Najpierw jest fascynacja zabawką na kołach, potem możliwością samodzielnej obsługi jednośladu. Zachłyśnięcie się wolnością wyboru kierunku i tempem przejazdu pojawia się gdy rodzice, pewniejsi rozsądku dziecka, pozwalają na mniej lub bardziej samodzielne eksploracje okolicy.

Różnie to jest z rekreacją w gronie rodziny. Są dzieci, które to uwielbiają i podporządkowują się rygorom, są też szkraby posiadające swoją odrębną wizję jak ma ona wyglądać. Ale jeśli dzieci „pójdą na rower” z rówieśnikami to bądźcie pewni, że nie będzie to przyjacielska przejażdżka. W tym momencie zacznie się sport, który z definicji jest formą aktywności fizycznej w ramach współzawodnictwa. Dzieci w sposób naturalny doskonalą wtedy swoje umiejętności psychofizyczne, a motywacja jest tak ogromna, że pierwsze miejsce w wyścigu „do śmietnika” jest równoważne ze zdobyciem olimpijskiego złota. Naprawdę.


O predyspozycjach kolarskich dziecka raczej nie przekona się nauczyciel WF, bo niby jak i kiedy ma to zrobić? Nie skieruje więc przyszłego Kwiato, czy Majki do właściwego trenera czy klubu, ta ocena predyspozycji spada na rodzica. A kto jak nie kolarz popchnie dziecko ku kolarstwu? Niestety zachodzi pewne ryzyko, że sport może dla dziecka stać się spełnieniem marzeń... taty. Ale to tylko taka uwaga ku przestrodze i zupełnie na marginesie. Zarażać kolarstwem można od najmłodszych lat. Rzeczywista rywalizacja w trakcie zawodów zaczyna się już od kategorii żak, do której należą dzieci w wieku 11-12 lat. Dla nich organizowane są oficjalne zawody wpisane do kalendarza PZKol. Oczywiście można dziecko zapisać do klubu, gdzie pod okiem trenera będzie doskonaliło swoje umiejętności. Listę szkółek można łatwo znaleźć na stronie Pzkol, gdzie w prawym górnym rogu jest zakładka NPRK (Narodowy Program Rozwoju Kolarstwa) - tam znajdziecie wykaz klubów z całej Polski. Później wystarczy tylko dotrzeć do trenera i przygotować dziecko do zajęć. W gestii rodzica powstaje jeszcze jedna ważna kwestia do rozwiązania, a mianowicie dobór sprzętu. Chłopcy w tym wieku mają ok 140 – 150 cm wzrostu i błyskawicznie rosną. Można dopasować do nich rowery dla dorosłych w rozmiarze 13 – 14 - 15 cali. W kolekcjach najczęściej znajdziemy w tej wielkości rowery popularne, niewyspecjalizowane sportowo i ciężkie. Jednak są na rynku juniorskie rowery na kołach 26” optymalne dla młodych adeptów kolarstwa o wzroście nawet poniżej 130 cm. Jeszcze niedawno takich delikwentów dopasowywano do rowerów na kołach 24”. Nowoczesne ramy konstruowane są tak, żeby do geometrii pasowały koła o większej średnicy. Ukuliśmy kiedyś termin „twentyniner dla dzieciaka”. Jazda na większych kołach jest łatwiejsza na nierównościach, dzięki łagodniejszemu kątowi natarcia na przeszkodę. Większe koła wzmagają przyczepność i są stabilniejsze. Takie cechy sprawiają, że dzieciak może jechać szybciej. Ale są jeszcze inne cechy, na które należy zwrócić uwagę przed zakupem (...)


Cały test znajdziecie w bikeBoard 5/2018 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie.

Dodano: 2018-05-08

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk, zdjęcia: Sterling Lorence Photography

Tagi: dzieci

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu