Swoją wagę mam, posturę też i w zgrabnych wyścigowych „czółenkach” wyglądam jak przyduża panienka na wydaniu. Rumienię się w dodatku stukając kołeczkami i obcasikami. Nie założę takich i tyle - takie to mam swoje ograniczenia.
Dlatego staram się w potrzebie szukać czegoś, co wygląda poważnie i przy okazji jest wygodne. Do niedawna możliwości wyboru miałem niewielkie, bo jeśli nie sportowe czółenka, to tylko coś trekkingowego. Tyle że w przypadku obuwia kolarskiego trekking oznaczał coś, co wygląda „normalnie” i jest wygodne, a w praktyce wspomagało jazdę tylko umiarkowanie. Niby sztywne, ale nie do końca. Niby na dobrym bieżniku, ale też na pół gwizdka. Szczęściem pojawiło się wreszcie na rynku obuwie dedykowane zjazdowcom i gościom od FR, które jednocześnie bardzo pasuje ludziom lubiącym się zwyczajnie powłóczyć po górach: Specialized Buzzsaw. Prawdziwe All Mountain. Wysokie, komfortowe buty, które świetnie usztywniają koskę i jeśli jakiś kawałek szlaku trzeba pokonać na piechotę, to wybitnie pomogą.
To ostatnie zdanie napisałem pod wpływem dwóch tysięcy przejechanych w nich kilometrów. Natomiast pierwsze wrażenie było znacznie chłodniejsze. Potężne buciory, szare w kolorze i wyrazie, bardziej kwadratowe niż finezyjne, z jednym tylko bajerem, ale o nim później. Pierwsze zaskoczenie pojawiło się na wadze 1099 g! Dwa razy lżejsze naprawdę niż na oko… Dziwne, bo podeszwa to kawał czarnej gumy. A że guma jest miękka, to i na skałach trzyma wyśmienicie. Bloki można w tym monolicie umieścić po wcześniejszym wyrwaniu kombinerkami stosownego kawałka. To buty zjazdowe, więc taki układ jest nie od rzeczy. Jak ktoś jeździ na platformach, to po co mu pod stopą przykręcana śrubami plastikowa nakładka? No i kiedy wyrwałem, to zrozumiałem. Usztywnienie tego buta to płytka z włókna węglowego. Sprężysta i lekka, a sztywnością dorównuje tej z Adidas Plush! Wtedy też zwróciłem uwagę na małe „okienko” wpasowane w podeszwę. Wygląda przez nie czarny i elegancki węglowy splot usztywniacza. To jest ów bajer, który sygnalizowałem. Płaci się zań koszmarną kasę, bo 519 złotych, ale kiedy wśród kompanów wywalisz ubłocone buciory na blat, to im oczęta z orbit wyskoczą. Cholewka jest z prawdziwego nubuku, a nie jakiegoś syntetyku. W jej kształcie leży kolejny klucz do przyjemności. Z zewnętrznej strony sięga pod kostkę, ale od wewnątrz już na nią zachodzi, więc nie ma obawy o wykręcenie stopy. Z tyłu za to jest głęboko wcięta, więc absolutnie nie krępuje ruchu, jeśli trzeba się na przykład wywiesić się z tyłkiem daleko za siodło. Ktoś to dobrze przemyślał, tak jak i wentylację - wstawki z siateczki pozwalają jeździć w tych buciorach także latem. Gorzej jest, kiedy się zatrzymasz… A poza tym w miejscach szczególnie narażonych na obtarcia wszyto kawałki twardego tworzywa, w tym na wzmocnionym od góry dziobie. Czub buta ugina się miękko, więc pozwala swobodnie i naturalnie chodzić. Bloki nie stukają, bo są dosłownie wpuszczone w kanał. I, już na koniec, wymyślona przez Speca Body Geometry. Przypomnę krótko - stopa w bucie jest lekko pochylona na zewnątrz, co gwarantuje pracę kolana w linii prostej. Kogo wpięcie w pedały bolało, ten wie, jakie to ważne.

Podsumowanie
Sztywne, wygodne i niezbyt ciężkie, dlatego za działanie maksymalna liczba punktów. Za budowę obniżamy jednak, bo po pierwsze sznurówki i rower nie działają równocześnie, a poza tym patent do ich pętania nie przypadł nam do gustu, zwykła patka na rzep byłaby lepsza.

Dodano: 2006-09-30

Autor: Tekst: Piotr Jaworski, zdjęcia: bikeBoard

Tagi: enduro, test, buty, Specialized

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920