Najłatwiej powiedzieć czym Stache nie jest. Z pewnością nie jest filigranowym wycinakiem XC. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli, nie możemy nazwać go fatbikem. Ani fullem enduro nie jest. Sakwiarstwo to nie jego dziedzina. I na pewno nie jest rowerem dirtowym. Ale w przeciwieństwie do rowerów do wszystkiego, Stache ma silną osobowość, zaklętą w pyknicznym karku i bardzo dynamicznych węzłach.


W dzisiejszych, skrajnie wyspecjalizowanych czasach trudno zrozumieć do czego może być Stache, a ja przewrotnie powiem, że Stach może być do wszystkiego, o czym napisałem wcześniej i w każdej z tych dziedzin wywołuje uśmiech na twarzy. Bo Stach to po prostu ikona roweru MTB. Wieeelka ikona i to z wąsami.


Dynamika
Jak na takiego wielkiego kloca, Stachu jest całkiem żwawy. O nadmiernej dynamice podczas napędzania roweru raczej trudno mówić, ale w porównaniu do prawdziwych fatbików jest znacznie lepiej. Wprawdzie zestaw kół waży 5,5 kg, podczas gdy średnio koła 29x2,3” testowane przez bikeBoard ważą 4,6 kg ale jest to i tak o ponad 18% mniej, niż najlżejsze koła fatbika testowanego w bB! Należące, notabene do Treka Farleya i będące nieco na uboczu klasy, bo w rozmiarze 26x3,9”. Nasza waga doskonale zapamiętała też, że znajdujące się w pełnej gotowości bojowej do jazdy, najcięższe koła fata testowanego w naszym laboratorium, ważyły aż 8770 g. Opony Bontrager Chupacabra generują opory toczenia, które są naprawdę miłym zaskoczeniem. Prawdopodobnie wynikają z rozmiaru opon, szczególnego bieżnika i kąta, pod jakim pokonują przeszkody czy stykają się z asfaltem. Jak już uda się go rozpędzić, jedzie całkiem, całkiem.

Prowadzenie i podjazdy
Trek zrobił świetną robotę przy geometrii Stacha. Mimo wielkości kół jest bardzo zwrotny. Skręcanie nim to wielka przyjemność, tak długo, jak w grę nie będzie wchodził efekt żyroskopowy (zwiększający się wraz z prędkością). Młodzi testerzy wspominali: Krótki tył jest super, rower zachowuje się jak dirtówka, a w połączeniu z kołami 29 każdy pagórek w lesie zamienia się w pumptrack, na którym można zrobić dobrego whipa i zakończyć dalekim manualem. Podoba nam się pozycja na tym rowerze. Nie jest przesadnie rozciągnięta, ale na pewno nie wolno nazwać jej zwartą, pozwala komfortowo się rozsiąść i skupić na pedałowaniu.

Stachu jest wygodny na podjazdach i jeśli tylko nie braknie siły, przetacza się przez wszystko, jakby jechał na gąsienicach. Wymaga ciągłego napędzania i gdy przestajemy kręcić korbą, po prostu zwalnia wcześniej niż rowery z węższymi oponami. Korba ma tylko 30 z., co doskonale współgra z wielkością i masą kół oraz kasetą 10 – 42 z. W czasie półtoragodzinnych wycieczek nie zabrakło nam miękkich biegów, nawet na trasach Rowerowego Podhala jechanych pod prąd, czyli w górę. Zresztą na zjazdach też nie brakło. Na stromiznach nie ma żadnego myszkowania ani podbijania. Pozycja ridera oraz duże opony powodują, że Stache jest bardzo stabilny, a przednie koło odpowiednio dociążone. Świetnie zachowuje się na technicznych podjazdach. Gargantuiczne opony pochłaniają przeszkody nie wybijając z rytmu pedałowania, przyczepność jest porównywalna do fatbike’owej, tylko wyporność jest wyczuwalnie mniejsza.

Amortyzacja
Jazda Stachem 29+ jest także inna niż na fullu z dużym skokiem, bo na Stachu jednak cały czas trzepie i wszystkie większe dziury i wyboje są odczuwalne. Pewnego przyzwyczajenia wymaga to, że opona po gwałtownym ugięciu szybko odbija i zamienia się to w małą huśtawkę – tyłek opada na siodło, ugina oponę, ta odbija itd. Jednak tak jak pisałem na początku, Stache nie jest fullem enduro, o czym wszyscy testujący co chwilę zapominali. Wybaczcie, powodem jest fakt, że Stache jak na hardtaila nieprawdopodobnie dobrze tłumi nierówności.
Widelec Manitou Magnum 34 Pro okazał się dla nas zagadką przez cały czas trwania testu. Wykonany jest świetnie, pokrętła regulacji przypominają wnętrze zegarka. Dolny odlew zachwyca kształtem i pietyzmem wykonania. Ośka widelca jest świetna, co prawda prawidłowe zapięcie nie jest intuicyjne, ale naprawdę mocno trzyma w ryzach przednie koło na piaście Boost, czyli 15x110 mm. Jak wykazały nasze badania, widelec o goleniach 34 mm nie jest przesadnie sztywny bocznie, ale jego wynik w zupełności harmonizuje z pozostałymi parametrami sztywności, ramy i kół. Szału nie ma, jest za to wygodna jazda. Działa niezauważalnie, ale nieźle wypełnia obowiązki zarówno na skalistych szlakach, jak i gładkich ścieżkach. Jest silnie stłumiony przy wolnych przesunięciach teleskopu, co jest ok, bo pozwala swobodnie podjeżdżać na stojaka bez kołysania. Na szybko pokonywanych nierównościach nie tłucze po nadgarstkach, choć nie wykorzystuje całego skoku.

Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 6/2015 Możesz też kupić e-wydanie

Poniżej znajdziecie pełną specyfikację testowanego modelu oraz dodatkowe zdjęcia.

Trek Stache 9 29+
Cena: 15 999 zł
Współczynnik bB: 100 g za 123 zł
Trek Bikes www.trekbikes.com

Rama: aluminium Alpha Platinum
Rozmiary: 15.5”, 17.5”, 18.5”, 19.5”, 21.5”
Masa kompletnego roweru: 13 040 g
Masa ramy: 2105 g · Masa
przedniego koła: 2500 g
Masa tylnego koła: 2960 g
Przedni widelec: Manitou Magnum 34 Pro, aluminiowa stożkowa rura sterowa (2050 g)
Piasty / Obręcze: DT Swiss 350 Boost 15x110 mm i 12x148 mm / SunRingle Mulefut 50
Opony: Bontrager Chupacabra TR 29x3.0” (866 g, dętka 386 g)
Korby: SRAM X1 1400 30 z. 175 mm
Łożyska suportu: GXP Pressfit (95 mm)
Kaseta: SRAM XG-1175 (10-42) 11-rz.
Łańcuch: SRAM PC-1130
Przerzutka przód: -
Przerzutka tył: SRAM X1 Manetki: SRAM X1
Hamulce: Shimano XT BR/BL-M785, tarcze Shimano SM-RT81 180 mm
Kierownica: Bontrager Rhythm Pro, 750 mm
Wspornik kierownicy: Bontrager Rhythm Pro, 80 mm
Łożyska sterów: FSA IS-2 1i1/8”-1i1/2”
Wspornik siodełka: Kind Shock LEV Integra 150 mm, 31,6x360 mm
Siodełko: Bontrager Evoke RXL, drążone tytanowe pręty Pedały: -

Dodano: 2015-06-02

Autor: Tekst: Piotr Oleksy, współpraca: Maciek Sowa

Tagi: Trek

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Santa Cruz High Tower LT

Canyon Neuron AL 8.0

Rockrider XC100s

Fuji Supreme 1.1

Merida Scultura 5000

Bloki szosowe vs MTB