W ubiegłym roku po raz pierwszy opublikowaliśmy listę 15. najfajniejszych naszym zdaniem rowerów. W tym roku wszyscy nastawialiśmy się na zbudowanie podobnego rankingu. Kiedy złożylismy swoje propozycje i zaczęła się dyskusja okazało się, że kilka rowerów obecnych jest na rynku od kilku sezonów, a mimo to wciąż nas ekscytują.

Ponieważ przyjęliśmy założenie że lista ta jest czysto subiektywna zdecydowaliśmy się pokazać Wam co tak naprawdę nam się podobało a nie koniecznie co nowego zobaczyliśmy. Rok olimpijski miał też taki skutek, że producenci przedstawili stosunkowo dużo zawodniczych rowerów XC i XCM, kilka z nich jak na przykład przyszły rower Juliana Absalona, albo wariacja na temat powrotu do przeszłości czyli testowany przez nas na niemieckiej ziemi P29er to przykład na to, że da się jeszcze wykrzesać oryginalność z tematu tak mocno ogranego jak wyczynowy ścigacz XC. No i wreszcie szosówki na tarczach – szykują się zmiany w peletonie i zastanawiamy się jak długo Wysoki Zamek UCI będzie się bronił przed tarczami.
 

WILIER TRIESTINA CORSA 1948

Doprawdy nie wiem, czy ten rower należał do znienawidzonego prze Fausto Coppiego Fiorenzo Magni. Magni jako pierwszy przełamał prymat dwóch cezarów kolarstwa Coppiego i Bartalego wygrywając w 1948 roku swój pierwszy z trzech Giro. Dlatego, choć ta ślicznotka ma 64 lata, trafi ła do naszego zestawienia. Stanowi bowiem bezpośredni przykład na to, jaki postęp w rowerowej technologii dokonał się wciągu półwiecza. Ten rower ważąc około 9 kg jest nadal lekki, ale biorąc pod uwagę, że dziś rowery szosowe mogą być nawet o blisko połowę lżejsze, nadal uważacie, że stara technologia przewyższa współczesny high-tech? Trzy tryby wolnobiegu i Cambio Corsa, czyli pierwsza przerzutka zewnętrzna, która zrewolucjonizowała świat rowerów. Chyba tylko magik pokroju Gino Bartali mógł poradzić sobie z tym ustrojstwem. Wyobraźcie sobie, że musicie najpierw poluzować zacisk koła (w czasie jazdy!) jedną dźwignią, potem drugą poprowadzić prowadnicą łańcuch na jeden z trybów wolnobiegu, następnie przesunąć oś koła tak, żeby właściwie naprężyć łańcuch i zapiąć koło. Wszystko dźwigniami znajdującymi się na rurce podsiodłowej ramy. Jadąc po nachylonej na 10% szutrówce - ups, przepraszam, strada bianca. Hamulce... naprawdę chcecie wiedzieć coś na temat skórzanych okładzin i nacięciach na obręczach pozwalających zmniejszyć prędkość roweru na zjazdach? Zamiast narzekać na to, że przemysł rowerowy ciągle kombinuje jak usprawnić konstrukcję roweru tylko po to, „żeby od klientów wyciągnąć kasę”, musimy zauważyć, że prezentowany rower nawet w latach swojej świetności kosztował porównywalnie tyle, co najnowsze Zero 7 na elektronicznym Campagnolo EPS dla teamu Lampre.
Tekst: Miłosz Kędracki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BMC TEAMELITE TE01 29 CARBON

Firma BMC szturmem próbuje podbić rynek MTB zapraszając do swojego teamu największych magików światowej sceny XC. W 2013 roku gwiazdą zespołu ma być Francuz Julien Absalon, który przeszedł z teamu Orbea. Szwajcarski producent postanowił wejść do światowej czołówki z modelem BMC Teamelite TE01 29 Carbon. Oczywiście modeli na sezon 2013 jest całkiem sporo, jednak skupmy się na tej perełce. Podczas Demo Day najwyższy model niestety nie był dostępny. Zadowoliliśmy się opartym na komponentach X0. Pętla testowa była bardzo urozmaicona, sporo łatwych szutrów, ale znalazły się również odcinki trudne technicznie, gdzie można było sprawdzić możliwości sprzętu. Nieziemski wygląd wywołuje banana na twarzy. Niezwykle masywna część okolicy suportu (jedna z największych, jakie widziałem) generuje wielką sztywność, co wydatnie czuć przy mocnych depnięciach. Wjazd w teren szybko pokazuje kolejny pozytyw ramy - komfort i jakość pochłaniania drgań. Małe wibracje szybko wyłapywane są przez konstrukcję, nie przedostając się do ciała bikera. Efekt ten pogłębia cienka sztyca. Trzeba przyznać, że jazda na Teamelite jest prawdziwą przyjemnością, choć niestety zestrojenie kokpitu było bardziej dostosowane do jazdy turystycznej niż do wyczynowego XC. Żałuję tylko, że nie zdążyłem obrócić krótkiego mostka o sporym kącie. W maszynie 29”, stworzonej do wygrywania wyścigów, miałoby to sens.

PODJAZDY
Na szczęście, mimo tej małej wpadki, rower nawet na stromych po podjazdach zachowuje zadaną linię, a przednie koło nawet na chwilę nie traci kontaktu z podłożem. Z powodu zalegającego na pętli testowej błota duże pole do popisu miały opony Onza Canis. Szybko czyściły się z błota i dawały sporo przyczepności na podjazdach. Przełożenia zastosowane w BCM-ie są dość twarde jak na 29”, choć jest to odczuwalne tylko na naprawdę stromych podjazdach. Natomiast nienaganna praca napędu dość znacznie ułatwia podjazdy, zmiany odbywają się bezproblemowo, nawet przy maksymalnym naprężeniu łańcucha.

ZJAZDY
Pokonywanie na tej maszynie zjazdów to prawdziwa przyjemność, co prawda, spora w tym zasługa dużych kół, które znacznie wypłaszczają nierówności. Świetnie działający widelec FOX-a oraz standardowa, już na szczęście, szeroka kierownica dają duże poczucie pewności, precyzji i kontroli na trudnych technicznie odcinkach. Zastosowanie z przodu ośki Ø15 mm daje ogromną sztywność podczas mocnych dohamowań i nagłych zmian kierunku jazdy. To poprawia pewność i stabilność w kryzysowych sytuacjach.

PODSUMOWANIE
BMC Teamelite TE01 29 Carbon to genialny sprzęt do ścigania, chociaż w testowanej konfiguracji niepozbawiony wad. Jedną z nich jest dziwnie zestrojony kokpit. Ponadto okazało się, że model, na którym jeździłem, po zawieszeniu na wadze waży sporo ponad 10 kg. To sporo, jak na tej klasy sprzęt i ramę, która katalogowo waży poniżej 1 kg. Mimo to minusy zdecydowanie nie przysłoniły plusów, a w szczególności właściwości jezdnych oraz wzorowego zachowania na zjazdach. Szwajcarski produkt jest zdecydowanie godny polecenia jako maszyna do wygrywania nie tylko dla tuzów pokroju Absalona.
Tekst: Kuba Chryczyk

Zobacz inne rowery: Wilier Triestina Corsa 1948, BMC Teamelite TE01 29 Carbon, Corratec Insidelink, Colnago C59 Disc, Cube Stereo Super HPC, Giant Trance X 29er 0, KTM Scarp, Intense Hard Eddie, Lapierre XR29, Norco Sight Killer B1, Pinarello Dogma XC 9.9, Stevens Comet SL, Ritchey P29er, Storck Fascenario 0.6 G2, Time Fluidity.

Dodano: 2013-02-13

Autor: bikeBoard

Tagi: KTM, Lapierre, Giant, Ritchey, Time, Corratec, cube, Colnago, wilier, BMC, norco, pinarello, stevens, storck

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1