W zeszłym roku na Targach Eurobike obserwowaliśmy jak poważnie producenci podeszli do sprawy rozmiaru kół - prawie wszyscy w swojej ofercie mieli koła 29”. Bez wątpienia nie był to chwyt marketingowy. nie da się ukryć, że rewolucja trwa dalej. W tym roku bierzemy pod lupę przede wszystkim rozmiar 650b. Podczas Demoday udało nam się przetestować Scotta Sparka 710. Jest to model trochę bardziej dostosowany do polskiego rynku, niż jego topowe wersje. Rama konstrukcyjnie jest niemal identyczna jak w najwyższym modelu, z małą różnicą: tylny wahacz jest wykonany z aluminium, co obniża koszty, choć odbija się na masie roweru. Tak naprawdę najważniejsze jest to, jak maszyna spisuje się w trudnym terenie, do którego została stworzona.

Na początek chciałbym poruszyć temat zawieszenia, które w wersji 29” było rewelacyjne. Tu tak naprawdę niewiele się zmieniło. Komponenty Foxa sprawiają, że zawieszenie jest bardziej komfortowe, ale i tak nie brak mu sportowego charakteru. Przód i tył spięte są manetką twin lock, która jest bardzo ergonomiczna. Na podjazdach zaledwie dwa kliknięcia dzieliły od usztywnienia całego zawieszenia. Zablokowane zawieszenie pozytywnie mnie zaskoczyło. Dobrze znam charakterystykę pracy Foksów, które pozbawione są blokady, co często jest odczuwalne na twardych szutrach. Tu jednak jest bardzo twardo. Na trudnych technicznie odcinkach ustawiałem zawiechę na pośredni stopień. Niestety podczas tak krótkiego testu nie byłem w stanie wyczuć różnicy pomiędzy zawieszeniem w pełni otwartym, a jego pośrednim ustawieniem. Żeby cieszyć się pełną aktywnością, poprawiającą przyczepność na zjazdach wystarczy nacisnąć przycisk zwalniający blokadę skoku i już. Po skrupulatnej regulacji poszczególnych parametrów ciśnień Spark zaczął jeździć jak przystało na rasowego ścigacza. Duże, pojedyncze przeszkody zawieszenie pochłania wyśmienicie, nieco inaczej jest z małymi nierównościami.

Zawieszenie jest dość czułe, ale zauważalny jest mniejszy rozmiar kół, bo nierówności są dużo bardziej wyraźne niż w wersji 29”. Geometria Scotta pozwala bardzo sprawnie pokonywać podjazdy, bardzo szybko wkręca się na wysokie obroty, co pomaga w pokonywaniu trudnych technicznie odcinków a napęd 2x10 Shimano XT działa bardzo szybko i skutecznie. Co istotne: przednie koło Sparka na stromiznach jedzie jak przyklejone do podłoża, dzięki czemu nie ma problemu z utrzymaniem zadanego kierunku. Bardzo ważną zaletą Scotta jest dobre przyspieszenie. Wpływa na to wiele kwestii takich jak: stosunkowo niska masa kół i dobrze zestopniowany napęd 2x10. Utrzymanie przyczepności nie jest jednak sprawą tak łatwą, jak nas do tego przyzwyczaiły tłentynajnery. O przyczepność walczyliśmy i na podjazdach i na zjazdach. Zwłaszcza podczas pokonywania trawersów czy na szybkich łukach opony szybko wpadały w poślizg. To też efekt mniejszej powierzchni przylegania opony do podłoża. Do tego Spark jest bardzo żwawy, dlatego na zjazdach prowadzenie Sparka wymaga bezustannej uwagi. Na łukach jest bardzo zwinny, skrętny, a w kryzysowych sytuacjach dość nerwowy. Trzeba więc sporych umiejętności, żeby wykorzystać jego walory na zjeździe. Należy jednak przyznać, że jest to świetnie skomponowany rower do ścigania się na wysokim poziomie. Przemyślana konstrukcja o niskiej masie i bardzo dobrze działającym zawieszeniu.

Dodano: 2014-03-11

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk

Tagi: full, Scott, Eurobike 2013

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

  • Sportful Dolomiti Race
  • Rajdy dla Frajdy 2018
  • Jazda na rowerze a smog
  • Jak przygotować rower do sezonu zimowego?
  • Sygnalizacja w garści