Joplin to sztyca teleskopowa, nie mylić z amortyzowaną. Jej zadaniem nie jest amortyzowanie nierówności, lecz szybka zmiana wysokości siodła. Urządzenie działa dokładnie jak fotel biurowy z regulowaną wysokością. Wychylenie manetki powoduje obniżenie siodła. Jeśli siedzimy, to od razu zjedziemy o 75 mm niżej. Gdy podniesiemy 4 litery i jeszcze raz ruszymy manetką, to siodełko pojedzie do góry. Ale bez obawy! Koledzy, to nie jest gwałtowny ruch, więc możecie być spokojni. Sztyca jest identyczna jak Maverick Speedball i wcale nam to nie przeszkadza. Umożliwia płynną regulację wysokości w zakresie 75 mm przy pomocy manetki montowanej na kierownicy. Jest ona dostępna w dwóch rozmiarach średnicy: 30,9 oraz 31,6 mm i długości 382 mm. Pomiędzy rurkami są pierścienie ślizgowe oraz bloki prowadzące, zapobiegające obrotowi siodła wokół osi wspornika. Ślizgi są smarowane smarem stałym, natomiast regulacja wysokości to mechanizm hydrauliczno-powietrzny. Sterowanie przepływem oleju umożliwia zmianę wysokości, a sprężyna powietrzna powoduje powrót siodła w górną pozycję. Manetka jest genialna w swej prostocie. W którą stronę jej by nie wychylił, to i tak zadziała. Można ją dowolnie zamontować, byle dało się ją nacisnąć dowolnym palcem. Wszystkie elementy są wykonane z dużym pietyzmem i wyglądają świetnie. Instalacja zestawu nie nastręcza kłopotów. Ja nawet nie musiałem docinać kabla. Zamontowałem manetkę, przykręciłem linkę i lekko wykręciłem śrubę baryłkową, aby podciągnąć linkę i już działa. Jeżeli ktoś używa błotnika mocowanego do sztycy, to kabel idący aż do jarzma trzeba przypiąć nieco z boku. Jeszcze tylko przykręcenie siodła precyzyjnym jarzmem o jednej śrubie. Przed zakupem warto sprawdzić czy to, którym dysponujemy, będzie pasowało do wspornika, pręty o średnicy 7-8 mm pasują, grubsze już nie. Kolejną sprawą jest dźwignia zaworu, do której przykręca się linkę. Wystaje nieco ponad jarzmo i może się okazać, że po obciążeniu siodełka ugnie się ono na tyle, że będzie kolidować z dźwignią. Regulacja wysokości jest płynna, więc nie trzeba obniżać od razu o 75 mm, bo to naprawdę sporo. Pełne opuszczenie znacznie ułatwia zjazdy po super stromych trasach, a na poziomych odcinkach pomaga w przeskakiwaniu nad przeszkodami (nie obrywa się siodłem po tyłku, albo gorzej). Ktoś mógłby powiedzie, że wystarczy zacisk z szybkozamykaczem i częściowo ma rację. Na alpejskich zjazdach trwających godzinę warto się zatrzyma na pół minuty i obniżyć siodło (pod warunkiem, że rama na to pozwala), jednak w polskich górach, gdy zjazdy często trwają tyle, co regulacja wysokości siodła po prostu nie chce się tego robi. Joplin to rozwiązanie dla tych, co się nie lubią zatrzymywać co kawałek i chcą mieć lepszą kontrolę nad rowerem, no i nie są maniakami odchudzania roweru, bo przybywa jakieś 250 g. Jak na razie po kilku wycieczkach w dobrych warunkach Joplin działa bez zarzutu. Luz roboczy występujący w osi sztycy od nowości nie jest w ogóle odczuwalny podczas jazdy, a objawia się tylko cichym klekotaniem, gdy zjeżdżamy na stojąco i nie trzymamy siodła między nogami. Szkoda tylko, że gdy siodło jest opuszczone i chce się za nie podnieść rower, to wysuwa się do góry.
bikeBoard 10/2008 (gdzie kupić)

Dodano: 2008-10-31

Autor: Marcin Wielkiewicz

Tagi: enduro, dopasowanie, Crank Bross, sztyce regulowane, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920