Synapse to niezwykle zasłużony model, a na sezon 2018 Cannondale przekonstruował ramę tak, aby jej parametry oraz właściwości jezdne przeszły na wyższy poziom.

Inflite CF, czyli najnowszy rower przełajowy Canyona, wyznacza całkiem nową ścieżkę w rozwoju firmy. Wprawdzie przyjechał do nas dosłownie na kilka godzin, ale mogliśmy zapoznać się dokładnie z jego parametrami i sprawdzić jak zachowuje się w trasie, bo typowo przełajowej rundy w Krakowie nie ma.

9.0 to rower bardziej uniwersalny od topowych modeli Madone. Teoretycznie zmiany nie są duże, ale zwiększają możliwości roweru przy znacznej redukcji ceny.

U sporej grupy wystawców zaobserwowaliśmy odświeżającą tendencję. W niektórych kolekcjach wyraźniejsze stały się bardzo uniwersalne maszyny, na których bez frustracji można jeździć po różnych nawierzchniach, bez względu na dystans czy chęć zaangażowania się.

Inżynierom Rose najwyraźniej spodobała się idea rosyjskiej matrioszki, bo postanowili pokazać ile rowerów zmieści się w tym jednym. Efekt jest przytłaczający, a ja spędziłem co najmniej 3 dni ogarniając o co chodzi.

Giant nie bał się kontrowersji przedstawiając drugą generację Propela – dedykowanej szosówki aero. Będzie dostępna tylko z hamulcami tarczowymi, z kołami o różnych głębokościach profili z przodu i tyłu. Ogromny zintegrowany mostek przyćmiewa najpotężniejsze wsporniki profesjonalnych sprinterów. Z perspektywy profili aerodynamicznych, rama ma tyle wspólnego z poprzednią wersją co pocisk z kroplą

Yeti Ultimate to projekt, który został zrealizowany przez casopismo MountainBike Action wespół z Johnem Parkerem, założycielem Yeti, w zamierzchłym 1989 roku. Redaktorzy wspierani przez takie sławy jak znany do dziś pinkbajkowiczom Richard Cunningham, zajmujący się wówczas swoim warsztatem, w którym powstawały ramy Mantis, czy jeden z najbardziej aktywnych innowatorów Gary Fisher, postanowili stworzyć rower będący kwintesencją ówczesnych doświadczeń na polu MTB – idealny rower marzeń, po amerykańsku Ultimate.

Pokryty płatami złota rower, na którym Vincenzo Nibali startował w tegorocznym Giro d’Italia, będzie można obejrzeć podczas Kielce Bike-Expo. Wyjątkowy model Merida Scultura Centenario został stworzony specjalnie na 100. edycję wyścigu, a na jego złotej ramie znajdują się nazwiska dotychczasowych zwycięzców Giro. Nibali wygrał na tym rowerze królewski etap wyścigu.

Nastały takie czasy, że każda licząca się na rynku firma stawiająca na rowery XC musi mieć w swojej ofercie ścigacza z pełnym zawieszeniem. Bardzo wymagające trasy zawodów spowodowały, że większość edycji pucharu świata można wygrać tylko płynnie pokonując techniczne przeszkody, a w tym pomocny może być właśnie lekki full XC.

Trzykrotny zwycięzca Wielkiej Pętli, Vuelty i Giro – Alberto Contador ścigający się w barwach Trek Segafredo – został mocno zaangażowany w promocję nowego modelu Emonda.

Co to za segment? Wygląda jak porządna maszyna enduro – gruby Fox na przodzie, pokaźne opony, jednorzędowa korba i regulowana sztyca brzmią jak gotowy do ustawienia się na starcie oesu.

Elektryczny KTM Freeride E-XC waży 108 kg, ma 250/260 mm skoku i kosztuje 46 tysięcy. Jego zdolności możemy podziwiać w czasie pucharów świata XCO, gdy na podjazdach zostawia za sobą Schurtera czy Langvad. Ale to elektryczny motor krosowy (e MX) bez pedałów, nielimitowany przepisami EU dotyczącymi pedeleców, dlatego mocy ma aż 15 KM.

Polubiliśmy ten rower już od pierwszych chwil na nim. Projektantom udało się stworzyć ramę o geometrii, która zadowoli chyba każdego z grupy docelowej.

Nazwa modelu kojarzy się z topowym i bardzo ekskluzywnym rowerem na węglowej ramie, słynnej z płynności jazdy po nierównych drogach i amortyzacji siodełka i kierownicy w systemie Isospeed.

Wycieczka ze Świeradowa do Hubertki. Dziennikarze i blogosfera szykują ciężkozbrojne fulle, a sympatyczne Czeszki z jakiegoś portalu to nawet Moony na Hans Dampfach. Chwilę się zastanawiam i odważnie wyfasowuję Levela TE!

Seria SE to nowość na nadchodzący sezon, przeznaczona do ostrzejszej jazdy w trudnych warunkach.

Trzonem oferty francuskiego producenta są rowery szosowe a ich kształty, zastosowane technologie i daleko idąca integracja to znak rozpoznawczy marki. Look zachwyca bez względu na gusta. W hardtailu, który do nas dotarł już na pierwszy rzut oka widać pokrewieństwo i technologie zaszczepione z szosowych konstrukcji.

Ruut jest pionierską polską gravelówką i z dumą musimy przyznać, że jest to rower światowego formatu, co podkreśla zjawiskowy design. Rama jest do szpiku kości wyścigowa i choć pewnie niewielu z nas wybierze się na Dirty Kanza czy Gravelgrinder, to większość maratonów MTB w centralnej Polsce stanowić może dla niego optymalną arenę.

Poprzednia generacja tego roweru nie była zła, ale Merida nie akcentowała tej maszyny przesadnie i nie wyglądało na to, że powstała tak jakby przy okazji. W pewnym sensie tłumaczy to małą konkurencyjność roweru na rynku enduro. Tajwańczycy wywęszyli jednak rosnące zapotrzebowanie i postanowili zaznaczyć swą rangę również na tym polu tworząc One-Sixty. Tym razem naprawdę przyłożyli się do pracy.

Sonic to po Austriacku synonim tego, co najlepsze. To nieprzeciętnie lekkie i bezkompromisowe rowery nastawione na wygrywanie. Zeszłoroczne maszyny wyposażono w najlżejsze dobrodziejstwa, jakie powstały przy okazji roku olimpijskiego. Ponieważ igrzyska nie odbywają się co roku, tak bogato być nie mogło. Ale i tak jest ciekawie.

Wygodny! Rozmiar L daje mnóstwo miejsca na rozciągnięcie pleców , swobodny oddech i generowanie dużej mocy osobom o wzroście ponad 180 cm. Duży rozstaw osi oraz spore wyprzedzenie widelca są gwarantami stabilnego i spokojnego prowadzenia przy dużej szybkości i dają odpowiedni zapas bezpieczeństwa na stromiznach.

Rozwiązanie ThruShaft ma na celu eliminację z dampera tłoka IFP (Internal Float Piston). Separuje on olej służący tłumieniu od komory pneumatycznej. Bez niego sprężane przy ugięciu dampera powietrze pieniłoby olej, w efekcie czego traciłby skuteczność tłumienia. To jakże pożyteczne rozwiązanie, ma jednak swoją ciemną stronę.

Nie powiela rozwiązań stosowanych przez inne firmy. Jej twórcy uważają, że lepiej analizować każdy element roweru na nowo, tworząc coraz to bardziej dopracowane elementy, które jako całość muszą być arcydziełem. I taka jest Strada. Pierwszy rower aero zbudowany pod kątem ogumienia o szerokości od 25 do 30 mm!

Geniusz przyjmuje dwa rozmiary kół a geometrie dobieramy tylko zmieniając położenie fasolek w górnej krzywce. Rama mieści koła 29” o szerokości do 2,6” oraz 27,5”, max 2,8”. Nie ma mowy o tym, to rozmiar “plus”.

Moda na ścieżkowe hardtaile nie mija. Trek przedstawia Roscoe. Sztywniaka na kołach 27,5 z oponami 2,8”. Wyposażony w widelec o skoku 120 mm i prosty napęd 1x dostępny jest w trzech wersjach męskich i dwóch damskich, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Rowery oparte na ramach z włókna węglowego z roku na rok stają się coraz bardziej dostępne dla kolarza, który poważnie myśli o ściganiu. Takie dwa kółka można kupić już za kwotę poniżej 6 tys. zł. Rodzi się więc pytanie – czy lepiej nabyć maszynę o carbonowym szkielecie, ale gorszym wyposażeniu, a może kupić bardziej wypasiony rower na aluminiowej ramie?

Kiedy przyjechał, po redakcji rozeszły się wieści, że jest stra sznie długi. To w końcu Whyte – stwierdził szef labu. A jeden z testerów po sesji w Rychlebach nagrał to: Po zajęciu miejsca za kierownicą, spodziewamy się zobaczyć koło w ja kimś określonym miejscu, a tu dosłownie pół metra dalej!

Czy się to komuś podoba czy nie, prezentacje rowerów na sezon 2018 przebiegają pod dyktando e-bików. Trek poszedł na całość i zaprosił nas do Verbier, dbając o odpowiednią pogodę i dreszczyk emocji w postaci wielkiego pożaru, po którym kazali nam siedzieć w chyba najbardziej odjechanym hotelu w mieście.

Reginę (no bo skoro jest Gloria, to powinna być i Regina) obecnej generacji w podstawowej wersji wyposażeniowej przetestowaliśmy dwa lata temu, niestety w rozmiarze XL, co znacznie zawęziło grono testerów.

Kiedyś dałbym wiele, żeby przejechać się na Zaskarze... Na spełnienie marzenia przyszło mi czekać kilkanaście lat. Przekonałem się, że magia wciąż działa – pomimo bagażu doświadczeń z jazdy wieloma fantastycznymi maszynami, na samą myśl o testach GT uśmiech nie chciał zniknąć z twarzy.


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później