Nie każdy pokonuje 4500 km rocznie w terenie i nie każdy czuje potrzebę inwestowania równowartości kilku miesięcznych poborów w sprzęt enduro. Rambler adresowany jest do osób pragnących spróbować tej odmiany kolarstwa górskiego, posmakować błota, potu i nuty eksploracji, lecz bez konieczności wykładania fortuny na kolejną być może, obok kajaków czy wspinaczki, pasję.

Ramble znaczy wędruj
Nie bez powodu powtarza się starą jak świat konstruktorską prawdę, że rama jest sercem roweru. To ona decyduje o DNA maszyny, jej predyspozycjach i zastosowaniu.

Nowe wcielenie Ramblera to klasyczne dla enduro poszukiwanie kompromisu pomiędzy dwoma talentami; podjazdowym i zjazdowym z dodatkowym warunkiem, który determinuje prace konstrukcyjne - osiągnięciem jak najniższej ceny.
Rambler to, jak sama nazwa wskazuje, „wędrowiec” nie bojący się słów: daleko, długo, ciężko i już bez spoglądania w specyfikację, gołym okiem widać, że jest to bardzo kompaktowa i zgrabnie prezentująca się maszyna. Kąt główki (69) i rury podsiodłowej (72,4) można przetłumaczyć „na polski” jako bardzo dobre zdolności podjazdowe, jednocześnie, nienajgorsze zjazdowe.
I faktycznie „Wędrowiec” uwielbia podjazdy. Także te strome. Jego nabywca będzie miał sporo satysfakcji z walki nawet na tak honornych beskidzkich ściankach, jak początkowy odcinek podjazdu z Przełęczy Kotarz na Muńcuł, wychylający się momentami do 29%. 32 ząbki z tyłu w zupełności wystarczają do tego typu zmagań, choć kolejnymi dwoma nie pogardzilibyśmy.

Masa?
Rewelacja. 13 350 g bez pedałów to rezultat dorównujący znacznie droższym propozycjom konkurencyjnych marek, a pamiętajmy, że cały czas mówimy o rowerze wycenionym na 1710 zł.
Skoro jesteśmy przy temacie podjazdów - słowo o oponach. Schwalbe Albert Performance 2.1” w tego typu zabawach na pewno nie przeszkadzają. „Alberty” dość dobrze zresztą łączą stosunkowo niskie opory toczenia z fajną przyczepnością w terenie.
Na zjazdach można na nich polegać (wraz ze wzrostem wilgoci na szlakach, proporcjonalnie coraz mniej), jedynym minusem może być niska stabilność na typowym kamienistym beskidzkim kobiercu, co wynika w głównej mierze z mało radykalnej szerokości ogumienia (2.1”).

Przy bazie kół 1080 mm sprzęt zachowuje się stabilnie podczas zjazdów, a w połączeniu ze stosunkowo krótką górną rurą (575 mm) otrzymujemy bardzo żywiołowy rower i to jest cecha, która w Romecie podoba nam się bardzo. Rambler potrafi sprytnie mieścić się w ciasnych zakrętach atakowanych nawet przy większych prędkościach. Nie pogardzi braniem kornerów nawet w lekkim poślizgu, przy zablokowanym kole.

Dodano: 2011-11-24

Autor: Tekst: Sebastian Nagło, zdjęcia: bikeBoard

Tagi: hardtail, Romet

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Rasowe ścigacze za 11k
Orbea Avant M30 Team
Merida Scultura 5000 Disc
Cannondale 2018: Jekyll i Trigger
7 najczęstszych błędów w treningu amatorów
Kardiologiczne badania podstawowe
44 strony przygody!