Zee nie ma nic wspólnego z grupą Hone. Zee ma wiele wspólnego z nowym Saintem. Nowa grupa ma precyzyjnie określone przeznaczenie i grupę docelową. Zee ma być tańszym odpowiednikiem Sainta i czerpie z jego technologicznych rozwiązań pełnymi garściami.

Napędzanie
W teście wzięły udział elementy napędu: korba FC-M640 (170 mm) z blatem 36T, manetka SL-M640, przerzutka RD-M640 Shadow+ uzupełnione o nasz łańcuch i kasetę 11-36T (z grupy XTR) bowiem w grupie Zee nie ma tych komponentów, a w zależności od preferowanych przełożeń Shimano proponuje odp owiednie części z szosowej grupy 105 lub SLX-a. Nasz wybór ukierunkowany był na amatorski freeride, stąd szeroki zakres kasety, który pozwolił podjechać większość podjazdów w krakowskim lesie Wolskim. W górach bywało już różnie. Ale co to byłby za freeride bez roweru na plecach? Przerzutka zmienia położenie łańcucha zgodnie z naszymi poleceniami nawet pod sporym obciążeniem, gdyż ze względu na dostępne przełożenia nie rzadko zdarzyło się brutalnie żonglować biegami. Zmiana biegów następuje po zwolnieniu nacisku na dźwignię manetki. Yyh, szkoda, bo zmiana jest wolniejsza niż w najwyższych grupach Shimano. Wrzucić w górę (zredukować) można o trzy biegi naraz, a dźwignia redukcji świetnie leży pod kciukiem. Jest bardziej obła (w porównaniu do używanych na co dzień SL-M770 ), a niewielkie otworki (jak w piłeczce golfowej) mają dawać lepsze czucie w trudnych warunkach atmosferycznych. Może w Schladming bez rękawiczek dałoby się wyczuć różnicę. Ramiona FC-M640 połączone stalową osią dają poczucie stabilności i sztywności, bez oporów można cisnąć lub lądować na pedałach wkręconych w stalowe inserty korby. Nieudane lądowania, nawet w sztywniaku na tym elemencie napędu nie zrobią wrażenia. Solidna konstrukcja. Podczas jazdy w rozmaitym terenie przerzutka z włączonym „hamulcem” była nieugięta. Chodzi o hamulec trzymający w ryzach wózek. Dzięki temu rozwiązaniu łańcuch ani raz nie spadł nam z blatu korby, nawet po skokach z niewróconym whipem (ale ciii, bo Naczelny poleci po wierszówce za pokrzywione koła;)). Technologia Shadow RD+ w zastosowaniu grawitacyjnym spisuje się wybitnie. Wózek nie hałasował, nie gubił łańcucha, żadnego chrobotania czy innych bliżej nieokreślonych dźwięk ów. Nawet na beskidzkich rąbankach zero klekotania. Bomba! Co prawda, dla jeżdżących w zjeździe zrezygnowanie z napinacza może być ryzykowne, ale podjęlibyśmy ryzyko i zastanawiamy się jaki wpływ na działanie napędu X1 ma nietypowy profil zębów na koronce. W RD-M640 możemy odkręcić osłonę Plusa i zwiększyć moc hamulca, by jeszcze bardziej przeciwstawiał się ruchowi wózka (podobnie jak w XTR, z tym, że wewnątrz obudowy nie ma specjalnego klucza). Test wykazał, że dzięki Shadow Plus zyskujemy nieco płynniejszą pracę napędu, choćby dlatego, że wszystkie nam znane dotychczas napinacze zawsze generowały dodatkowy opór. Nawet świetne Gamuty montowane powszechnie w Specach. Na wadze, mimo większej masy przerzutki, i tak zyskamy duuużo.

Hamowanie
Nowe klamki hamulców Shimano są obecnie najbardziej ergonomicznymi w branży. Bez dwóch zdań. Te z Zee również. Palce układają się na dźwigni naturalnie. Co prawda otwory, a raczej drobne zagłębienia (jak w manetce) w klamce, przewidziano na dwa palce, mimo to jeden w zupełności wystarcza. Do dyspozycji kierującego jest regulacja oddalenia klamki od kierownicy oraz Servo Wave. Ich regulacja jest nieco trudniejsza niż w Saintach. W Zee możemy do tej operacji użyć szczypców do segerów lub specjalnego śrubokręta szczelinowego (spanner). Darujemy Zee połajanki, bo nie są to sprawy, którymi zajmujemy się co wyjazd. Ważniejsze są cztery ceramiczne tłoczki (o dwóch średnicach), które wgryzają się w tarczę stopniowo (modulacja!) i dopiero mocniejsze przyciągniecie klamki do kierownicy powoduje eksplozję siły. W zestawie testowym są okładziny żywiczne (D01S), a mimo to moc, jaką generują początkowo onieśmiela. Nie tak łatwo je zagrzać, zwłaszcza gdy - tak jak my - sparujemy je z tarczami Ice Technology (dedykowane są zwykłe tarcze SM-RT66 na 6 śrub i SM-RT67 na Centerolocka z aluminiowym pająkiem, obie serie w rozmiarach 160/180 /203 mm), ale nawet na początku, z mocno wycieniowanymi i wysłużonymi Accentami też radziły sobie nieźle. W trakcie testu nie zauważyliśmy, by wydawały z siebie jakiekolwiek uciążliwe dźwięki, nawet w trakcie deszczu. Kolejny plus. Wraz ze zbliżającym się końcem dłuższego zjazdu pogarszała się modulacja, jednak co ważniejsze - siła pozostawała i do końca wystarczał jeden palec na klamce. Na technicznym zjeździe z mnóstwem agrafek spokojnie można było wykonywać piwot za piwotem. Linie rodem z tegorocznego Rampage’a stanowiłyby wyzwanie (dla jadącego rzecz jasna), ale gdyby komuś brakło cojones to Zee zatrzymałyby go nawet przed Oakley Senderem. Połączenie ogromnej siły, z naprawdę szeroką modulacją i wygodną klamką sprawia, że oprócz typowo grawitacyjnych dyscyplin, wróżymy spore zainteresowanie wśród uczestników zawodów typu superenduro. A to nie wszystko, bowiem oprócz wyboru tarcz, z czasem, gdy wykończymy okładziny, można wzbogacić zestaw o wersje z radiatorami przyspieszającymi chłodzenie. I to jeszcze nie koniec tuningu. Wracając po części do sprawy napędu, to do obejmy prawej klamki dzięki i -Spec możemy zjednać manetkę zmiany biegów. I wtedy to już jest full wypas.

Podsumowanie
Czy Zee jest skazane na sukces? Pożyjemy i zobaczymy. Podobieństwo konstrukcji, cechy użytkowe oraz ilość zalet zdecydowanie studzi zapał do zakupów komponentów Saint. Czy grawitacyjne X.0 nadąża? Chyba tak. Ale Shimano chyba może spać spokojnie bo i tak o wyborze będzie decydować cena. Co więcej, możliwości personalizacji i upgrade’u sprawiają, że młodzi adepci downhillu powinni być wdzięczni, że żyją w takich, a nie innych czasach.

Dodano: 2013-09-19

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta

Tagi: Shimano, 1x10

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.