Wychowanie to proces długotrwały, który ma tą właściwość, że złe nawyki można wpoić bardzo szybko za to te dobre buduje się tylko poprzez długą, metodyczną pracę od podstaw. Dotyczy to wszystkich dziedzin ludzkich zachowań, ale my dzisiaj skupiamy się tylko na tych, które mają sprawić, że kolejne pokolenie będzie także postrzegać rower jako ważny element w ich życiu.

Trudno zakładać, że nastolatek czy wręcz osoba dorosła będzie chciała jeździć na rowerze, jeżeli nie będzie z nim obcować od dziecka i - co ważne - ścieżka rowerowej kariery będzie prowadzona prawidłowo poprzez wszystkie szczeble pośrednie dzielące trójkołowca od roweru dorosłego. Na tej drodze rower na kołach 24” to najczęściej etap przedostatni i zaryzykuję stwierdzenie, że ze względu na dużą świadomość użytkownika, najważniejszy.

Dopasowanie

Powtarzamy to do znudzenia, ale zrobimy to jeszcze raz. To rower dopasowujemy do dziecka a nie odwrotnie. Dzieci szybko rosną i przez to decyzja nie jest prosta i bolesna ekonomicznie. Jednak jeżeli będziemy postępować odwrotnie, odpuścimy jeden z etapów rozwojowych i dopuścimy, aby babcia kupiła wnuczkowi na komunię rower na 26” kołach „bo będzie miał na dłużej” to sprawimy tylko tyle, że dzieciak się zniechęci i w najlepszym razie rower nie będzie używany, w najgorszym (z punktu widzenia społeczności rowerzystów) znienawidzi rower jako narzędzie tortur. Prawidłowe dopasowanie roweru do dziecka jest uzależnione od kilku parametrów, w których wzrost gra rolę kluczową, ale nie jedyną. Liczy się też długość nóg i ramion. O zasadach doboru pisaliśmy szczegółowo w artykule w bB #6/2009, który możecie znaleźć też na naszej stronie internetowej. Tutaj, aby ułatwić dobór, przy każdym rowerze podajemy kilka istotnych wymiarów, których próżno szukać w katalogach. Znając parametry naszego dzieciaka trzeba się nad nimi chwilę zastanowić, porównując budowę ram, przekroki (podane w trzech miejscach), minimalną i maksymalną odległość między siodłem (jego górna płaszczyzną) a osią suportu. Zobaczcie też koniecznie zdjęcia poglądowe na następnej stronie. Z kryteriów niewymiernych warto się też zastanowić się nad charakterem użytkownika. Nic na siłę, nie zrobimy sportowca z dzieciaka, który nie ma do tego predyspozycji. I vice versa - jeżeli junior ma w sobie ducha rywalizacji, nie fundujmy mu obciążonego wyposażeniem dodatkowym mieszczucha. Nasza prezentacja obejmuje wszystkie typy. Od sportowych replik Meridy, Krossa i GT, poprzez uniwersalnego Gianta, Mbike i Rometa aż po miejskiego wypasa Puky i nawiązującą do nowej szkoły Orbeę.

Amortyzator

Nie ma co się czarować, z nielicznymi wyjątkami modele przeznaczone do rowerów dla dzieci nie działają. Z trudem uginają się pod ciężarem dorosłego, a co dopiero mówić o płynności działania 50 kilo lżejszego użytkownika. Jednak z drugiej strony bardzo dobrze wiemy, że rowery bez amora w oczach większości dzieci są zdecydowanie passe i nie ma takiej siły, aby przekonać małolata. Stąd ich obecność jest konieczna. Ale jeżeli Twoja pociecha nie ma wymagań w tej kwestii, nie bójcie się rozwiązania w postaci sztywnego widelca, w naszej prezentacji zastosowanych przez Puky i Orbeę. W większości przypadków komfort dziecka niewiele na tym ucierpi, a na pewno bardzo korzystnie odbije się to na masie. Dobrze widać to na przykładzie właśnie Orbei, najlżejszego roweru w prezentacji! Ale wspominałem o wyjątkach. W naszej prezentacji na szczególne uznanie zasługuje RST Capa z Meridy. Jest miękka, dopasowana do niewielkiej masy dziecka i działa bardzo płynnie. A do tego ma blokadę skoku. Pełny wypas! Bardzo zbliżony jest Suntour XCR z Krossa, działa tak samo płynnie, ale sprężyny już są twardsze i nie ma blokady. Mimo iż gorzej działa niż XCR do kategorii amortyzatorów można jeszcze zaliczyć też drugiego Suntoura M3010 z GT. Pozostałe lepiej wyglądają na zdjęciach niż działają.


Napęd

Młody adept sztuki powinien ćwiczyć umiejętność doboru przełożeń zarówno z przodu jak i z tyłu, czyli posługiwania się dwoma przerzutkami. Stąd konfiguracje napędów są analogiczne jak w rowerach dorosłych. Ze schematu wyłamuje się Orbea posiadająca z przodu tylko jedną zębatkę, ale nazwa modelu „Dirt” narzuca określoną konwencję. I producent trzyma się jej konsekwentnie, bo w miejscu przedniej przerzutki znajdziemy specjalny napinacz mający zapobiegać spadaniu łańcucha podczas skoków. Z pozostałych rowerów zaawansowaniem wyróżniają się napędy w Meridzie i Puky. Mają nie tylko najwięcej przełożeń (24), ale zbudowane są też z wyższych grupowo komponentów. Ale nie ma co ukrywać, są to też rowery znacznie przewyższające ceną pozostałe. Jednak w napędach dla juniorów zdecydowanie bardziej od ilości czy rozpiętości przełożeń ważny jest inny parametr, jakim jest długość korb. Im są krótsze, tym dziecku będzie łatwiej nimi obracać. Oczywiście wraz z wzrostem dziecka długość korb powinna rosnąć dlatego czujny rodzic powinien obserwować jak pedałuje jego pociecha. W najkrótsze korby 152 mm, polecane najmłodszym (czyt. najmniejszym) riderom, wyposażone są Giant, MBIKE i Orbea. 160 i 165 milimetrowe wersje dla bardziej rozwiniętych, mocniejszych juniorów mają GT, Merida i Kross. Romet, ze względu na swoją wielkość kół, wyposażony jest już w zupełnie dorosłą korbę o długości 170 mm i polecamy go dobrze rozwiniętym kilkunastolatkom.

Dodano: 2013-04-29

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Trek Madone SLR
Cannondale SystemSix
Wilier Triestina Cento 10 Air
Scott Foil 20 czy 20 Disc
Specialized Enduro Pro 29
Liv Intrigue Advanced 0
Giant Defy Advanced Pro 0
Canyon Grail CF SL 8.0
Romet Mustang M1