Wbrew pozorom ustawianie zawieszenia budzi wciąż zabobonny lęk. Czytamy i słyszymy o próbach regulacji ciśnienia w amortyzatorach pneumatycznych za pomocą pompek do kół, naboi CO2, a nawet kompresorów na stacjach benzynowych. Od razu uprzedzamy wszystkie pytania - dwutlenek węgla będzie pracował tak jak powietrze, nie niszczy uszczelek, ale i tak nie da się go zastosować. Powód jest prosty - nawet przedni widelec potrzebuje daleko większego ciśnienia niż potrafią wygenerować wszystkie wymienione urządzenia razem wzięte. Jedynym instrumentem, pozwalającym zmienić ciśnienie na żądane, jest specjalistyczna pompka do dampera. Kropka.

Po co mi pompka?

W pionierskich czasach ery amortyzacji stanowiły akcesorium dodawane do widelców, a nawet niektórych rowerów. To se nevrati. Dziś trzeba je kupić. W większości przypadków rowerzysta ustawia i reguluje zawiechę po zakupie pneumatyka lub roweru, a potem tylko dopracowuje ciśnienie. Zatem mogłoby wydawać się, że pompka przydaje się nie częściej niż 5-6 razy w sezonie. Jednak nasza praktyka jest taka, że nie wyobrażamy sobie, żeby nie mieć jej na stałe w plecaku. Ale nawet, jeśli nie jeździsz co miesiąc innym rowerem, jak my testerzy bB, nie myśl, że ustawianie ciśnienia amortyzatorów można zawsze wysępić w sklepie lub serwisie. Także pożyczanie pompki od kumpli jest działaniem na krótka metę.

Pełen artykuł znajdziecie w papierowym numerze bikeBoard 5/2013 (gdzie kupić)

Zobacz także artykuł: Prawidłowa regulacja amortyzacji w rowerze: SAG

Dodano: 2013-05-14

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki

Tagi: PRO, Kross, Specialized, Bontrager, pompka, beto, Serfas, Topeak, Zefal

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później