Cena: 299 zł
Rozmiary: S-XXL

Bluza MT500 wg producenta ma służyć jako podstawowa ochrona przed zimnem. W praktyce, oznacza to, że nadaje się do użytku wiosenno-letnio-jesiennego, a w zależności od noszonej warstwy pierwszej (od krótkiej koszulki kolarskiej, po cieplejszą bieliznę termiczną) możemy ją wykorzystać w zakresie temperatur od około 15°C do 7°C. Części przednia oraz tylna uszyte z miłego od wewnątrz i zapewniającego komfort termiczny nylonu. Co prawda MT 500 nie jest wykonana z wodoodpornego materiału, ale niewielki deszczyk nie zrobił jej, a tym bardziej mnie, krzywdy. Szczególny wpływ mają na to panele w części naramiennej wykonane z Cordury. Krople wody ześlizgują się po niej. Ten fragment bluzy jest jeszcze użyteczny w momencie przeciskania się w gęstej kosówce, gdzie równie gładko prześlizgujemy się między gałęziami. O zaczepieniu materiału nie ma mowy. Pod pachami znajdują się panele wykonane z siateczki. Dobrze pełnią swoją rolę zapewniając prawidłową wentylację i gdy temperatura podnosi się do około 15° nie ma efektu gotowania się. Nawet trzydniowa wycieczka w górach nie wpłynęła znacząco na zapach MT 500. W tylnej części mamy do dyspozycji łącznie trzy kieszenie, w tym jedną niezwykle praktyczną, zapinaną i w dodatku wodoodporną. Z łatwością zmieszczą się w niej dokumenty, telefon i klucze. Na lewej piersi znajduje się natomiast kieszonka z wyjściem na mp3 oraz wszytą na tasiemce szmatką do okularów. Muszę przyznać, że często korzystałem z tego drugiego dobrodziejstwa. Bluza MT 500 została skrojona właściwie. Zatem przedłużany tył oraz rękawy długością dopasowane są do pozycji na rowerze. Silikonowa obwódka w dolnej części zapewnia przyleganie do spodni, a odblaskowe elementy na rękawach poprawią nasze bezpieczeństwo na drodze. W trakcie jazdy bluza leży na swoim miejscu i nie ma konieczności ciągłego poprawiania. Mankamentem jest nieco za długi zamek, powodujący powstawanie fałd. W naszej wersji dokuczał nam także drażniący skórę element, znajdujący się na styku połączenia paneli lewego przedramienia. Po kilkudziesięciu godzinach testu i praniu stan bluzy określamy na bardzo dobry. W tylnej części, na wysokości wszytej odblaskowej lamówki, pojawiło się niewielkie zmechacenie materiału (wynik jazdy z plecakiem). Podobnie stało się z obszyciem rękawów (efekt spotkań z rzepem rękawiczki). Nie wpływa to jednak na wartości użytkowe bluzy, która z nadejściem wiosny ponownie stanowić będzie podstawową ochronę przed chłodem.
bikeBoard 4/2010 (gdzie kupić).

Dodano: 2010-04-30

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta

Tagi: Endura, odzież, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920