Przy pierwszym zetknięciu sprawia wrażenie odpustowej zabawki dla osób z zamiłowaniem do nietuzinkowych gadżetów. Czy zatem zastosowane rozwiązanie warte jest niemałej ceny? Jak na siodełko reklamowane jako „rejsing”, nie powala lekkością. Jednak 283 gramów, wraz z przewodem i pompką mocowaną do sztycy jest wartością zbliżoną do np. Fizi’k Nisenne HP Wing Flex, czy też chwalonego przez wielu Prologo. Siodło dostępne jest w kilku wersjach, testowany przez nas model to drugi w hierarchii. Dokładny opis i różnice w budowie wszystkich wersji znajdziecie na naszej stronie www. Uwagę zwraca bardziej masywny i szerszy o około 1cm, w porównaniu do typowych modeli wyścigowych, tył siodła, dlatego jazda na Allayu wymaga dłuższej adaptacji dla osób przyzwyczajonych do wąskich ścigantów. Tył pokryto solidnie wyglądającą skórą, zaś boki zabezpieczono powłoką odporną na przetarcia. Przed pierwszą jazdą ustawiłem siodło idealnie w poziomie, a komorę napełniłem na wyczucie, 20 „machnięć” pompką. Mimo że ilość powietrza nabitego do środka wydawała się wystarczająca, to w czasie jazdy zacząłem czu się niczym dżokej w siodle - komora ulegała znacznemu ugięciu. Przy mojej masie 68 kg koniecznym było zrobienie kolejnych 15 ruchów pompką, aby zlikwidowa to zjawisko. Dobranie odpowiedniej twardości jest możliwe raczej tylko dla osób ważących maksymalnie 75 kg. Pomimo poziomego ustawienia powierzchni górnej, ciągle musiałem poprawia pozycję na siedzeniu, gdyż zwyczajnie się z niego zsuwałem. Po uniesieniu nosa siodełka wyżej problem przestał dokucza
. Przyzwyczajenie do Selle Italia SLR powodowało, że pomimo dość twardego napompowania poduszki, cały czas odczuwałem nadmierną miękkość. Jednak po kilku jazdach przywykłem, a nawet zacząłem docenia komfort z tego wynikający, gdyż w żadnej mierze nie przeszkadzał on w zastosowaniu bynajmniej nierekreacyjnym. Niewielki dyskomfort można poczu jedynie przy bardziej agresywnej jeździe, gdy zapierając się o siodełko czujemy jak poduszka powietrzna się „poddaje”. Dzięki odpowiednio dobranej twardości poduszki i uniesieniu nosa można cieszy
się komfortem, nawet podczas kilkugodzinnych jazd, podczas których ani razu nie doświadczyłem ucisku ani drętwienia wrażliwych okolic, jak to ma często miejsce w przypadku „desek”. A tak naprawdę o to przecież w tym chodzi. Po kilku dniach niemile zaskoczyło mnie, że poduszka utraciła szczelność na jednym ze zgrzewów i nie trzymała ciśnienia. Jednak należy to zwali
na karb przedprodukcyjnego modelu, jaki mieliśmy w teście, u przedstawiciela dowiedzieliśmy się, że wśród sprzedanych dotychczas seryjnych modeli nie zdarzyło się to ani razu, a w razie czego na system jest rok gwarancji, a poduszka wymieniana jest „od ręki”. Siodełko to można poleci
osobom o wadze do 75 kg, ceniącym komfort i spędzającym długie godziny na rowerze. Naszym zdaniem dla turystów-maratończyków. Mamy wątpliwości, czy przyjmie się wśród zawodników.
bikeBoard 10/2008 (gdzie kupić).

Dodano: 2008-10-31

Autor: Tekst: Jarek Hałas

Tagi: maratony, dopasowanie, ergonomia, siodła, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920