Nad przydatnością tandemu rozwodził się nie będę, jest tyleż samo zwolenników, co przeciwników tego typu roweru. No, może więcej przeciwników. Powiem jedynie, że tandem jest niezastąpionym pojazdem na wycieczki rowerowe przy dużej dysproporcji sił "kolarzy"

Koła zbudowane ręcznie z komponentów DT Swiss, Złożono je z: piast DT Hügi 240 (osie o średnicy 15mm, "łożyska maszynowe"), cieniowanych szprych DT Revolution 2.0-1,5 mm (32 na koło, zaplecione na trzy krzyże), spawanych obręczy DT XR 4.1 o masie 425 g. Na obrabianej powierzchni roboczej znajdują się nawiercone i pomalowane na czarno punkty, których starcie przez klocki hamulcowe oznacza niebezpiecznie duże zużycie bocznych ścianek obręczy. Koła testowane były przez 1000 km w stalowym softailu (Orłowski) i aluminiowym Authorze Introvert w różnych warunkach terenowych, zazwyczaj przy dobrej pogodzie.

Wheeler długo poszukiwał tożsamości dla swoich rowerów. Plan wykreowania się na czysto amerykańską markę nie powiódł się. Dziś Wheeler nie ma już takich rozterek, co prawda informacja ta nie jest podawana wprost, ale wyraźnie wyczuwa się, że jest to niemiecka marka. Nowoczesne Wheelery są do bólu dopracowane, żadnej prowizorki wszystko dobrze przemyślane i zaprojektowane, a potem pewnie jakiś Hans odbiera sprzęt z fabryki. I na pewno ma na dłoniach białe rękawiczki i zagląda wszędzie. Ten rower też sprawdził dogłębnie, chociaż z pewnością miał ciarki na plecach, bo musiał zajrzeć w oczy bestii.

Lubię wiedzieć ile przejechałem. Odczuwam wyraźną satysfakcję z każdego pokonanego kilometra, stąd na mojej kierownicy od dawna centralne miejsce zajmuje licznik rowerowy. Od pewnego czasu jest to Cat Eye model CC-ST200, posiadający następujące funkcje: prędkość aktualna, maksymalna i średnia, całkowity dystans, dystans wycieczki, czas wycieczki i dwunastogodzinny zegar. Ponadto istnieje opcja AUTO (podczas postoju licznik nie nalicza czasu wycieczki).

Komputer rowerowy VDO HC 12.6 łączy w sobie funkcje licznika oraz monitora pracy serca (czujnik pracy serca na klatkę piersiową w zestawie). Umożliwia zaprogramowanie dwóch różnych rozmiarów kół, dla których niezależnie zliczany jest dystans, dzięki temu jeden licznik możemy wykorzystywać na dwóch rowerach.

Klasyczny i czarny jak fortepian Steinway i tak jak on przeznaczony tylko dla wytrawnych graczy. Można na nim wygrać Puchar Świata albo Ligę bikeBoardu, ale nie próbuj nim zgrywać bohatera tras. Introvert szybko zweryfikuje twoje umiejętności. Pod tym względem Steinway jest bardziej przyjazny, grać na nim można choćby w "oczko", trzeba tylko uważać bo karty się ślizgają.

Hamulce montowałem do standardowych uchwytów, więc niezbędne były adaptery. Montaż był dziecinnie łatwy, a regulacja to bajka w porównaniu do hamulców ze standardowym mocowaniem. Wystarczyło pomiędzy nieruchomy klocek a tarczę włożyć złożoną kartkę papieru, zacisnąć klamkę i dokręcić śruby łączące adapter z zaciskiem -banalnie proste i bardzo skuteczne - zacisk ustawia się w optymalnym położeniu - bez żadnych podkładek wycinanych z puszek po piwie itp. wynalazków.

Wiele możemy dla Was przetestować. Może to być kurierski Dr. Frankenstein, freeride'owy Giant AC DS 1, czy nawet Merida XC Mission Elite. Ba, sprawdzimy dla Was nawet Porsche. Ale prawdziwą zjazdową maszynę, która już wyglądem budzi respekt i po której widać, że nie jest sprzętem dla byle fascynata rowerowych przejażdżek? To nie jest takie proste! Dlatego o pomoc poprosiliśmy specjalistę - zjazdowca z krwi i kości.

Siedem lat temu dokonałem trudnego wyboru. Kupiłem rower trekkingowy na kołach 700, dzisiaj przez guru Fishera ochrzczonych magiczną już liczbą 29". Trafiłem na bardzo dobrą aluminiową konstrukcję crossową i wbrew wszelkim modom dojechałem na niej do dzisiaj, zmieniając opony na coraz szersze, a ścieżki na coraz węższe. I tylko jedna rzecz u "górali" budziła moją zazdrość: amortyzator! Te, które mogłem do siebie założyć, nie budziły zachwytu ani wartością skoku, ani wyglądem. A nadgarstki bolały coraz mocniej... Znalazłem go w końcu w Internecie. Niewiele myśląc poszedłem do sklepu i zamówiłem. Minęły prawie 3 miesiące...

Każdy, kto choć raz próbował trenażera wie, że trzeba bardzo silnej motywacji i hartu ducha, aby zmusić się do regularnych treningów na tym urządzeniu. Aby zwalczyć monotonię i uatrakcyjnić treningi firma Tacx przedstawiła system i-Magic - swoiste połączenie profesjonalnego przyrządu treningowego z grą komputerową. Specjalne oprogramowanie generuje na ekranie komputera środowisko 3D (teren oraz innych zawodników), w którym odbywają się jazdy. Komputer steruje pracą trenażera symulując podjazdy i zjazdy, wyświetla wszystkie dane treningowe, a także umożliwia ich archiwizację, porównania i obróbkę.

Po latach pedałowania na zwykłych pedałach, potem w noskach, przyszedł dzień, aby pokonać kolejny stopień "rowerowego" wtajemniczenia i przesiąść się na pedały zatrzaskowe. Udałem się do nieźle zaopatrzonego sklepu rowerowego i dokonałem selekcji - postawiłem na karbonowe VP 111. Liczyłem na to, że zastosowanie kompozytowego korpusu pozytywnie odbije się na ich masie a nie najniższa cena zapewni odpowiednio wysoką trwałość i jakość działania. Ostatecznym argumentem decydującym o zakupie VP111 okazał się wygląd.

Innowacja jaką jest ten rower robi duże wrażenie na wszystkich związanych z branżą rowerową. System I Drive jest zupełnie nowy i na pierwszy rzut oka zupełnie niezrozumiały. Wywodzi się od LTS RTS oraz trudno nie dostrzec podobieństwa koncepcji pracy zawieszenia do Outland’a Virtual Pivot Point.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1