Checkpoint ma baranek kierownicy, ale jest szosówką dla wszystkich, którzy nie są szosowcami. Paradoks? Bynajmniej. Przeznaczono go na patchworkowe nawierzchnie i szeroki widnokrąg. Jest uniwersalny na tyle żeby wzbudzić zainteresowanie turysty pragnącego uciec od ruchu drogowego, złodzieja KOMów i niezależnej laski, która nie planuje trasy przejazdu tylko kolekcjonuje wrażenia z jazdy.

Checkpoint ma baranek kierownicy, ale jest szosówką dla wszystkich, którzy nie są szosowcami. Paradoks? Bynajmniej. Przeznaczono go na patchworkowe nawierzchnie i szeroki widnokrąg. Jest uniwersalny na tyle żeby wzbudzić zainteresowanie turysty pragnącego uciec od ruchu drogowego, złodzieja KOMów i niezależnej laski, która nie planuje trasy przejazdu tylko kolekcjonuje wrażenia z jazdy. Słowem ideał bezpretensjonalnego roweru „do jazdy”.


Skończyły się czas kiedy baranek kierownicy i brak teleskopu jednoznacznie definiowały przeznaczenie roweru. Checkpoint różni się od przełajowego Boona nieco wyższa ramą i niższym suportem. Zasięg ramy, długość ogona i rozstaw osi są prawie identyczne. Sprzedawany jest na oponach szerokości 35 mm, ale tolerancja pozwala jeździć na 28 – 45c. Otwory montażowe pozwalają przyczepić nie tylko trzy bidony w głównym trójkącie (rozmiar 56 cm), ale sakwy i framebaga a w razie potrzeby nawet bagażnik tylny czy low ridery.


Linia Checkpoint składa się z sześciu grup. Od SL6 złożonej na węglowej ramie 500 OCLV z „resorem” IsoSpeed za 16 499 zł, poprzez wersje ALR ze stopu 300 Series Alpha Aluminium za 8 699 zł, do ALR 4 za 6 999 zł. Zarówno wersja kompozytowa jak i aluminiowa mają swoje odpowiedniki przeznaczone dla kobiet, charakteryzujące się użyciem odpowiednich siodeł i kierownic.

Dodano: 2018-03-02

Autor: Tekst: MK

Tagi: Trek, gravel

Reklama


Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rowery wszechgórskie

Duże koło dla juniora

Maratony MTB Ultra