W bB #11-12/2008 pisaliśmy o prototypie Centuriona- No Pogo. W założeniu miał oferować 160 mm skoku w miksie systemów TPO i LRS. Na tegorocznym Demo Dayu mogliśmy obejrzeć i objechać gotowy produkt, który od pierwotnej wersji można odróżnić właśnie po zastosowanym zawieszeniu. Wirtualny punkt obrotu – czytamy na wewnętrznej stronie asymetrycznych dolnych rurek wahacza.

Hydroformowane, potężne rury zwracają uwagę, szczególnie dolna, która w okolicach główki wygląda jakby się złamała. Jednak nie ma mowy o braku sztywności, zważywszy że główka ramy to 1 i 1/8” na 1,5”. Ten standard już nie dziwi, zwłaszcza że korzyści są niepodważalne. Rama posiada także mocowanie ISCG, jakby ktoś chciał zamontować napinacz czy HammerSchmidta. Tylna oś Syntace X12 zwiększa dodatkowo sztywność wahacza i to poczuliśmy już na wstępie naszego testu. Mocowanie tylnego hamulca Post Mount to kolejne udogodnienie. Wygląda więc na to, że jest wszystko, czym powinna charakteryzować się nowoczesna rama enduro. Zawieszenie z wirtualnym punktem obrotu wspomagane było tłumikiem X-Fusion O2PVA (z 4-pozycyjną blokadą), jednak jak się później okazało, rower sprzedawany będzie z Foxem Floatem RP23. Przedni Fox 36 Talas R z Centuriona był kolejnym, na którym miałem okazję jeździć w ostatnim czasie. I kolejnym, w którym coś mi nie pasowało. Owszem, jest to czuły widelec, ale do Marcoków sprzed 2007 roku czy Lyrika brakowało mu sporo. Jest czuły i płynny na swój sposób. Z wyłączoną platformą zawieszenie jest czułe, bez znacznej progresji, płynnie łyka kolejne nierówności bez względu na ich rozmiar. Pod górę wspina się sprawnie. Pedałowanie na siedząco ma niewielki wpływ na pracę zawieszenia, a efektywność kręcenia korbami można zwiększyć na płaskich odcinkach, przekręcając wajchę tylnej blokady na największy stopień. W takim ustawieniu nie odczuwamy bujania na żadnej zębatce. Mostek 70 mm wpływa na zwrotność, ale nie nerwowość, łatwo wyczuć promień skrętu. Natomiast dzięki szerokiej na 720 mm kierownicy prowadzi się pewnie, co w połączeniu z bazą kół długą na 1160 mm daje poczucie stabilności na szybkich zjazdach. Stabilność zaburza wysoki na 370 mm suport, przekładający się na wysoko umieszczony środek ciężkości. Ale znalazła się na to rada: 35% SAG wpłynął pozytywnie na zmniejszenie tej wartości i lepsze wyczucie roweru. Masa 13,5 kg w rozmiarze 20” (zważone przez nas) to wynik, na który złożyły się w dużym stopniu zastosowane komponenty – pełny napęd Shimano XT, rewelacyjne koła DT Swiss EX-1750 czy Schwalbe Nobby Nic Evo 2,4”, które pewnie jak nowe Fat Alberty trzymały w zakrętach, a pod górę wgryzały się w ziemię niczym zęby krokodyla w małą, niewinną antylopkę. Hamulce Formula The One błyskawicznie się dotarły i z tarczami 203/180 mm oferowały moc przeznaczoną bardziej dla działki FR/DH. Trailbanger to kolejny rower o charakterystyce enduro, wykraczający jednak poza jego ogólnie przyjęte granice. Dodatkowo dowód na to, że prace nad rowerami odbywają się na naszych oczach. Już nie możemy doczekać się testu kolejnego koncept bika przedstawionego przez Centuriona w tym roku na targach Eurobike.

Dodano: 2009-10-05

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Sprzęt 2019

Przedwyścigowe dylematy sprzętowe

Singletrails Lechnica

Malta – Krawędzią klifu