U sporej grupy wystawców zaobserwowaliśmy odświeżającą tendencję. W niektórych kolekcjach wyraźniejsze stały się bardzo uniwersalne maszyny, na których bez frustracji można jeździć po różnych nawierzchniach, bez względu na dystans czy chęć zaangażowania się.

Bez obciachu można na nich pojechać w sandałach, ale wyścigowe buty XC czy szosowe nie będą jak kwiatek przy kożuchu. Nie wiem czy zachwycą się nimi kolarze, chyba nie są też dla bikerów. Przedstawiamy szereg rowerów dla... rowerzystów.



Znalezienie rowerów uniwersalnych, bardziej wszechstronnych i bezpretensjonalnych podczas targów to zadanie karkołomne. Wszak to w znacznej mierze spotkanie specjalistów, którzy wszystko widzieli i wszystko znają. Ekscytację mają wywołać skrajnie silne bodźce i dużo przypraw. Sprzęt uniwersalny musi godzić się na kompromisy, których nie ma w słownikach projektantów i pracowników działów badawczo rozwojowych. Efektem tego, targi zniekształcają prawdziwy obraz rynku i wypaczają pojęcie o jego potrzebach. Na szczęście nie wszyscy odpłynęli i coraz śmielej, nawet na stoiskach targowych. pokazują rowery do wszystkiego – na zakupy i do niedzielnej przejażdżki po lesie, a po objuczeniu do urlopowej wyprawy w mniej i bardziej nieznane tereny. Z drugiej strony są jeszcze coraz powszechniejsze gravele, które góralom XC odbierają prymat w jeździe po nieutwardzonych drogach. Zwłaszcza w wersji monstercross, czyli z kołami 29x2,0”. Znaleźliśmy też szosówki a propos nie tylko w ściganiu, ale i w treningu po drogach gorszej kategorii.


Cały test znajdziecie w bikeBoard 10/2017 (gdzie kupić). Możesz też kupić e-wydanie

Dodano: 2017-10-06

Autor: Tekst: Miłosz Kędracki, Paweł Kisielewski, Rafał Czarkowski

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później