Napęd 1x12 jest obietnicą lekkości i łatwości obsługi, cech niezbędnych przy wyczynowym ściganiu. Zawodowcom przykręcają takie komponenty, ale amatorzy o nich śnią, aż nagle w sklepie pojawia się okazja: „rower na iglu”! Żeby pod wpływem silnych emocji właściwie wybrać, zrealizowaliśmy test przedstawiający dziewięć rowerów z Eagle NX, ponieważ to właśnie komponenty tej grupy pozwalają zbudować najtańsze w kolekcji rowery 1x12.

Zdajemy sobie sprawę z tego, że 1x12 ma swoje ograniczenia – do najważniejszych zaliczamy zakres przełożeń ściśle powiązany z odstępami między nimi. Przy jeździe turystycznej w górach może „zabraknąć” mocy na podjazdach, a na płaskich odcinkach nie będzie z czego pocisnąć, bo przełożenia są nie dość szybkie. Nie oszukujmy się jednak, my także pozostajemy pod przemożnym wpływem łatwości wyboru biegu, jaki daje nam Eagle, i uważamy, że sportowy rower z napędem 2x jest przeżytkiem. W teście zwracamy uwagę na spójność konstrukcji, a więc zdolność do użycia roweru w ściganiu się ze względu na geometrię czy dobór komponentów. Ponieważ napędy testowanych rowerów są niemalże identyczne, stosunkowo mało piszemy o samych komponentach – więcej informacji na ich temat znajdziecie we wcześniejszych publikacjach. Na pytanie o to, który „rower na iglu” jest dla Ciebie, musisz odpowiedzieć sobie sam, ale pomożemy Ci w określeniu cech, które są dla Ciebie ważne.

(...)


Amortyzacja i sterowanie

Wszystkie rowery tego testu pozwalają na te same regulacje i zgodnie z potrzebami docelowego użytkownika mają blokadę sterowaną manetką. Tylko w Meridzie zamontowano widelec innej marki niż RockShox. Markhor znalazł się w gronie czterech widelców tego testu, które ważą mniej niż 2 kg. Nie przeszkodziły w tym golenie ze stali ani wysoko przez nas cenione mocowanie koła Boost. Tego ostatniego zabrakło zresztą tylko w Cube i Romecie, pozostałe rowery mają szeroko rozstawione szprychy w piastach o szerokości 110 mm. I tylko w KTM koło mocowane jest na szybkozamykacz, w pozostałych są ośki ø 15. Ale ta jednolitość jest pozorna. Poszczególne widelce różnią się w działaniu ze względu na różnice w średnicy goleni, co przekłada się na różną objętość komory pneumatycznej, ponieważ na szczęście we wszystkich są łatwe w regulacji twardości sprężyny powietrzne. W najnowszych widelcach RS, czyli w nowej „30” (KTM) oraz Judy (Trek, Giant), a także w Manitou z Meridy, golenie mają małą średnicę – 30 mm. Jak widać na wykresie, nie ma bezpośredniej korelacji między tym parametrem a wiotkością boczną przodu roweru. Z kolei twardość tych widelców narasta szybciej niż w Reconach (Cube, Orbea, Romet) czy Sectorze z GT. W tym ostatnim zastosowano jeszcze jedno usprawnienie znane z rowerów wyższej klasy. Nowa sprężyna pneumatyczna DebonAir™ jest bardziej czuła, przez co poprawia przyczepność w szerokim zakresie warunków.

We wszystkich rowerach – z wyjątkiem Manitou w Meridzie i Recona Silver w Cube – tłumieniem zajmują się doskonałe tłumiki MotionControl. Ale tylko w GT, Lapierre i Romecie można poddać je precyzyjnej regulacji. Dwadzieścia kliknięć metalowego pokrętła pozwoli znaleźć optymalną prędkość wyprostu widelca. Poziom tłumienia w pozostałych amortyzatorach będzie wystarczający dla większości użytkowników, jednak zakres ich regulacji jest mocno ograniczony. Pięć kliknięć wiotkiej dźwigni pozwoli co najwyżej włączyć tłumienie lub je wyeliminować.


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 1/2019. Możesz też kupić e-wydanie.

Dodano: 2019-01-21

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, zdjęcia: Wiktor Bubniak / Cyklokarpaty.pl

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.