Amortyzator do enduro musi być przede wszystkim uniwersalny. Dawać pełnię radości na zjazdach, ale także umożliwiać sprawne podjeżdżanie, czyli powinien mieć regulowany skok.
Do testu wybraliśmy dwa widelce, nowość na ten sezon Marzocchi 44 w wersji ATA i znanego, ale znacząco przebudowanego Rock Shox Revelation 426 w wersji Air U-Turn. Oba są oparte na sprężynie powietrznej, oferują płynnie regulowany skok w granicach 100-140 / 110-140 mm, górne golenie 32 mm i ważą poniżej 1900 g. Nawet cenę mają porównywalną. Mimo że bardzo lubimy oś 20 mm, to zdecydowaliśmy się na tańsze, standardowe mocowanie koła. Widelce na czas testu zamontowane były do fulla o skoku tylnego koła 150 mm.
Marzocchi 44 ATA
Cena: 2150 zł
Masa: 1898 g (aluminiowa rura sterowa 265 mm)

Seria 44 pojawiła się w kolekcji Marzocchi na sezon 2009 i w zamierzeniu miała spełniać wymagania all mountain/enduro. Wyglądem przywodzi na myśl ubiegłoroczny model XC 600 TST2. „Czwórki” cechuje aluminiowa korona XC, dolne golenie z jednego kawałka magnezu ze standardowymi hakami kół 9 mm. Mocowanie hamulca tarczowego na Post Mount 6” (dopuszczalna tarcza 203 mm) oraz miejsce na piwoty do v-brake’ów. Golenie górne mają średnicę 32 mm i, podobnie jak rura sterowa, są z aluminium. Ustawienie ugięcia wstępnego dokonujemy pompując komorę główną przez zawór Schrader u dołu lewej goleni. Tym sposobem regulujemy ciśnienie zarówno w komorze pozytywnej, jak i negatywnej. Zalecenia producenta należy traktować trochę z przymrużeniem oka, gdyż poszczególne przedziały wartości ciśnień są nieco zawyżone. Zapewnia zresztą o tym instrukcja „[...] dane mają charakter wyłącznie poglądowy i powinny stanowić przyczynek do rozpoczęcia prac nad właściwym doborem ciśnienia”. W naszym przypadku ustawiliśmy ciśnienie na 100 psi dla 80 kg (rowerzysta + plecak) i ruszyliśmy w góry. I jak to w górach, najpierw trzeba coś podjechać. By zmienić skok, należy podnieść delikatnie pokrętło ATA u szczytu lewej goleni (o czym informuje także naklejka umieszczona obok). Pokrętło mocowane jest na wcisk i stanowi jednocześnie zaślepkę komory głównej. Siedzi dość mocno, jednak po wyrobieniu się o-ringu warto zwrócić na nie uwagę, by przypadkiem gdzieś nie zgubić. Początkowo chodzi dość ciężko, ale z czasem jest lepiej. Cykanie oznaczające zmieniający się skok jest wyraźne do tego stopnia, że przed kolejnym podjazdem kumpel nazwał mnie „zegarmistrzem”. Chwilę cykania wynagrodziła mi znaczna zmiana geometrii roweru. Przy skrajnych ustawieniach kąt główki zmienia się o 2,3°. Wartość nachylenia główki ramy do podłoża przy 100 mm skoku wynosi 70,1° pozwala to wyjechać naprawdę strome i techniczne odcinki w górach. Budzi się charakter XC. Haki koła w 44 są bardziej wysunięte do przodu niż w testowanym na sąsiedniej stronie Rock Shoxie, przez co 44 ma mniejszy trail i jest bardziej podsterowny. Kumpel został z tyłu i już się nie śmiał z cykania. Niezmieniająca się charakterystyka pracy dodatkowo działa na plus, szczególnie przy sekcjach korzennych. Prawdę mówiąc czułością nie zachwyca, aczkolwiek nie można powiedzieć, że się gubił. Nie zatykał się i pozwalał sprawnie, nawet przy małej prędkości, wspinać się po technicznym odcinku. Natomiast gdy droga na szczyt przypominała alpejską szutrówkę, mogliśmy przy tej okazji skorzystać z regulacji wolnej kompresji TST2. Technologia Trail Selection 2 jest podstawową wersją TST. Czerwoną dźwignią można zablokować widelec albo uczynić go w pełni aktywnym. 4 kliknięcia (skok 45°), dopiero po drugim można wyczuć różnicę, a na ostatnim etapie widelec jest praktycznie całkowicie zablokowany (wykorzystuje 16 mm skoku). Świetna sprawa również na asfaltowe odcinki, których miłośnicy enduro w Polsce nie unikną. Na szczyt dotarliśmy bez konieczności wysługiwania się wyciągiem. W perspektywie jazda po paśmie. Ustawiamy więc czwórki na 120 mm, tak, by swobodnie podjeżdżać, jak i zjeżdżać bez konieczności zabawy pokrętłem. I jest tak jak trzeba. Tutaj odkrywamy, że widelec tak naprawdę jest czuły i wybiera także te mniejsze nierówności, ale
odznacza się zauważaną progresją ugięcia. Na deser długi zjazd. Nie pozostaje nic innego, jak tylko rozkręcić widelec na pełny skok. Dzięki temu zabiegowi uzyskujemy bardziej płaski kąt główki (w moim przypadku 67,8°) i możemy oddać się euforii płynącej z pokonywaniem trasy w dół. „Czwórki” na większych nierównościach i trudniejszych szlakach czynią swoją powinność z gorliwością przyzwoitego kata, w czym znacznie wspomaga je wysoka sztywność boczna.
Podsumowanie
Największym plusem tego sprawnego widelca enduro o sporym skoku jest system ATA, a co za nim idzie znaczna zmiana geometrii roweru przy skrajnych ustawieniach amortyzatora. Zaklęto w nim krzepkiego wojownika XC radzącego sobie w wysokogórskich wycieczkach enduro. Nie ma nic piękniejszego niż miny kolesi z ogolonymi łydkami, których mijasz na stromym i technicznym podjeździe na swym nielekkim enduraku. Bezcenne! Z serii 44 mamy także wersję: TST2 (120 mm) i ATA Micro (100-140 mm, opcjonalnie z osią 15 mm).

Dodano: 2009-06-30

Autor: Tekst: Wojtek Szlachta

Tagi: enduro, Marzocchi, Rock Shox, test porównawczy

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

ROWEROWE PREZENTY

CO ZAKŁADAĆ ZIMĄ?

Kaski 2018

Cannondale Jekyll 3
Trek Roscoe 9
Giant Anthem Advanced 29er 1