Cena: 899 zł (solo – 649 zł)
Masa: 4480 G g (bez sakw)
Nośność: 30 kg

Rodzimą przyczepkę Extrawheel Classic znamy od 2006 roku (test w bB #4/2006). Po długich zapowiedziach ze strony producenta w bieżącym roku pojawił się nowy model - Extrawheel Voyager. Konstrukcja Voyagera jest bardzo podobna do jego poprzedniczki i składa się z aluminiowego stelażu oraz koła o rozmiarze 26 lub 28”. Stelaż połączony jest z rowerem stalowym zaczepem mocowanym do szybkozamykacza tylnego koła oraz po stronie przyczepki do pionowej osi. Dzięki takiemu rozwiązaniu przyczepka może swobodnie poruszać się w pionie zależnie od nierówności terenu. Równocześnie wraz z przechyłami roweru kładzie się odpowiednio na zakrętach. Waga gotowej do pracy przyczepki oscyluje w granicach 3,2-4,5 kg zależnie od użytego koła, opony i błotnika. Zasadniczej zmianie uległ system mocowania ładunku. Dotychczas ładunek musieliśmy umieścić w workach włożonych do rozpiętych po obu stronach koła siatek. Zabezpieczeniem przed wkręceniem bagażu w szprychy oraz błotnikiem równocześnie była plastikowa skorupa osłaniająca koło. W nowej wersji bagaż przewozimy w parze zwykłych sakw zamocowanych do specjalnego stelaża po obu stronach koła. Producent dołącza do przyczepki znane 80 litrowe Experty. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zamocować do stelaża posiadane już wcześniej sakwy. Takie podejście jest bardziej elastyczne i zaspakaja potrzeby szerszego grona użytkowników. Sakwy są też prostsze w załadunku, a dzięki dodatkowym kieszonkom i organizerom łatwiej rozparcelować bagaż, dotrzeć do potrzebnych rzeczy i utrzymać porządek. Większość sakwiarzy zdążyło już wyrobić sobie własną opinię na temat przydatności przyczepki podczas dłuższych wyprawa. Zdania są oczywiście podzielone. Nowy Extrawheel nie różni się znacznie właściwościami jezdnymi i możliwościami od poprzedniczki. Ciekawym pomysłem może jednak być użycie Voyagera w fullu, do którego nie da się założyć sakw. Z przyczepką spokojnie da się jeździć w trudnym terenie. Wystarczy trochę treningu i lekka zmiana sposobu jazdy, a przed naszym fullem otwierają się możliwości kilkudniowej jazdy. Jednak trudny teren wymaga od rowerzysty większej niż zwykle uwagi oraz trochę więcej siły. Przyczepki czasem w ogóle nie czuć, niekiedy pomaga, niekiedy utrudnia jazdę. Zdarza się też, że próbuje nas całkiem wysadzić z pojazdu. Na trudnych technicznych podjazdach trzeba kręcić bardzo równo, by nie tracić energii na walkę z przyspieszającą i zwalniającą przyczepką. Należy też znacznie mocniej kontrolować pracę przedniego koła, które mocno odciążone skręca na boki bardziej niż zwykle. Przy zjazdach najważniejsze jest, by przyczepka nie wpadła w boczne wibracje, co zdarzyć się może przy jeździe na wprost. Dlatego jeśli się da, warto jechać po łukach, by przyczepka kładła się razem z rowerem i gładko za nim podążała. Nawet jeśli chwilowo nie czujemy przyczepki, musimy zawsze o niej pamiętać. Wystające korzenie, wąskie singletracki, wysoko rosnące trawy wymagają czujności.
bikeBoard 8/2009 (gdzie kupić).

Dodano: 2009-08-31

Autor: Tekst: Michał Pysz

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920