Roscoe to w założeniu rower o potencjalnie szerokim spektrum zastosowań, dlatego test któremu go poddaliśmy też musiał być odpowiedni. Zaczęło się zatem od rajdu przygodowego w śląskich lasach.

9.0 to rower bardziej uniwersalny od topowych modeli Madone. Teoretycznie zmiany nie są duże, ale zwiększają możliwości roweru przy znacznej redukcji ceny.

Trzykrotny zwycięzca Wielkiej Pętli, Vuelty i Giro – Alberto Contador ścigający się w barwach Trek Segafredo – został mocno zaangażowany w promocję nowego modelu Emonda.

Nazwa modelu kojarzy się z topowym i bardzo ekskluzywnym rowerem na węglowej ramie, słynnej z płynności jazdy po nierównych drogach i amortyzacji siodełka i kierownicy w systemie Isospeed.

Rozwiązanie ThruShaft ma na celu eliminację z dampera tłoka IFP (Internal Float Piston). Separuje on olej służący tłumieniu od komory pneumatycznej. Bez niego sprężane przy ugięciu dampera powietrze pieniłoby olej, w efekcie czego traciłby skuteczność tłumienia. To jakże pożyteczne rozwiązanie, ma jednak swoją ciemną stronę.

Moda na ścieżkowe hardtaile nie mija. Trek przedstawia Roscoe. Sztywniaka na kołach 27,5 z oponami 2,8”. Wyposażony w widelec o skoku 120 mm i prosty napęd 1x dostępny jest w trzech wersjach męskich i dwóch damskich, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Czy się to komuś podoba czy nie, prezentacje rowerów na sezon 2018 przebiegają pod dyktando e-bików. Trek poszedł na całość i zaprosił nas do Verbier, dbając o odpowiednią pogodę i dreszczyk emocji w postaci wielkiego pożaru, po którym kazali nam siedzieć w chyba najbardziej odjechanym hotelu w mieście.

Pozycja zbliżona do wyścigowej, ale jeszcze na tyle wygodna, by śmiało przemierzać niezliczoną liczbę kilometrów. Pędząc po asfalcie, słychać jedynie szum wiatru we włosach; pomimo iż opony są znacznie grubsze niż w standardowych szosówkach.

To niemal topowy full (tuż za 9.9 Race Shop Limited) przeznaczony do cross country. Ma wszelkie zadatki, aby stawać na najwyższym stopniu podium najtrudniejszych edycji pucharu świata.

Domane to nie jest brzytwa, ale w miarę szybko reaguje na impulsy. Za to na szybkich zjazdach jest niesamowicie pewny i solidny. Po zjechaniu w teren... No właśnie, drugi rzut oka wskazuje, że jak na szosówkę Domane ma dość skomplikowany kształt ramy, tarczówki i naprawdę grubaśne opony. Dlatego kiedy już kierujesz na niego trzecie spojrzenie, zaczynasz zastanawiać się, czy to nie jest aby gravelówka?

Jakieś 7 lat temu na targowych stoiskach firm, które usiłowały zwrócić uwagę odwiedzających Eurobike widziałem pierwsze faty z pełnym zawieszeniem.

Prezentacja nowych założeń konstrukcji ram Treka na 2017 r. odbiła się głośnym echem, zwłaszcza o sufit naszego laboratorium. Laboranci biegali z wypiekami i dumą wypisaną na twarzach.

Kiedy publikowaliśmy informacje o nowym Remedy, a zwłaszcza o całej nowej linii, gryźliśmy się po palcach, żeby nie puścić pary o całkiem nowej maszynie.

Jak jeździ przeczytacie w lipcowym bikeBoardzie.

Nowy Silque SLR to najwygodniejsza maszyna szosowa dla kobiet. Cechy nakierowane na długodystansowe jazdy takie jak: regulowany tylny IsoSpeed, dodany przedni IsoSpeed oraz innowacyjna kierownica tłumiąca drgania Bontrager IsoCore zapewnią wiekszą ilość kilometrów komfortowej jazdy. Aby uwierzyć, trzeba to spróbować.

W waszym imieniu przetestowaliśmy całkiem przerobionego Fuel EX. Opis jazdy przeczytacie w sierpniowym bikeBoardzie (#bB 8/2016). Pojawi się także wersja na kołach plus z oponami 27,5”x3”.

Trek zaprezentował nowego ścieżkowca na grubych kołach. „Lepiej jak jest więcej” - takie hasło przyświecało konstruktorom przy projektowaniu nowego Fuela EX.

Co za maszyna! Bolid wprost z Pucharu Świata. Jedną z ciekawostek zastosowanych w tym modelu jest przeszczepiony z rowerów szosowych Treka system Iso-Speed. Test rozwiał nasze wątpliwości co do tego, czy ten wynalazek wart jest zwiększonej masy ramy.

W pierwszych wersjach Fuel miał być wyczynowym fullem dla zawodowców, jednak u europejskich „prywaciarzy”, maratończyków i krosiarzy taka koncepcja się nie przyjęła. Woleli hardtaile. W kolejnych wersjach wyróżniono więc Top Fuele – ściśle wyczynowe rowery z zawieszeniem obu kół oraz bardziej „ekstremalne” Fuele EX.

Wygląda jak księżniczka i jest równie dostępny. Topowe osiągnięcie w trailowej linii Treka waży niecałe 11 kg! 2,03 kg przypada na ramę, a w specyfikacji znajdziecie jeszcze mnóstwo bajecznie lekkich komponentów.

Prezentacja Treka w Holandii przyniosła sporo nowości. Oprócz kompletnie przeprojektowanej „Madonki”, o której pisaliśmy w poprzednim numerze, Trek pokazał dwie nowe platformy rowerów przeznaczonych do Cross Country. Jedną z nowości jest full o skoku 100 mm. Top Fuel pod względem technologicznym znacznie różni się od Superfly FS, który do tej pory był jedynym w pełni zawieszonym rowerem XC tej marki. Top Fuel nie afiszuje się nowinkami technologicznymi, a jest się czym chwalić.

Carbonowa rama 9.6 jest filigranowa i ma małe przekroje rur. Do jej budowy zastosowano włókno węglowe OCLV Mountain, dzięki czemu jest lekka - 1275 g. To o 2% mniej niż średnia wyznaczonej przez modele porównywalne.

Niecały rok minął od głośnej premiery carbonowego modelu, gdy na wiosnę Trek zaprezentował jego wersję aluminiową. Ma ona wyznaczać nowy standard masy dla tego typu rowerów wyścigowych, porównywalny z konstrukcjami z włókien węglowych.

Najłatwiej powiedzieć czym Stache nie jest. Z pewnością nie jest filigranowym wycinakiem XC. Choćbyśmy nie wiem jak bardzo chcieli, nie możemy nazwać go fatbikem. Ani fullem enduro nie jest. Sakwiarstwo to nie jego dziedzina. I na pewno nie jest rowerem dirtowym. Ale w przeciwieństwie do rowerów do wszystkiego, Stache ma silną osobowość, zaklętą w pyknicznym karku i bardzo dynamicznych węzłach.

W zeszłym sezonie premierę miała nowa platforma ultra lekkich rowerów szosowych Treka o nazwie Émonda. Oparte są na ramie z włókna węglowego a ich charakterystyka jazdy najlepiej odpowiadała górskim wspinaczkom.

Pierwszym wrażeniem, jakie nasuwa się nawet po krótkiej przejażdżce, jest to, że jest niezwykle lekki.

Trek idzie pod prąd tendencjom. Farley to w zasadzie góral na dużo szerszych oponach. Bardzo ciekawa geometria przypomina jako żywo Genesis wprowadzony jeszcze przez Garego Fishera.

Dynamiczny rozwój zainteresowania triathlonem jest faktem. Uczestnicy długich dystansów już wiedzą, jak potężną przewagę daje zaawansowany sprzęt kolarski i startują na takich „wypasach”, że aż się w głowie kręci. Spore grono „sprinterów” przymierza się do dłuższych dystansów i rozważa zakup profesjonalnego roweru. Ten test pomaga przekonać się, jak bardzo specjalistycznego sprzętu potrzebują.

Aby sprostać zróżnicowanym wymaganiom dzisiejszych riderów Trek rozszerza swoją grawitacyjną linię Session o warianty DH oraz Park. Zarówno jedna, jak i druga opcja zostały dogłębnie przetestowane przez teamowych zawodników Treka na trasach zjazdowych oraz freeride’owych.

Emonda to niezwykłe cacko. Motto, przyświecające jego tworzeniu, brzmiało: „stworzyć najlżejszy na świecie rower produkowany seryjnie”. Topowy SLR 10 waży 4,65 kg, co budzi powszechne niedowierzanie, zwłaszcza że jest to pełnowartościowy rower, którego rama (690 g) nie ma limitów wagowych bikera, łał!!!


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1