Koła to jeden z najważniejszych elementów roweru. Dlatego warto o nie dbać i w nie inwestować.

Jednak kłopot w tym, że wbrew pozorom zbudowanie dobrego koła to nie taka łatwa sprawa. Trzeba się na tym znać i mieć naprawdę duże umiejętności. Tzw. koła firmowe, w których spece od doboru części po ostateczne centrowanie dbają, aby wszystko było jak należy, też nie dla wszystkich są wyjściem z sytuacji. W większości są piekielnie a w pozostałych przypadkach tylko bardzo drogie. Ale jak od większości reguł także od tej jest odstępstwo - co powiecie na firmowe koła za trzy stówy?

Cena: 313/322 zł (komplet, srebrne/czarne)
Masa: 1062/1269 g (przednie/tylne)

Budowa
Sercem kół są dobrze znane piasty Shimano Deore FH/HB-M535 z mocowaniem tarczy w systemie CenterLock. Jednokomorowe obręcze z logo PRO mają oczkowane otwory (32 lub 36) oraz szlifowane powierzchnie dla hamulców szczękowych. W zestawie z piastami CL sprawia to, że koła są bardzo uniwersalne, jeżeli chodzi o obsługiwane hamulce. Obręcze przeznaczone są do współpracy z normalnymi oponami i dętkami. Piasty z obręczami łączą niecieniowane, stalowe szprychy Sapim Leader 2,0 mm.

Test
Koła zamontowane zostały w fullu, zgodnie z upodobaniami właściciela wykorzystywanym głównie do turystyki i lekkiego enduro. Na co dzień współpracowały z hamulcami tarczowymi, średniej szerokości oponami 2,0 i niezbyt lekkim osiemdziesięciokilogramowym właścicielem. Przejeździły okrągły sezon w różnych warunkach terenowoatmosferycznych.

0 km - instalacja kół nie sprawia żadnych problemów, ale do montażu tarcz potrzebny jest oczywiście specjalny klucz (ten sam co do kasety).

200 km - pojawił się mały luz boczny na kasecie, okazuje się, że bębenek wymaga dokręcenia.

300 km - przeprowadzam kontrolę naciągu szprych, jedynie te w tylnym kole wymagały korekty kasującej minimalne boczne bicie.

400 km - po okresie „lajtowej” eksploracji bliższych i dalszych okolic Krakowa przyszedł czas na pierwszy poważny wyjazd - cel Beskid Mały. Fantastyczne widoki z Leskowca i szybkie, kamieniste zjazdy nie robią na kołach żadnego widocznego wrażenia. Na testerze wręcz odwrotnie.

600 km - mamy za sobą weekend w słowackich Tatrach Wysokich oraz kilka „owocnych” wycieczek w Beskid Wyspowy i... nic.

900 km - urlop w Bieszczadach, generalnie sporo deszczu i przysłowiowego „błota po osie”. Ciekawy jestem, jak wpłynęło to na łożyska, ale ponieważ brak widocznych powodów do niepokoju, więc nie rozbieram. Znowu pojawiło się minimalne bicie na tylnym kole (oj, to chyba ten kamień na zjeździe z Chryszczatej).

1150 km - jesień i zima minęły bez szczególnych wydarzeń, sporo błota, mało śniegu, niestety mało też kilometrów (ale za to katalog jest w tym roku grubszy o przeszło 80 stron :)

1200 km - M50 „załapały” się jeszcze na pożegnalny, przedwiosenny wypad w podkrakowskie dolinki.

1250 km - koniec testu, przyszedł czas na szczegółowe oględziny.

W przednim kole stwierdziliśmy w jednym miejscu minimalne bicie góra-dół (niecały 1 mm) oraz jeszcze mniejsze (0,5 mm) boczne. W obu przypadkach to tylko kwestia poprawy naciągu szprych. Piasta bez luzów, niewielki brud widoczny pod gumowymi osłonami, ale w środku czysto. Z tyłu kilka bocznych odchyłek, największa ok. 2 mm, ale wszystkie łatwe do wyprowadzenia. Piasta bez luzów, brud widoczny na kołnierzach, ale w środku smar czysty. Żadnych kłopotów z zapadkami jednak na bębenku wyczuwalny minimalny luz nie dający się skasować poprzez dokręcenie.

Podsumowanie
Wprawdzie Explorery zbudowane zostały z komponentów aż trzech marek, jednak naszym zdaniem są to pełnoprawne koła firmowe, bo poszczególne elementy dobrali i ręcznie złożyli PROfesjonaliści. Dzięki temu koła na pewno są bardziej wytrzymałe i trwalsze od wielu zestawów, w jakie są wyposażone rowery z niższej, jak i nawet średniej półki. Mimo iż M50-tki nie są jakoś przesadnie lekkie, to jednak gdy przeanalizujemy masy zestawów kół z naszych dwóch zeszłorocznych testów („Omnibus” porównanie rowerów za 1300-1500 zł bB #03/2007 i „27” test najtańszych rowerów z 27-biegowym napędem bB #04/2007) to okaże się, że dla połowy rowerów mogą stanowić sensowną alternatywę a w kilku przypadkach zysk na masie wynosiłby ponad pół kilo! I to z piastami pozwalającymi na montaż hamulców tarczowych! A wszystko za nieco ponad trzy stówy. Czy warto, radzę sprawdzić w artykułach, w których poruszaliśmy problematykę odchudzania roweru („Trzy siły” bB #3/2008 i „Tytanowe śrubki” bB #3/2007).

Dodano: 2008-04-12

Autor: Tekst: Paweł Kisielewski, zdjęcia: bikeBoard

Tagi: 1000+, koła, PRO, test

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

    Piszemy m.in. o:
  • lekkie koła do maratonu
  • Road Tour 2019
  • Andy - Apu Wamani
  • testujemy: Fulle XC, Ghost Kato 3.9 AL, KTM X-Strada 20, Trek Madone SLR 9 Disc eTap,Merida Silex 200, Scott Ransom 920