Główka over-drive w połączeniu z solidnymi profilami rur jest odczuwalnie sztywniejsza, dzięki czemu slalom w szybkim tempie między co większymi ubytkami brukowej drogi jest wykonalny i w pełni precyzyjny. W tej materii nie nadąża tylny widelec, który wydał mi się delikatnie wiotki. Wbrew długodystansowej logice, Defy zostawia dowolność w doborze rytmu kręcenia - relatywnie stromy kąt umożliwia żwawy obrót, choć przy offsecie sztycy fani przepychania też znajdą złoty środek. Bardzo miło zaskoczyło mnie to, w jak prosty sposób Defy pozwala przejść do kręcenia na stojąco - błyskawicznie i wygodnie. W tej pozycji czuć
(i widać), że klasyczny suport na wkręcane miski zyskał nieco na sztywności z racji przekroju głównej rury. Defy z przełomu sezonów 2011/2012 wraz z węglowym widelcem oferuje nadspodziewanie wysoki poziom tłumienia nierówności.


Strict Standards: Only variables should be passed by reference in /home/bikeboard/domains/bikeboard.pl/public_html/smarty/plugins/function.x_paginator.php on line 35

Dodano: 2011-09-18

Autor: Tekst: Jarek Hałas, zdjęcia: Jacek Wejster

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920