Już za 1500 złotych można kupić dobry rower. Jeżdżąc okazjonalnie można się nim cieszyć przez kilka lat. Ale po połknięciu bakcyla będzie niewystarczający. Zabawa w tuning jest bezcelowa, w rozwinięciu skrzydeł przeszkadza „rama roweru za 1500”. Kolejny skok jakościowy wyznacza kwota o około jedenaście obrazków z Władkiem Jagiełło większa.

Jako górną granicę wartości testowanych rowerów przyjęliśmy 3000 złotych. Powiedzmy szczerze, żeby kupić rower powyżej tej kwoty trzeba być już poważnie zainfekowanym. Natomiast fan powinien wysupłać taką kwotę, gdyż: rower w tej cenie nie zniszczy się ani moralnie, ani technicznie przez co najmniej trzy sezony maratońskie.

Ramy
Wielkość ram dobraliśmy pod kątem testerów o wzroście 180-185 cm i w żadnym wypadku nie popełniliśmy błędu. Najniższy przekrok (wysokość głównej rury ramy na 10 centymetrów przed rzutem osi suportu) ma Kellys, ale poprawnie wyprostuje na nim kolano także kolarz o nodze długości 90 cm. Najmniejsza w teście rama Jolene (ramę mierzymy od środka suportu do górnej krawędzi rury podsidłowej, jak widać obok, niektóre ramy mają różnej wysokości „kominki”) stawia poprzeczkę o pół centymetra wyżej. l dlatego na naszym schemacie nie jest to takie oczywiste. W związku z długością rury podsiodłowej maksymalna odległość grzbietu siodła do osi pedału jest w Romecie nieco mniejsza i wynosi 950 mm. Giant już na oko jest niezwykle wysoki. Determinuje to między innymi najwyżej położony wkład suportu i wysoka główka ramy. Mimo wszystko dla krocza zeskakującego rowerzysty o nodze dłuższej niż 85 cm okazuje się miłosierny, zwłaszcza że rura górna tego roweru jest najmocniej „skoszona” w dół. Rama Meridy zwiększa margines bezpieczeństwa o jeden centymetr względem Gianta. Ale jak widać na schemacie powyżej przy rurze podsiodłowej Giant i Merida wykazują taką samą wartość. W skrócie i w przybliżeniu: nabywcy Jolene w rozmiarze „L” nie mogą mieć więcej niż 182-185 cm wzrostu, bo rower sprzedawany jest w trzech rozmiarach, a my ściągnęliśmy do testu największy. Giant (L) i Merida (20”) to modele dla rosłych kolarzy, bo maksymalny dystans pomiędzy grzbietem siodła, a osią pedału w obu wypadkach wynosi aż 980 mm. Dlatego niżsi niż 180 mogą spokojnie myśleć o rozmiarze mniejszym, będzie poręczniejszy. Są też dobre wiadomości dla wysokich kolarzy i kolarek. Zarówno Talona jak i Magica oraz Mattsa TFS można kupić w jeszcze jednym, większym rozmiarze, bowiem produkujące je firmy sprzedają cztery wielkości ram, za co im chwała.
Talon jest bardzo zwarty zarówno przed, jak i za osią suportu (baza kół 1070 mm, co doskonale widać na rysunku). Połączono to ze zrelaksowanym kątem główki ramy, co widać już nieco gorzej ale polecamy tabelkę z geometrią. W tym porównaniu wykazał się najlepsza zwrotnością i stabilnością zarazem. Na Giancie jedzie się jak na rasowym enduraku. Potencjał przygodowo-zjazdowy tego roweru skłania do eksplorowania naprawdę trudnych szlaków. Po drugiej stronie spektrum zastosowań znajduje się bardzo stabilna dzięki największemu rozstawowi osi Merida. Jej nie wytrąci z zadanego kursu byle przeszkoda. Na szczęście jej twórcy nie zapomnieli o dwóch innych parametrach: ostrym jak przecinak kącie główki i ultrakrótkim ogonie. Te cechy sprawiają, że wprawny, umiejący się pochylić jeździec wykorzysta zdolność Mattsa do zacieśniania zakrętów. Kellys przyzwyczaił nas do bardzo neutralnego prowadzenia trącącego podsterownością, nie inaczej jest w Magicku. Ilustruje to znakomicie nasz schemat - koła Kelysa rozstawione sa najdalej. Na zakrętach zalecamy mantrę „langsam, langsam aber sicher”. Jolene rodem z Dębicy jest bardzo przyjemna w obejściu, neutralna i łatwa w obsłudze. Co ciekawe - właśnie ten rower jest kopią geometrycznego wzorca z Sevres dla roweru XC. Zastąpienie głęboko giętej i szerokiej kierownicy czymś na modłę kierownicy z Kellysa sprawi, że odczuwalne od pierwszego podskoku i zjazdu silne geny maszyny grawitacyjnej staną się niedostrzegalne. Jolene to po prostu rower kameleon. Kąt podsiodłowy w ramie Giant wynosi o włos więcej niż 72° i daje się to odczuć. Szczególnie gorzej wytrenowani docenią to rozwiązanie, pozwalające do wolniejszego obrotu korbą angażować więcej siły. W pozostałych trzech rowerach kąt ma wartość większą niż 73°, dlatego żeby uzyskać maksymalny moment trzeba wejść na obroty i umieć je utrzymać. Z plusów dodatnich warto wspomnieć, że pod butem zaawansowanego rowerzysty wysoka kadencja, a więc szybki rytm obrotu, wygeneruje większą moc.

Masa i technologia
W tym zestawieniu Kellys bardzo korzystnie wybija się o kilogram mniejszą niż konkurencja masą. Główna różnica wynika z zastosowanej „technologii” hamowania. Magic hamuje v-brakami i pomijając różnice w masie systemów hydraulicznych z Gianta i Meridy, dochodzą jeszcze zdecydowanie lżejsze, bo pozbawione tarcz oraz „interfejsu” do ich mocowania, koła. Romet postawił na prostotę, rama Jolene jest skromna, ale i najlżejsza w teście (1728 g). Wszystkie rurki są proste jak strzelił. Pozostałe ramy mają daleko bardziej wyszukane kształty. Industrialny wygląd tłoczonej mechanicznie ramy Meridy robi duże wrażenie, ale rozmiary i objętość rur wpłynęły na wynik na wadze. Mechaniczne tłoczenie nie pomogło. W Jolene jedynie dolne rurki tylnego trójkąta są bardzo silnie spłaszczone i dzięki nim Romet nieźle amortyzuje drgania idące od tylnego koła. W pozostałych nawet tylne trójkąty zespawano z tłoczonych rurek. Najmocniej wygląda tył Meridy i to się czuje zwłaszcza w lędźwiowym odcinku kręgosłupa. Precyzyjnie kształtowane olejem trzykrotnie cieniowane rury Kellysa filtrują znacznie lepiej, ale to Giant Talon ma najlepiej amortyzującą i najsztywniejszą bocznie zarazem ramę. Do myślenia daje zmiana średnicy górnej rury. Na jednym końcu ma 30 na drugim 70 mm. Te zabiegi nadały życia ramie, która nie jest kowadłem, tylko elastycznie reagującym na wibracje spod kół „resorem”. Precyzja skrętu na dużych prędkościach zależy w 20 procentach od sztywnych bocznie kół i widelca, a w pozostałych 80 od bocznie sztywnej ramy. Tako rzecze bikeBoard. Gdyby rozpatrywać przypadek gołej ramy Romet Jolene, wynik byłby w tym wypadku zaledwie dostateczny. Konstruktorzy wykazali się jednak refleksem i zamontowali najsztywniejszy w porównaniu widelec o goleniach Ř32 mm. Lepsze od niej w naszym porównaniu okazały się ramy Kellysa i Meridy. Sztywne bocznie, a zatem pewne i przyjemne w prowadzeniu. Ale to, z czym mamy do czynienia w przypadku Gianta, robi co najmniej tak kolosalne wrażenie, jak wielkość jego główki ramy. Nawet w tym wielgachnym rozmiarze wysoka niczym komin główka nie poddawała się naszym wielkim chłopiskom okutanym w kilogramy szmat (zimno było).

Dodano: 2010-03-11

Autor: Opracował: Miłosz Kędracki

Tagi: Merida, Romet, test porównawczy, Giant, Kellys

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1