Jeszcze kilka lat temu jazda na rowerze po lesie nocą zakrawała o samobójstwo. Dostępne wówczas lampki świeciły za słabo i zbyt krótko. Rozwój technologii diodowej sprawił też, że taki sprzęt stał się dostępny dla masowego odbiorcy. Dlaczego zajmujemy się tym tematem? Bo skrócenie dnia nie musi oznaczać skracania czasu trwania wypraw i wycieczek. Wystarczy schować lampę do plecaka i spokojnie zmierzać ku zachodzącemu słońcu. Po drugie jazda w nocy ma swój niepowtarzalny klimat. Ciemność i niebywała cisza pozwalają skupić się wyłącznie na ścieżce, która wije się przed kołami.


W naszym teście spotkały się modele o dużym zróżnicowaniu mocy źródła światła, od Kross Parsec 850 o najsłabszym (podawanym przez producenta) strumieniu światła 850 lm, po lampę-potwór Ugoe NBR31-221 o strumieniu światła aż 6000 lm!


Skuteczność świecenia lampy zależy nie tylko od strumienia świetlnego wyrażonego w lumenach, ale i od geometrii soczewki, która modeluje wiązkę, skupiając ją lub rozpraszając w odpowiednich rejonach. Na krętej ścieżce potrzebny jest szeroki snop światła (żeby zauważyć zwieszające się gałęzie i ocenić promień następujących zakrętów) ale i wyłanianie szczegółów na parę metrów przed przednim kołem (w naszym teście maksymalną jasność snopa ustawialiśmy na pierwszy słupek widoczny na zdjęciu). Na szybkiej i niekrętej trasie bardziej liczyć się będzie zasięg i moc pozwalająca wychwycić daleko leżące przeszkody (obrazują to ustawione co pięć metrów słupki). Jak świecą testowane lampki przedstawiają zdjęcia wykonane przy tych samych parametrach, obrazujące różnice mocy i kształtu snopa świetlnego.


Aby zapewnić odpowiednio długi czas świecenia, wszystkie prezentowane modele mają zewnętrzną baterię. Oprócz mocy źródła światła oraz reflektora modelującego jego strumień jest to kolejny z istotnych elementów zestawu. Testowaliśmy lampy w jednakowych warunkach wilgotności i temperaturze 12°C i podajemy zmierzone przez nas parametry. Trzeba wziąć pod uwagę, że temperatura wpływa na długość świecenia i w zimowych warunkach podane przez nas czasy z pewnością się skrócą. Uważamy, że do jazdy w terenie optymalne jest zamocowanie lampki na kasku. Wówczas jedna wystarczy. Amortyzuje to wstrząsy i oświetlamy teren, na który patrzymy. Ciasne, singletrackowe zakręty wykluczają oświetlanie terenu z kierownicy. Ale uwaga: po pierwsze potrzebne jest mocowanie na kask, a po drugie ciężka lampka może powodować przemieszczenie się kasku. W takim układzie akumulator można umieścić w plecaku lub kieszonce koszulki kolarskiej i tu niezbędny jest odpowiedniej długości kabel (obrazujemy to na zdjęciu). W jeździe szosowej lampka na kierownicy jest wygodniejsza, bo nie trzeba się martwić przewodami zasilającymi, a akumulator przypiąć dostarczoną przez producenta uprzężą.
Testowaliśmy w kompletnych ciemnościach, na krętej i wąskiej ścieżce w lesie. Zwracaliśmy uwagę nie tylko na moc, ale również na szerokość strumienia, zasięg oraz funkcjonalność mocowania, a nawet długości przewodów. Oto szczegóły (...)


W teście znalazły się następujące modele:
PRO-X Avior I Power
PRO-X Avior II Power
KLS Beam
Kross Parsec 850
Ugoe Classical 1000 LM NB09
Kross Parsec 2200
Ugoe NBR31-221 6000 LM


Cały tekst znajdziecie w bikeBoard 11-12/2016


Dodano: 2016-11-15

Autor: Tekst: Kuba Chryczyk, zdjęcia: Miłosz Kędracki

Tagi: lampki

Reklama


Komentarze użytkowników

Zaloguj się aby komentować

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy

Aktualny numer

Piszemy m.in.

Niejasna przyszłość roweru

Nowy wymiar treningu

Moc „ludzi z żelaza”

Młodzi gniewni polskiego XC… rok później