W numerze wrześniowym informowaliśmy, że Canyon poszerza ofertę carbonowych hardtaili z dużymi kołami, wycofując jednocześnie linię 26”. dla nowej serii stworzona została nowa rama, jednak w bardzo dużym stopniu oparta o znany z tegorocznej kolekcji model GC CF SLX. SL-ka z wierzchu wygląda identycznie, bo wykonano ją z wykorzystaniem tych samych form. Ma także taką samą geometrię i zastosowane rozwiązania technologiczne: wewnętrzne prowadzenie linek, sztywną oś X12, łożyska suportu Pressfit, bezpośrednie mocowanie obu przerzutek i poszerzaną główkę. Ciekawostką jest opatentowany system IPU, który - poprzez ograniczenie zakres ruchu kierownicy - chroni górną rurę przed uszkodzeniami.

Różnica względem topowej ramy tkwi w zastosowanym materiale. W wersji SL zastosowano inny rodzaj włókien i zmodyfikowano układ warstw carbonu. Jak zapewnia producent, udało się utrzymać dużą sztywność konstrukcji, a jedynym kosztem okazało się 100 dodatkowych gramów w porównaniu do wersji SLX. Masa nowej ramy określona została na 1200 g. Wsiadając na ten rower nie ma się żadnych wątpliwości, że to rower dla zawodnika, przeznaczony do jak najefektywniejszej rywalizacji. Jeżeli ktoś postanowi na Grand Canyonie znaleźć komfort i relaks, to zdecydowanie się pomyli. Za sprawą górnej rury, której długość dla rozmiaru 17,5” wynosi aż 590 mm, i skierowanego na minus mostka, pozycja, jaką przyjmujemy, jest bardzo mocno wyciągnięta do przodu, prawie nad oś przedniego koła. Mocno angażuje to mięśnie grzbietu i karku. Z drugiej strony tylko taki rozkład masy jest optymalny do walki na podjazdach. CF świetnie się wspina, niezauważalnie pozwalając przejść do pozycji stojącej, żeby jeszcze mocniej nacisnąć na pedały.

Agresywną pozycję połączono z szeroką na 700 mm kierownicą, co daje sporą pewność prowadzenia także na stromych zjazdach. Nowocześnie. Jednak poczucie pewności ma swoje granice wyznaczone przez opony. X-Kingi są lekkie, 550 g w rozmiarze 29x2,2”, ale z drobnym bieżnikiem nie są oponami uniwersalny-mi i zakres ich użytkowania jest dość wąski. Na przeciętnie mokrym szlaku rower poruszał się bardziej po wypadkowej niż założonej przeze mnie linii. Trochę po-mogło obniżenie zbyt wysokiego ciśnienia w obu kołach, jednak charakter opon nie zmienił się znacząco. Geometria Grand Canyona jest dość specyficzna i ma to swoje odzwierciedlenie w prowadzeniu. Jeden z najkrótszych w klasie tylnych widelców (434 mm!) zestawiono z dość długim przednim trójkątem, co w sumie dało sporą bazę kół (1117 mm). A zestawiono to z dość stromym kątem główki, wynoszącym 70°. Wszystko to sprawia, że w Canyonie bardzo łatwo ruchem kierownicy zainicjować skręt, jednak aby zacieśnić łuk, trzeba już mocniej pracować ciałem. Rama sprawia wrażenie sztywnej, a mimo to nie „kopie” dotkliwie. Plus dla konstruktorów. Na Demoday testowaliśmy najtańszą wersję Grand Canyona, która ma kosztować ok. 7500 zł. W tej cenie otrzymujemy Foxa 32 Float CTD Evolution sterowanego manetką, napęd Shimano SLX/XT, hamulce Formula R1 i koła Mavic Crossride. Nawet dla zaawansowanego zawodnika jest to gotowy zestaw do walki o podium. Masa startowa bez pedałów: 10 990 g (dla rozmiaru M).

Dodano: 2014-03-11

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski

Tagi: hardtail, canyon, Eurobike 2013

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB